Zk Czerwony Bór

  • Autor wątku Autor wątku ona86
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
witam jade w piatek29.01 do Czerwonego Boru z warszawy. czy moze ktos wybiera sie samochodem na widzonko z checia bym sie zabrala i dorzucila do paliwa:)
 
Pewnie ja bede jechała odezwij sie to sie umowimy
pozdrawiam serdecznie
 
Hej :)
Chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o tym jak tam jest .
Mam tam bardzo mi bliską osobę .
I bardzo bym chciała porozmawiać z kimś kto tam był !
 
Marysia na początku poczytaj powyższe posty koleżanek na pewno przybliża Ci te wiadomości ten zakład ..:)
 
Marysiu opinie są podzielone..
mam tam swojego łobuza i szczerze mówiąc nie jest zadowolony..
Powiem Ci tak, mój jest na pół otworku, dzwoni codzienie, czasem nawet po kilka razy więc to duży plus.. bardzo łatwo tam o kwity..
jeśli chodzi o widzenia to w sumie nie jest źle.. kantyna w miare dobrze zaopatrzona, minus jest taki że nie mozna usiąść na kolanach a stoliki sa odsyć szerokie, więc nawet cieżko się pocałować.. dni widzeń uzaleznione od grupy ale to pewnie wiesz, jezeli wchodziłaś na stronę sw.. najlepiej być rano bo wtedy najkrócej się czeka jak uda się załapać na 1 ewentualnie 2 turę..
Jak byś miała jeszcze jakieś pytania to pisz tutaj albo na prv.
Pozdrawiam
 
Moi drodzy..

Miałem tą jakże wątpliwą przyjemność spędzić "kilka dni" w owym ZK.. I niestety dobrej opinii o nim nie mam.. Jak chyba większość myślących perspektywicznie ludzi.

Ale jeżeli macie jakiekolwiek pytania co praktyk stosowanych w placówce pod Zambrowem, z chęcią odpowiem i służę pomocą.


Pozdrawiam
 
Gerard dokladnie tak jest moj tez nie bardzo zadowolony jest z odsiadki tam ale jakos daje rade.najwazniejsze ze jakos dogaduje sie z wspolwiezniami, mowi ze obiady do bani ciagle kasza z zoładkami albo sercami.makaron ze smietana i tak w kolko. ja to sie smieje ze chyba wszystkie kury powybijali w okolicy. ciagle ich przenosza po roznych celach i oddzialach. moj siedzial na b3 teraz go przeniesli na b1 i siedzi w przepelnionej celi
 
mam kumpla ktory niedawno wyszedl wlasnie z tego ZK z tego co mowil to wcale nie jest najgorzej, z jedzeniem to faktycznie mowil ze kiepsko ale za to dosyc latwo z wokandami a to chyba najwazniejsze;)
 
cyla z wokandami to porazka jest wlasnie ciezko wyjsc z wokandyz tego co moj mowi. nie jeden juz stawal z jego kumpli i za kazdym razem blacha
 
Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - według jednego łatwo o wpz według innego ciężko. Przecież to zależy od konkretnego przypadku.
 
Witam

Nie sama odsiadka tam jest uciążliwa .. Wszędzie da się "przesiedzieć".
Sposób podejścia administracji do odbywającego kare jest bardzo nieodpowiedni.
Nie pamiętam już jaki art. mówi o wzniecaniu chęci skazanego do życia w praworządności i kształtowaniu w nim postaw społecznych..ale według mojej oceny administracja w "czerwonym worze" od zwykłego chłopka z pod zambrowskiej wsi przebranego w mundur oddziałowego , przez wychowawców i (nie daj Boże i nie życzę nikomu "przyjemności" z tą panią) psychologa....aż do samego dyrektora. Nie jest wzorem do naśladowania ! ! !
Przynajmniej nie był i nie będzie dla mnie.
Podłe docinki, niejasne układy, kanały porozumień i nie spełnione obietnice, których nikt nie miał zamiaru spełnić nawet przy ich oświadczaniu..to stałe praktyki tam.
Nie jednokrotnie byłem świadkiem takich potyczek i olbrzymiego ,budzącego agresję rozczarowania. To nie resocjalizacja. To sprawdzanie granic wytrzymałości psychicznej ludzi i tak pogrążonych już w problemach..

