zmiana postanowienia o nabyciu spadku a zachowek zagadka

  • Autor wątku Autor wątku mandant
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mandant

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
16
Witam

Nabyłem spadek w 2007 (otwarcie i ogłoszenie testamentu) na podstawie testamentu z 1990r po osobie X w całości. Obecnie syn X ,pan Y żąda zachowku. Wczoraj przez przypadek znalazłem postanowienie sądu o nabyciu spadku po osobie X wydane 10 lat temu na podstawie ustawy, gdzie do całości spadku powołany jest pan Y (żądający zachowku). I jeszcze jedno, po smierci pana X w 2007 roku to pan Y ponownie założył sprawę o nabycie spadku zgodnie z ustawą do której ja się włączyłem jako uczestnik z testamentami. Obecnie w obiegu są dwa postanowienia to z przed 10 lat i moje z 2007r. Jak myślicie co zrobi sędzia na rozprawie o zachowek jak ujawnię, że pan Y ma prawomocne postanowienie o nabyciu spadku, był uczestnikiem już 2 rozpraw.

Pozdrawiam
 
Dość ciekawa łamigłówka, tyle że X dwa razy zmarł 1997 i 2007.
 
no właśnie, jak to możliwe żeby pan Y nabył spadek 10 lat temu, a pan X umarł dopiero w 2007??
 
Może opisze to trochę prościej

X zmarł w 1995. Pierwsza rozprawa o nabycie spadku w 1997 (ustawowo) przeprowadzona przez Y, druga w 2007 założona przez pana Y też ustawowo (chyba zapomniał o rozprawie z 1997r) ja ujawniłem na tej rozprawie testament, który został otwarty i ogłoszony. Po tej rozprawie dostałem prawomocne postanowienie o nabyciu spadku gdzie powołany jestem do spadku w całości.

Teraz pan Y chce zachowku. Tylko, że ma prawomocne postanowienie z 1997 no i chyba okłamał sąd w 2007 "zapewnienie spadkowe", ja mam swoje postanowienie sądu i legitymując się nim spadek (mieszkanie) sprzedałem.
 
nie za bardzo rozumiem w jaki sposob sąd mógł wydać dwa prawomocne wyroki o nabycie tego samego spadku

jeśli pan Y nabył spadek w postępowaniu spadkowym w 1997 roku, to czemu wtedy nie sprzedał tego mieszkania, co się działo z tym mieszkaniem przez 10 lat i czemu w 1997 roku nie zgłosił się pan z testamentem do sądu?
 
Witam

Oczywiście wiedziałem o istnieniu testamentu, pan X zawsze twierdził, że to mieszkanie ma być dla mnie (Pan Y też wiedział o tym testamencie). Sprawa 1997 roku odbyła się bez mojego udziału i bez mojej wiedzy. W mieszkaniu tym zamieszkiwała starsza osoba z rodziny i do czasu jej śmierci nie chciałem ruszać sprawy testamentu. Nie wiem czy warto użyć swojej wiedzy o istnieniu postanowienia sądu z 1997r na rozprawie o zachoiwek, ktorą wytoczył mi pan Y i co to da?

Pozdrawiam
 
Chyba lepiej nie mówić o sprawie z 97, bo przecież wyrok był dla Ciebie niekorzystny. :)

A co do zachowku, to jeśli Y nie był wydziedziczony w testamencie, a jedynie pominięty - zachowek mu się należy.
 
Wiadomo zachowek rzecz święta, ale legitymowanie się prawomocnym postanowieniem sądu przez 10 lat przez pana Y (może to jakoś wykożystywał, tego nie sprawdzałem) ujdzie mu bezkarnie. Fajne prawo mamy:)
 
mandant napisał:
Wiadomo zachowek rzecz święta, ale legitymowanie się prawomocnym postanowieniem sądu przez 10 lat przez pana Y (może to jakoś wykożystywał, tego nie sprawdzałem) ujdzie mu bezkarnie. Fajne prawo mamy:)

a w jaki sposob ktos kto legitymuje sie prawomocnym postanowieniem sądu przez 10 lat działa niezgodnie z prawem??
za co mialby byc ukarany??
 
