Zmiana ceny za kurs prawa jazdy

  • Autor wątku Autor wątku Asia_122
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Asia_122

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2022
Odpowiedzi
1
Witam,
we wrześniu 2021 roku zapisałam się na kurs prawa jazdy kat. B. W ośrodku szkolenia kierowców powiedziano mi, że taki kurs kosztuje 2.000 zł. i ze względu na pandemię odbywa się on online. W cenie kursu mam dwu miesięczny dostęp do materiałów edukacyjnych i jeśli nie wyrobię się w tym czasie to mam do nich zadzwonić i oni za dodatkową opłatą (50 zł) przedłużą mi dostęp do platformy o kolejne 60 dni. Zgodziłam się na te warunki. Od razu z góry opłaciłam cały kurs (tj. 2.000 zł).
Niestety dwa miesiące to było dla mnie za mało i dwa razy musiałam prosić o przedłużenie dostępu do materiałów edukacyjnych. Wiedziałam, że wiąże się to z dodatkowymi kosztami i byłam na to przygotowana.
W końcu, dzisiaj udało mi się to ogarnąć i zdać egzamin teoretyczny. Zgodnie z obecnym prawem - pojechałam do ośrodka szkolenia kierowców by poinformować, że część teoretyczną mam już za sobą i mogę zacząć teraz kurs w praktyce. Byłam również przygotowana na uregulowanie opłaty za dwukrotne udzielenie mi dostępu do platformy edukacyjnej (tj. 100 zł).
A pani w biurze mi mówi, że u nich teraz ten kurs kosztuje 2.500 zł i mam jeszcze do zapłaty 500 zł.
Kulturalnie się z nią nie zgodziłam i odmówiłam. Przecież ja już za cały kurs zapłaciłam zgodnie z obowiązującą w tamtym czasie ceną. Pani argumentowała tę podwyżę tym, że "długo czasu mi to zajęło" i "wszystko drożeje". Na koniec poinformowała, że musi o tym porozmawiać z szefem.
Kurczę, dwa raz do nich dzwoniłam i nigdy mi nie powiedziano, że będę musiała jeszcze coś dopłacić. Czuję się, jakby chciano mnie naciągnąć. Pytanie, czy tak można w ogóle? Przecież gdy idę do sklepu i kupuję kilo mąki za 2 zł, a po 10 minutach czy nawet tygodniach ta sama mąka kosztuje 4 zł to nikt nie oczekuje ode mnie dopłaty. Czy mam rację?
 
Pani argumentowała tę podwyżę tym, że "długo czasu mi to zajęło" i "wszystko drożeje". Na koniec poinformowała, że musi o tym porozmawiać z szefem.
Jedynym argumentem może być zaakceptowana przez strony umowa. Póki nie poda solidnej podstawy rozmowa nie ma sensu.
 
Powrót
Góra