MarcinV napisał:
To nie są chaotyczne szaleńcze akty zastraszenia, agresji czy oczernienia, wszystkie ich działania są bardzo przemyślne i skalkulowane.
Można kogoś prześladować w bardzo zaplanowany, wyrafinowany sposób. To nie muszą być chaotyczne działania. Przestępstwo uporczywego nękania (potocznie stalkingu) wprowadzono m. in. dlatego, że dość częstym działaniem było częste i długotrwałe popełnianie szeregu zagrożonych niewielkimi karami wykroczeń na szkodę tej samej osoby, inne wymyślne działania naruszające prywatność i wzbudzające obawy o bezpieczeństwo, które wymykały się istniejącym paragrafom albo które można było ewentualnie próbować zwalczać tylko na drodze postępowania cywilnego, czy też po to, żeby można było orzekać wobec sprawcy zakaz zbliżania się lub kontaktowania się do ofiary.
MarcinV napisał:
Z Twojego postu woskuję jednak, że w naszym prawie pojęcie spisku porostu nie istnieje, liczą się tylko konkretne przestępstwa. I w tym jest całe sedno sprawy. Ponieważ mamy do czynienia z sytuacją w której czyny pozornie małej szkodliwości większej grupy ludzi doprowadzają do dużej szkody materialnej, życiowej bądź zdrowotnej. I nie ma możliwości wyegzekwowania odpowiedzialności względem owych ludzi.
Trudno mi się z tym zgodzić. Po to właśnie wprowadzono wspomnianyny art. 191a kk, żeby objąć jakoś ten niezwykle bogaty wachlarz sposobów dręczenia ofiar stosowany przez stalkerów.
Kodeks karny
Art. 190a. § 1.
Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2.
Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek, inne jej dane osobowe lub inne dane, za pomocą których jest ona publicznie identyfikowana, w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
§ 3.
Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
MarcinV napisał:
No i tu właśnie wracamy na początek błędnego koła. Bez bardzo konkretnych dowodów policja nie zrobi nic. Co najwyżej przesłucha podejrzanych, którzy oczywiście wszystkiego się wyprą.
Policja nie tylko przesłuchuje, zbiera też dowody innego rodzaju. Prosty przykład - sprawdzenie, kto jest właścicielem zastrzeżonego numeru telefonu czy skąd dokładnie ktoś się loguje kiedy nęka przy pomocy maili.
MarcinV napisał:
Mało tego trudno przewidzieć jak szerokie wpływy taka grupa/sekta stalkerów/prześladowców posiada. Może mieć na przykład swoje "wtyki" w policji. Lub na przykład zindoktrynować ludzi z otoczenia swojej ofiary aby świadczyły na jej niekorzyść.
Nie wiem, czy bardzo wielu ludzi da się zindoktrynować jeśli się dowiedzą się, że grozi im do 8 lat więzienia za składanie fałszywych zeznań i że istnieją inne dowody potwierdzające, że wiedzą o sytuacji. Poza tym, świadków plączących się w zeznaniach można ze sobą konfrontować, a prawnicy przecież uczą się rozpoznawać oznaki kłamstwa, czy to w mowie ciała przesłuchiwanych, czy to na podstawie struktury ich zeznań. To im podpowiada, jakie pytania zadawać.