K
Konrad7777
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2020
- Odpowiedzi
- 8
Witam, pracuje jako taxi, mialem kurs na ulice na ktora wjezdza duzo aut, nawet nie wiedzialem ze jest tam znak zakazu ruchu. Wjechalem z pasazerem, po czym mialem odebrac kolejnego tez z tej ulicy. Jest tam znak B1 Zakaz ruchu ale pod spodem jest, ze nie dotyczy dojazdu do posesji. Wioząc klienta przeciez potrzebuje dojechac do posesji, tak jak np. kurier potrzebuje dojechac do posesji zeby dostarczyc paczkę itp. Wedlug mnie nie popelnilem wtedy zadnego wykroczenia. Oczywiscie mandatu nie przyjalem, chcial wcisnac mandat i punkty. W miedzy czasie wjezdzaly i wyjezdzaly kolejne auta, rowniez taksowki. Policjant ewidentnie czepial sie wszystkiego, sprawdzal wszystko co mogl, od swiatel, hamulcow, opon po cos pod maska... Nawet nie chcial sie przedstawic, a nie slyszalem jego imienia ani nazwiska. Dokladnie widzial ze jestem taxi i przywiozlem pasazera, nawet dobrze nie dal sie rozliczyc bo juz mnie napastował. Jeszcze byl chamski, probowal zastraszyc itp. Jaka wasza opinia bo wedlug mnie wykroczenia nie bylo żadnego i to ewidentnie, sad powinien uniewaznic mandat i punkty.