No może za to, ze założył sprawę w 2007 roku będąc jednocześnie uczestnikiem rozprawy 1997 roku. Może się bezpodstawnie wzbogacił? Mam nadzieję, że sąd chociaż wstrzyma się z sasądzeniem wypłaty zachowku do czasu unieważnienia postanowienia z 1997 roku. Pewnie za rozprawę o unieważnienie będę musiał zapłacić z własnej kieszeni :(. Tak naprawdę jestem troche tym wszystkim zniesmaczony tym bardziej, ze kwota jaką chce pan Y jest prawie tak wysoka jak kwota za jaką sprzedałem mieszkanie.
 
mandant napisał:
Witam

Nie wiem czy warto użyć swojej wiedzy o istnieniu postanowienia sądu z 1997r na rozprawie o zachoiwek, ktorą wytoczył mi pan Y i co to da?
Oczywiście, że warto, a nawet jest to konieczność. Musi się Pan bronić.:)
 
cieciu napisał:
a w jaki sposob ktos kto legitymuje sie prawomocnym postanowieniem sądu przez 10 lat działa niezgodnie z prawem??
za co mialby byc ukarany??

Być może prawomocne postanowienie o nabyciu spadku, niezbędne było Y-grekowi do opróznienia kont i lokat, kto wie?
 
Dziękuje za pomoc. Czyli w trakcie rozprawy o zachowek mam o tym powiedzieć?
 
Powinien złożyć Pan odpowiedz na pozew i wnieść o oddalenie powództwa w całości. według mnie roszczenie Ygreka jest bezpodstawne, bowiem według postanowienia Ygrek jest prawomocnym spadkobiercą. Zatem roszczenie o zachowek mu nie przysługuje. Jeżeli wniesie o zmianę postanowienia nabycia spadku to tak. Ygrekowi roszczenie będzie przysługiwało a bieg przedawnienia rozpocznie się w dniu uprawomocnienia postanowienia. Ponadto może Pan podnieść, że Ygrek mógł się bezpodstawnie wzbogacić, składając wniosek o stwierdzenie nabycia spadku pomijając Pańską osobę, wyzbyć część majątku należącego do spadku czy też zlikwidować lokaty konta. (jeżeli ma Pan dowody,). Ponieważ kwota zachowku pewnie jest znaczna bez adwokata się nie obejdzie. Ponadto Ygrek celowo złożył wniosek o stwierdzenie nabycia spadku wskazując Pana jako spadkobiercę testamentowego , bowiem minąło 10 lat od złożenia fałszywego oświadczenia przed sądem. Warto zaznaczyć że Ygrek musiał posiadać wiedzę o testamencie w momencie składania przyrzeczenia. Pod względem skutków karnych zapewnienie jest równoznaczne ze złożeniem zeznań pod przyrzeczeniemo czym sędzia powinien uprzedzić składającego zapewnienie. Zapewnienie powinno więc wyjaśniać, czy spadkodawca pozostawił lub nie pozostawił małżonka oraz dzieci lub ich potomków, a także czy są spadkobiercy testamentowi. Jest więc czego się chwycić, szkoda by było płacić ot, tak. Tak ja to widzę.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za odpowiedź

Chyba będę musiał wziąć adwokata bo sam sobie nie poradzę:) Ile może kosztować poprowadzenie takiej sprawy przez prawnika?
 
O stawkach należy rozmawiać z zainteresowanym. Oczywiście strona przegrana płaci.
 
fortunat napisał:
O stawkach należy rozmawiać z zainteresowanym. Oczywiście strona przegrana płaci.

ale nie tyle ile bysmy chcieli, a tyle ile sąd zasądzi, więc jak adwokat bedzie "drogi" to mozemy pojsc w plecy
 
I jeszcze jedno sprostowanie bo chyba zostalem zle zrozumiany. Oczywiscie Y zawsze wiedział o testamencie X. W 1997 roku założył sprawe o nabycie spadkuz ustawy i w 2007 tez z ustawy do której ja dożuciłem testamenty. Ciekawe po co tak zrobił. No ale jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase:)


No ale normalny człowiek sam sobie nie poradzi. Chyba ze jest możliwość się jakoś przygotować? Pan Y napewno będzie miał adwokata.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra