Złe warunki mieszkaniowe a odszkodowanie

  • Autor wątku Autor wątku queenofhorror
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

queenofhorror

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2018
Odpowiedzi
1
Dzień dobry,
w połowie kwietnia podjęłam z chłopakiem pracę w Niemczech przy sprzątaniu ośrodka kempingowego. Już od pierwszych dni słyszałam wraz z partnerem, że jeśli się nie sprawdzimy to na nasze miejsce jest dużo chętnych. Do tego wyrabialiśmy dużo nadgodzin, których nikt nie liczył (na szczęście firma która nadzorowała kemping wykazała się uczciwością i dostaliśmy za nie pieniądze). Panowała ogólna dezinformacja, środki czyszczące, którymi operowaliśmy były silnie żrące, jednak nikt nie zakupił nam maseczek, a ja przez cały okres pracy cierpiałam na silne zgagi, które uniemożliwiały mi przełykanie, a do tego puchły mi dłonie od najgorszej jakości rękawiczek. Fakt wpływu na moje zdrowie zgłaszałam.
Warunki mieszkaniowe pozostawiały wiele do życzenia. Przez pierwsze dni umieszczono nas w hotelu, z powodu awarii wodociągu. Było to do przeżycia, jednak nie mieliśmy żadnej możliwości zjedzenia ciepłego posiłku. W pokoju znajdował się tylko czajnik. Nie było nawet kubków. Brak lodówki spowodował, że większość jedzenia, które ze sobą przywieźliśmy się zepsuła. Następnie zostaliśmy przeniesieni już na teren ośrodka, jednak znów pojawiła się awaria wodociągów i spędziliśmy prawie 2 dni bez dostępu do bieżącej wody. Zostaliśmy przeniesieni do kolejnego domku, w którym tym razem nie było dostępu do gazu, ale to było do przeżycia.
Po 3 dniach przeniesiono nas do docelowego miejsca zamieszkania, jakim była przyczepa kempingowa. Tak naprawdę wtedy zaczęło się małe piekło. W przyczepie nie było dostępu do wody, do gazu, a nawet do prądu. Lodówka nie działa, a światło co chwile się włączało i wyłączało. Prąd był bodajże w jednym gniazdku. Ogrzewanie nie działało, a był środek kwietnia na terenach nadmorskich, czyli wieczny wiatr i ulewy. Grzaliśmy wieczorem małym przenośnym wiatrakiem z grzejnikiem, który znaleźliśmy gdzieś w przyczepie. Przyczepa nie miała nawet klucza, więc cały nasz dobytek był tak naprawdę na wyciągniecie ręki każdego, kto zorientowałby się, że przyczepa jest otwarta. Zarządca kempingu na informacje o braku prądu około 3 razy wzywał elektryka, a jedynym skutkiem jego wizyt było to, że przewody zaczęły przepalać podłogę, co skutkowało przeniesieniem nas do kolejnej przyczepy. Tym razem dostęp do prądu wymieniliśmy na brak przednich nóg i ciągły strach o przewrócenie się przyczepy. Nadal nie było wody, ogrzewania, gazu. Mieliśmy dostęp do strefy wspólnej z gośćmi kempingu, jednak bieganie tuż po kąpieli w wietrze i deszczu do najprzyjemniejszych nie należy.
W dniu zwolnienia po około dwóch tygodniach od rozpoczęcia pracy, otrzymaliśmy 2 dni na spakowanie się i wyjazd (umowa na 3 miesiące), jednak nigdy nie otrzymaliśmy pisemnego wypowiedzenia umowy. Zostaliśmy zwolnieni, przez osobę która nie miała do tego żadnego prawa (dowiedzieliśmy się tego po powrocie do Polski).

Czy należy nam się odszkodowanie za warunki mieszkaniowe? (odciągano nam od mieszkania z wypłaty)
Czy został zachowany okres wypowiedzenia?
Czy sprawa nie uległa przedawnieniu?
Czy mówienie, że na nasze miejsce jest wielu chętnych można zakwalifikować jako mobbing?
 
Powrót
Góra