Najlepśrodowisku ludzi ,którym jeszcze daleko do "marginesu".szy był przykład chłopaczka z Lublina, któremu dzień po zamknięciu do kryminału zmarł Ojciec. Miał 8 miesięcy do odsiadki...z trawkę oczywiście.
Bardzo spokojny i dobrze wychowany (o niebo lepiej niż 99% kadry).
I tak siedział bidak w tym więzieniu daleko od domu. Po samych znajomych na widzeniach było widać ,że nie był jednostką aspołeczną ,a człowiekiem z klasą obracającym się w towarzystwie , któremu daleko do "marginesu".
Nie dziwię się więc ,że chodził do wychowawcy, dyrektora z prośbami o prace , o przepustki, żeby wspomóc Matkę opłakującą śmierć Ojca. Obiecywali mu i obiecywali.. Kiedy miał już za sobą sporo po połowie kary (przepustki od 1/4 mogą być udzielane), i wytarte laczki od chodzenia do nich. I wreszcie chłopak się załamał.
Mimo pracy na wolności i nienagannego zachowania, jego prośba o obiecaną przepustkę na 1listopada została wyśmiana i stała się obiektem kpin całej administracji ZK.
Tak po prostu.
A że chłopaczek był inteligentny ,potrafił odróżnić człowieka od chama i wiedział jak to zrobić - postanowił zareagować. W bardzo , ale to bardzo inteligentny sposób zwracał uwagę na niewłaściwe postawy SW. Robił to w sposób grzeczny i nie wulgarny. Ale to bolało ich najbardziej.. Z opowieści wiem, że gdy wchodził wezwany przez wychowawce do jego pokoju , używał słów w języku polskim jakich oni nie rozumieli..
Gdy już nie mogli sobie z nim poradzić ( chociaż on nic złego nie robił ) wlepili mu 6 ostrych kwitów za nic i zabrali na zamek..na chwile przed jego wokandą..
Z 8 miesięcy 3 tygodni NIE DOSTAŁ.
Opinia wychowawcy - zagrożenie dla współosadzonych przez demoralizującą postawę.. (?)
Należy tu wspomnieć że to nie odosobniony wypadek..
Pełno tam ludzi z krótkimi wyrokami za "przestępstwa" mało szkodliwe społecznie..ale to nie oni pretenduja do przepustek. Te należą się osadzonym z prawdziwego marginesu , stwarzających zagrożenie dla społeczeństwa.. Osadzonych którzy dadzą sobie wpoić,że donosicielstwo i dwulicowość jest właściwą , pożądaną cechą , przez administracje.
Nikomu nie życzę obserwowania takich metod wychowawczych w placówce resocjalizacyjnej. I tu duża przestroga.

Życzę powodzenia.
 
Czy jedzie ktos z wawy 25.02.10?

Pod tym postem utworzył się czat pań - proszę umawiać się poprzez prywatne wiadomości a nie tutaj-z poważaniem, moderator.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
mezatka1984 napisał:
Zainteresowanym powiem tak... SW jest bardzo w porządku (bo spotkałam się z naprawdę wieloma) i nie prawdą jest, że tu są nie mili... Nigdy nie spotkały mnie jakies nieprzyjemności z ich strony (a juz troche tam jezdze). Jeżeli ktos jest wobec nich w porządku to i oni są ok... Przewaznie panowie sa mili

No nie do końca.. Ciesze się że sa dla Ciebie mili.. Ale to chyba odosobniony przypadek.
Prawda wygląda inaczej..
Byłem świadkiem sytuacji w której nie wpuszczano na widzenia kobiet/matek osadzonych , gdy te ze względu na "trudne dni" nie chciały poddać się kontroli osobistej.. To po pierwsze. Do mnie na odwiedziny zjawiały się urocze przyjaciółki z wwa fajnym wozem terenowym zdecydowanie z poza zasięgu mozliwości finansowych doprowadzających na widzenie, bramowego i całej reszty razem wziętej..
SW skakali tam przy nich, zagadywali..ale dziewczyny dla jasnosci odrazu sprowadziły ich na ziemie.. Wtedy zaczeły sie problemy , a ja po widzeniu usłyszałem z 10 tych ust od osadzonych że "gady mówią że jakieś ładne kur#y z warszawy dziś były u kogoś..."
Żenujące co?

Ale niestety..

Wyobrazcie sobie że listy z zagranicy , czy duza ilośc pocztówek , moze być czynnikiem zwieszającym ilość przeszukań celi?
Podzambrowskie chłopy , to dalej chłopy.. Gdyby nie więzienie , latanie z kluczem , macanie innych mężczyzn i wlepianie kwitów w życiu by nic nie osiągneli.. Przykre ale prawdziwe.

Pozdrawiam.

Masz prawo mieć jak najgorsze zdanie o funkcjonariuszach, ale wypowiadaj to zdanie bez używania epitetów typu "chłopki-roztropki"
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Gerard przeciez kazdy moze miec swoje zdanie na temat panow z SW z danego ZK. Prawda?? I ja nie jestem odosobnionym przypadkiem... I nie jest regula to o czym Ty piszesz bo ja ani nie nie mam takiego samochodu ani nie spelniam z zadnych kryteriow o jakich Ty piszesz... Nigdy nie widzialam zeby tam panowie komus nadskakiwali (byc moze nie trafilam na taka sytuacje)... Ja wyrazilam swoje zdanie ze panowie z SW sa normalnymi ludzmi...
A co do kontroli osobistej... Wiem ze jak ktos nie chce isc na osobosta to nie wejdzie na widzenie... Ale to chyba nie tylko w tym ZK??
A kiedy byles swiadkiem jak kogos nie chca wpuscic??
 
