Mam podobny problem. Kupiłam działkę, która była ogrodzona z każdej strony. W związku z zamiarem postawienia domu poprosiłam geodetę o wyznaczenie granic działki i wytyczenie domu. No i zaczął się problem, bowiem okazało się, ze z jednej strony dom i komórka sąsiadki stoją na moje działce około 30 cm. Nie dużo, ale dość istotne przy wszystkich mapach. Zaproponowałam sąsiadce postawienie ogrodzenia wzdłuż jej budynków, niestety ona stwierdziła, ze jest jakiś błąd i ona zamierza go wyjaśnić. Zatrudniła swojego geodetę, który miał wznowić granice. Pan geodeta od razu znalazł błąd niby w szkicu, ale nie potrafił mi odpowiedzieć gdzie ten błąd leży i od razu przystąpił do wyznaczania granic. Według niego granica jest za budynkami sąsiadki. No i w zasadzie byłoby po problemie, ale pan geodeta zaczał zmuszać mnie do podpisania protokołu ze wznowienia nowych granic. Według tego co mi podsuwał do podpisania moja działka zmniejszyła się o jakieś 100 m. Niepokoi mnie jednak co innego. Podpisze protokół, on zaktualizuje granicę z sąsiadką, a z drugiej strony działki będę miała w dalszym ciągu współrzędne, którymi dysponuje starostwo, więc jeśli się zgodzę to sama dobrowolnie oddam swoją ziemię. Czy geodeta, który wykryje błąd powinien zgłosić ten fakt w urzędzie i powiatowy geodeta powinien wszcząć z urzędu rozgraniczenie? Czy geodeta wykrywając ten błąd i wyznaczając nowe granice nie przekroczył swoich uprawnień?