M
mcdanio
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam ,
prawie od miesiąca pracuję w sklepie elektronicznym ( rtv, multimedia , foto ) . Przedwczoraj ( 6 lipca ) kierownik sklepu złapał na gorącym uczynku jednego z pracowników na próbie wyniesienia aparatu fotograficznego . Chłopak miał go w plecaku wychodząc po swojej zmianie do domu i bramki zaczęły piszczeć . Na miejsce została wezwana policja. W sklepie chłopak przyznał się do próby kradzieży tego aparatu i został zatrzymany przez funkcjonariuszy na 48h . Wieczorem chłopak przyznał się do wyniesienia jeszcze kilku rzeczy tj. dwóch aparatów i kamery . Braki te zauważyliśmy z innymi pracownikami i kierownikiem już wcześniej lecz wszyscy myśleliśmy, iż spowodowane to było błędami w dostawach. Wcześniej wyniesienie towaru nie sprawiłoby nikomu problemu ,ponieważ otwarcie miało miejsce dopiero w sobotę (4 lipca ) . Wszyscy pracownicy (opócz chłopaka który został złapany na kradzieży ) w piątek oklejali towar naklejkami antykradzieżowymi . Wczoraj (7 lipca) do mojego domu przyjechali funkcjonariusze policji z nakazem przeszukania mieszkania , i zabrali mnie na komendę policji . Tam dowiedziałem się, iż chłopak zmieniał 3 razy wersje wydarzeń :
1. W sklepie – przyznał się do próby kradzieży aparatu ,
2. Na komendzie – przyznał się do wszystkich kradzieży całego brakującego sprzętu w sklepie ,
3. To zeznał wczoraj rano – i tu zaczyna się mój problem .
Chłopak zeznał , że wynosił aparat na moje polecenie – rzekomo byliśmy umówieni , że ja ten aparat sprzedam i podzielę się z nim pieniędzmi . Ponadto zeznał, że innych towarów on nie wyniósł a któregoś dnia jeszcze przed otwarciem sklepu wszedł na magazyn i zobaczył mnie oglądającego aparat . Ja natomiast według jego zeznań poprosiłem go o dyskrecję i zaproponowałem połowę pieniędzy za wyniesiony przeze mnie aparat (rzekomo po kilku dniach przekazałem mu kwotę 750zł – sklepowa wartość aparatu 1599 zł ).Gdyby tego wszystkiego było mało powiedział funkcjonariuszowi , że nakłaniałem go do wyniesienia kolejnego aparatu i kamery na co on nie przystał .
Na komendzie po przesłuchaniu i przedstawieniu mi zarzutów kradzieży i nakłaniania do kradzieży odbyła się konfrontacja na której chłopak kłamał mi prosto w twarz mówiąc , że działaliśmy wspólnie i był to mój pomysł .
Funkcjonariusz przesłuchujący mnie próbował wymóc na mnie żebym się przyznał do czegoś z czym w ogóle nie mam wspólnego, tłumacząc - „To jak będzie? Bawimy się dalej czy podpiszesz papier o dobrowolnemu poddaniu się każe , czy będziemy się dalej bawili i sprawa trafi do sądu a wątpię , że przy tak obciążających zeznaniach masz szansę się wybronić”.
Ja oczywiście nie zgodziłem się na żadne ustępstwa, ponieważ nie mam nic z tą sprawą wspólnego i w końcu zostałem wypuszczony do domu.
Dzisiaj dostałem sms-a od kierownika z informacją, że jestem zawieszony w pracy do wyjaśnienia sprawy .
Nigdy nie miałem żadnych problemów z policją czy wymiarem sprawiedliwości , z tym chłopakiem nie utrzymywałem żadnych kontaktów poza pracą np. telefonicznych .
