Znalazłem dwa bardzo dobrze udokumentowane przypadki w których PINB urządził mieszkańcom Wrocławia kilkuletnią gehennę. Są to przypadki firmy Geo i jej osiedla na Kromera – tu w formie blogu ( w tekście linki do „nie-anonimizowanych” wyroków - początek daleko przed 2009):
Osiedle Piastowskie etap III i IV | Informacyjny blog dla mieszkańców
I spółdzielni Wrocławski Dom – tu jeden z artykułów na ten temat:
Wprowadzili się do budynku. Teraz mieszkają na placu budowy
W obu tych przypadkach PINB stosował celowo niewłaściwe przepisy jednocześnie rozszerzając postępowanie i gmatwając je w celu pogorszenia sytuacji. Ulubionym narzędziem dręczenia jest tzw. „projekt zamienny” który w obu tych przypadkach wydaje się być zupełnie nieuzasadniony. W wydaniu PINB sprowadza się to do ciągłego nakazywania różnych zmian w tym projekcie, grymaszenia doszukiwania się czegokolwiek, a potem kontrolowania i znowu nakładania kar za byle drobiazg. I tak od paru lat.
Zwracam uwagę na wypowiedź w tym artykule – PINB wydał decyzję o rozbiórce budynku wysyłając ją wszystkim mieszkańcom (którzy pozaciągali kredyty na te mieszkania), a potem rozbrajająco powiedział, że zdawał sobie sprawę z tego iż jest kuriozalna, ale zrobił to aby zmotywować inwestora. Czy takie sposoby „motywacji” są praworządne? Czy temu służą przepisy Prawa budowlanego?
Zresztą jak widzę w różnych wyrokach zawsze dobiera przepisy jak mu wygodnie zupełnie nie przejmując się wyrokami sądów. Nie jest tak też, że prześladuje wszystkich – są przykłady gdy umiejętnie stosując przepisy w podobnych sytuacjach … nie robi nic! W jednym z takich przypadków Sąd z kolei przypomniał PINB przepis art. 51 ust 7 Prawa budowlanego (o którym PINB notorycznie „zapomina”) i wskazał, że powinien jednak coś zrobić.
W ogóle można odnieść wrażenie, że PINB nie uznaje nowelizacji Prawa budowlanego i stosuje je w jakiejś archaicznej wersji z ubiegłego wieku. Np. w publikacji na ten temat z 2012r. przedstawił przepisy art. 51 Pb związane z postępowaniem naprawczym i jak się okazuje dla niego kończą się one na ustępie 6! Nadmienię, że ustęp 7 został wprowadzony przez Sejm nowelą z 2004 właśnie w celu uregulowania takich przypadków jak nasz – czyli robót już wykonanych (zakończonych). Podobnie rzecz się ma z pojęciem „istotnego odstępstwa” które PINB stosuje jako synonim „odstępstwa” i „zmiany” w odniesieniu do spraw, które zgodnie z prawem istotnymi odstępstwami nie są (patrz tzw. katalog w art. 36a ust 5 Pb).
Natomiast „projekt zamienny” przeznaczony jest dla inwestycji w toku – które na wskutek wykrycia odstępstw są przerywane i następnie realizowane na podstawie „projektu zamiennego” zawierającego te odstępstwa w formie „zalegalizowanej”. Są wyroki dopuszczające stosowanie tego także w stosunku do inwestycji zakończonych ale tylko w uzasadnionych przypadkach – najpierw jednak zastosowanie ma art. 51. ust 7.
Dlaczego PINB nie lubi art. 51 ust 7? Ponieważ ten nakłada na PINB obowiązek zbadania legalności odstępstw i w przypadku gdy okażą się zgodne z prawem (tak jest w naszym przypadku) powinien postępowanie umorzyć. Tymczasem woli nakładać obowiązek z art. 51 ust 1 punkt 3 czyli wykonanie projektu zamiennego (co w naszym przypadku jest niezgodne z prawem i bezsensowne) bo wtedy cały ciężar spoczywa na inwestorze, a PINB jest w niezwykle komfortowej roli oceniającego.