W
wilmersdorf
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 1
Po połowicznie zdanej maturze, 17 maja postanowiliśmy się ze znajomymi zabawić, były juwenalia, więc obraliśmy kierunek na kampus uczelni. Ad rem. Po drugiej stronie ulicy, na której znajduje się kampus, jest sklep przy ulicy, a potem ciemny, wielki las. Kupiliśmy po piwie i weszliśmy w las, policjanci z latarkami wyszli nam na powitanie, dostałam mandat, 100 złotych karnego kredytowanego za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Oprócz mnie legion policjantów zaczął spisywać znajomych i innych ludzi dookoła, pewnie z 30 osób jak nic. Wiem, mogłam nie przyjmować, ale stało się. O mandacie zapomniałam, miałam jeszcze matury, potem nie było mnie w kraju przez tydzień.
Zebrałam się dzisiaj, wypisałam, chciałam zapłacić, ale zauważyłam, że poziom Smerfów się obniża - przyjmują takich, co to czytać nie umieją. Mam napisany zły adres, facet wpisał mi "Heinekena 6/98", gdzie ja mieszkam przy Heinekena 6/100. Reszta danych się zgadza. Mam teraz zagwozdkę, zapłacić jak Pan Bóg przykazał czy dać sobie spokój z płaceniem? Jeżeli przyjdzie ponaglenie czy cokolwiek (do tej pory nie miałam z mandatami do czynienia), to na sąsiada z dołu, który nie przyjmie poleconego, bo przecież nie do niego, a listonosz nie może dostarczyć mi listu, bo adres się nie zgadza, czyli formalnie nigdy nie dostanę wezwania do zapłaty, bo go nie odbiorę. A nie figuruję nigdzie więcej, żeby mogli zrobić korektę danych i się przyczepić do właściwego adresu. Egzekucji komorniczej też mi nie mogą zrobić, bo mieszkam z rodzicami, formalnie nic do mnie nie należy, dochodu nie zgłaszam, pensji nie mam.
Płacić czy nie płacić? - oto jest pytanie.
Prawniczka in spe powiedziała mi, że nieważne, że adres jest zły i nie pracuję, bo prędzej czy później zacznę zarabiać i skarbówka ze mnie zerżnie ten mandat. I tu drugie pytanie - po jakim czasie mandat karny kredytowany się przedawnia? Jest szansa, że się nie dokopią do mnie i zostawią mnie w spokoju? Mieć stówę, a nie mieć stówy - albo jeszcze lepiej - nie mieć stówy i dostać odsetki w gratisie to spory problem dla maturzysty w trakcie najdłuższych wakacji
.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź,
wilmersdorf
Zebrałam się dzisiaj, wypisałam, chciałam zapłacić, ale zauważyłam, że poziom Smerfów się obniża - przyjmują takich, co to czytać nie umieją. Mam napisany zły adres, facet wpisał mi "Heinekena 6/98", gdzie ja mieszkam przy Heinekena 6/100. Reszta danych się zgadza. Mam teraz zagwozdkę, zapłacić jak Pan Bóg przykazał czy dać sobie spokój z płaceniem? Jeżeli przyjdzie ponaglenie czy cokolwiek (do tej pory nie miałam z mandatami do czynienia), to na sąsiada z dołu, który nie przyjmie poleconego, bo przecież nie do niego, a listonosz nie może dostarczyć mi listu, bo adres się nie zgadza, czyli formalnie nigdy nie dostanę wezwania do zapłaty, bo go nie odbiorę. A nie figuruję nigdzie więcej, żeby mogli zrobić korektę danych i się przyczepić do właściwego adresu. Egzekucji komorniczej też mi nie mogą zrobić, bo mieszkam z rodzicami, formalnie nic do mnie nie należy, dochodu nie zgłaszam, pensji nie mam.
Płacić czy nie płacić? - oto jest pytanie.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź,
wilmersdorf