GerardKleinrok napisał:
przebranego w mundur oddziałowego , przez wychowawców i (nie daj Boże i nie życzę nikomu "przyjemności" z tą panią) psychologa....aż do samego dyrektora. Nie jest wzorem do naśladowania ! ! !
Rozumiem że Ty jesteś wzorem do naśladowania???

GerardKleinrok napisał:
Miał 8 miesięcy do odsiadki...z trawkę oczywiście.
Bardzo spokojny i dobrze wychowany (o niebo lepiej niż 99% kadry).
No cóż, osoby palące trawkę mają "wypaloną" psychikę i możliwe że też zachorował na raka jąder, co powodowało u niego taki spokój.

GerardKleinrok napisał:
a człowiekiem z klasą obracającym się w towarzystwie, któremu daleko do "marginesu".
Towarzystwo ćpunów trudno nazwać dobrym Towarzystwem, no ale najwidonczniej dla Ciebie takie Towarzystwo, to sama esencja śmietanki towarzyskiej

GerardKleinrok napisał:
gdy wchodził wezwany przez wychowawce do jego pokoju , używał słów w języku polskim jakich oni nie rozumieli..
"Percepcja mojej mentalności nie obliguje do dalszej konstruktywnej konwersacji z Tobą, zwłaszcza biorąc pod uwagę wizualne aspekty tej kwestii" ;-)

GerardKleinrok napisał:
Pełno tam ludzi z krótkimi wyrokami za "przestępstwa" mało szkodliwe społecznie..ale to nie oni pretenduja do przepustek.
Skazany na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii to osoba "mało szkodliwa społecznie"???

GerardKleinrok napisał:
Te należą się osadzonym z prawdziwego marginesu , stwarzających zagrożenie dla społeczeństwa.. Osadzonych którzy dadzą sobie wpoić,że donosicielstwo i dwulicowość jest właściwą , pożądaną cechą , przez administracje.
Tak więc "sztywny" morderca lub posłaniec śmierci (bo tak można nazwać dealera narkotyków) nie stwarza zagrożenia dla społeczeństwa???

GerardKleinrok napisał:
Ciesze się że sa dla Ciebie mili.. Ale to chyba odosobniony przypadek.
"chyba" to sie małpa na drzewie

GerardKleinrok napisał:
nie wpuszczano na widzenia kobiet/matek osadzonych , gdy te ze względu na "trudne dni" nie chciały poddać się kontroli osobistej
Dla dealera narkotykowego każda osoba odwiedzająca to potencjalny dostawca towaru a tłumaczenie się "trudnymi dniami" jest raczej nagminne

GerardKleinrok napisał:
Do mnie na odwiedziny zjawiały się urocze przyjaciółki z wwa fajnym wozem terenowym
Kobiety tak myślące to blachary, więc jak Ciebie teraz nazwać???

GerardKleinrok napisał:
zdecydowanie z poza zasięgu mozliwości finansowych doprowadzających na widzenie, bramowego i całej reszty razem wziętej..
no napewno nie zarobią takiej kasy jakiej się zarabia na dealerce narkotyków

GerardKleinrok napisał:
mówią że jakieś ładne kur#y z warszawy dziś były u kogoś..."

Na zaklad z 1000 skazanych to właśnie do Ciebie
GerardKleinrok napisał:
przyjechały, chłopie jesteś WIELKI

"Percepcja mojej mentalności nie obliguje do dalszej konstruktywnej konwersacji z Tobą, zwłaszcza biorąc pod uwagę wizualne aspekty tej kwestii"

Przestrzegam przed używaniem określeń typu "blachary" i zabraniam toczenia personalnych wojenek na forum. Moderator.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Czy naprawde nikt nie jedzie jutro na widzenie?
 
powiem tak ze jezeli chodzi o sw w tym zakaldzie to ja mam z jednym panem wieczny problem ale to naprawde sluzbista jest ze nic poza regulamin. z innymi mozna pozartowac pogadac. pani ktora doprowadza na widzenie jest przemila ,z wychowawczynia z ktora mialam rozmowe tez odnioslam dobre wrazenie. uwazam ze jezeli my jestesmy ww porzadku dla kogos to ta osoba tak samo bedzie ok.
 
wiki73 napisał:
uwazam ze jezeli my jestesmy ww porzadku dla kogos to ta osoba tak samo bedzie ok.

Będzie ok, czyli przymknie oko na łamanie regulaminu, pozwoli przekroczyć przepisy? To chciałaś zasugerować rozpoczynając wpis od tego, że masz problem ze strażnikiem PRZESTRZEGAJĄCYM przepisów?
 
Powrót
Góra