Bardzo proszę o pomoc bo nie wiem do kogo się zwrócić o pomoc i jak mogę się bronić , czy dobrym wyjściem będzie założenie sprawy o pomówienie , zniesławienie .
prawie od miesiąca pracuję w sklepie elektronicznym ( rtv, multimedia , foto ) . Przedwczoraj ( 6 lipca ) kierownik sklepu złapał na gorącym uczynku jednego z pracowników na próbie wyniesienia aparatu fotograficznego . Chłopak miał go w plecaku wychodząc po swojej zmianie do domu i bramki zaczęły piszczeć . Na miejsce została wezwana policja. W sklepie chłopak przyznał się do próby kradzieży tego aparatu i został zatrzymany przez funkcjonariuszy na 48h . Wieczorem chłopak przyznał się do wyniesienia jeszcze kilku rzeczy tj. dwóch aparatów i kamery . Braki te zauważyliśmy z innymi pracownikami i kierownikiem już wcześniej lecz wszyscy myśleliśmy, iż spowodowane to było błędami w dostawach. Wcześniej wyniesienie towaru nie sprawiłoby nikomu problemu ,ponieważ otwarcie miało miejsce dopiero w sobotę (4 lipca ) . Wszyscy pracownicy (opócz chłopaka który został złapany na kradzieży ) w piątek oklejali towar naklejkami antykradzieżowymi . Wczoraj (7 lipca) do mojego domu przyjechali funkcjonariusze policji z nakazem przeszukania mieszkania , i zabrali mnie na komendę policji . Tam dowiedziałem się, iż chłopak zmieniał 3 razy wersje wydarzeń :
1. W sklepie – przyznał się do próby kradzieży aparatu ,
2. Na komendzie – przyznał się do wszystkich kradzieży całego brakującego sprzętu w sklepie ,
3. To zeznał wczoraj rano – i tu zaczyna się mój problem .
Chłopak zeznał , że wynosił aparat na moje polecenie – rzekomo byliśmy umówieni , że ja ten aparat sprzedam i podzielę się z nim pieniędzmi . Ponadto zeznał, że innych towarów on nie wyniósł a któregoś dnia jeszcze przed otwarciem sklepu wszedł na magazyn i zobaczył mnie oglądającego aparat . Ja natomiast według jego zeznań poprosiłem go o dyskrecję i zaproponowałem połowę pieniędzy za wyniesiony przeze mnie aparat (rzekomo po kilku dniach przekazałem mu kwotę 750zł – sklepowa wartość aparatu 1599 zł ).Gdyby tego wszystkiego było mało powiedział funkcjonariuszowi , że nakłaniałem go do wyniesienia kolejnego aparatu i kamery na co on nie przystał .
Na komendzie po przesłuchaniu i przedstawieniu mi zarzutów kradzieży i nakłaniania do kradzieży odbyła się konfrontacja na której chłopak kłamał mi prosto w twarz mówiąc , że działaliśmy wspólnie i był to mój pomysł .
Funkcjonariusz przesłuchujący mnie próbował wymóc na mnie żebym się przyznał do czegoś z czym w ogóle nie mam wspólnego, tłumacząc - „To jak będzie? Bawimy się dalej czy podpiszesz papier o dobrowolnemu poddaniu się każe , czy będziemy się dalej bawili i sprawa trafi do sądu a wątpię , że przy tak obciążających zeznaniach masz szansę się wybronić”.
Ja oczywiście nie zgodziłem się na żadne ustępstwa, ponieważ nie mam nic z tą sprawą wspólnego i w końcu zostałem wypuszczony do domu.
Dzisiaj dostałem sms-a od kierownika z informacją, że jestem zawieszony w pracy do wyjaśnienia sprawy .
Nigdy nie miałem żadnych problemów z policją czy wymiarem sprawiedliwości , z tym chłopakiem nie utrzymywałem żadnych kontaktów poza pracą np. telefonicznych .
Bardzo proszę o pomoc bo nie wiem do kogo się zwrócić o pomoc i jak mogę się bronić , czy dobrym wyjściem będzie założenie sprawy o pomówienie , zniesławienie .