K
kowalio
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2008
- Odpowiedzi
- 8
Nie mieszkam z żoną od 6 lat. Zostawiłem ją w swoim domu w Warszawie a sam przeprowadziłem się do Częstochowy.
Przyjeżdżałem do dzieci, co dwa tygodnie a to w domu libacja a to sprzedane rzeczy (nasze wspólne) a to sprzęt zastawiony w lombardzie, jednym słowem poleciała po całości jak odszedłem. Zgłosiłem sprawę do prokuratury, że sprzedała (a było ich niemało) nasze rzeczy bez podziału, policja i pani prokurator mnie wyśmiali, że zostawiłem biedną kobietę, że musiała mieć, z czego utrzymać dzieci (sama wyceniła ten majątek na 360 000 zł !!! wyceniła ponieważ przebalowała i zgłosiła, ze jej ukradli !!! tak, ukradli tira sprzętu!!!))
Nic dziwnego, że z lekka denerwowało mnie to, ze dzieci chodzą obdarte, na nic nie ma pieniędzy, pomimo, że wyłączony gaz i telefon to posyła dzieci do prywatnej szkoły, w domu opiekunka do dzieci a w chacie jak by granat wybuchł, powiedziałem jej, że ją wyrzucę jak będzie demolować dom .... skończyło się tym, że mam KK właśnie o znęcanie się nad rodziną. Na sprawie rozwodowej jeden sąsiad zeznał, że w domu prowadziła burdel, (libacje były trzydniowe a oni bali się zawiadomić policję) , tak razem z niepełnoletnimi dziećmi ... jak myślicie co sąd na to ? Jak postawiłem drugiego świadka, co jej stacjonarny burdel (Grzybki na Wiatracznej Warszawa) remontował to sprawa rozwodowa z czteroletniej przerodziła się w 15-sto minutową, od ręki zgodziła się na rozwód. Dzieci jednak jej nie odebrano !!!
Fajny jest też wątek ... żona dwa lata temu w maju zabrała dzieci ze szkoły, chałupę zostawiła jak po wojnie trzydziestoletniej i wyjechała do Irlandii. W międzyczasie skończyła się nasza sprawa rozwodowa. Poszedłem na policję, z prośbą, aby znaleźli moje dzieci ponieważ nie było ich w szkole, aby ustalili ich miejsce pobytu (jeszcze byłem mężem bez ograniczeń do dzieci teraz już nie mężem, ale także bez żadnych ograniczeń ) zapytali mnie, dlaczego pytam i czy w ogóle się interesowałem dziećmi, ot tak milusio .... Ustalili, że są w Irlandii, ale podać miejsca pobytu nie chcieli !!!
Wracając do sedna
Najpierw na policji byłem przesłuchiwany, jako świadek a potem pani prokurator postawiał mi zarzut. Odbyła się już pierwsza sprawa, ale nie dotarła na nią moja ex z Irlandii , więc ją odroczono.
Żadnych obdukcji, interwencji policji, jakieś pomówienia, słowa ogólnie uznane za obelżywe, cały dowód to zeznania koleżanek, teściowej, cała nagonka .... Co robić w takiej sytuacji, no przecież jak człowiek pilnuje swego i chce, aby było dobrze to znaczy, że się znęca ? o co tu chodzi, czy ktoś zna orzecznictwo sądowe w takich sprawach ?
Przyjeżdżałem do dzieci, co dwa tygodnie a to w domu libacja a to sprzedane rzeczy (nasze wspólne) a to sprzęt zastawiony w lombardzie, jednym słowem poleciała po całości jak odszedłem. Zgłosiłem sprawę do prokuratury, że sprzedała (a było ich niemało) nasze rzeczy bez podziału, policja i pani prokurator mnie wyśmiali, że zostawiłem biedną kobietę, że musiała mieć, z czego utrzymać dzieci (sama wyceniła ten majątek na 360 000 zł !!! wyceniła ponieważ przebalowała i zgłosiła, ze jej ukradli !!! tak, ukradli tira sprzętu!!!))
Nic dziwnego, że z lekka denerwowało mnie to, ze dzieci chodzą obdarte, na nic nie ma pieniędzy, pomimo, że wyłączony gaz i telefon to posyła dzieci do prywatnej szkoły, w domu opiekunka do dzieci a w chacie jak by granat wybuchł, powiedziałem jej, że ją wyrzucę jak będzie demolować dom .... skończyło się tym, że mam KK właśnie o znęcanie się nad rodziną. Na sprawie rozwodowej jeden sąsiad zeznał, że w domu prowadziła burdel, (libacje były trzydniowe a oni bali się zawiadomić policję) , tak razem z niepełnoletnimi dziećmi ... jak myślicie co sąd na to ? Jak postawiłem drugiego świadka, co jej stacjonarny burdel (Grzybki na Wiatracznej Warszawa) remontował to sprawa rozwodowa z czteroletniej przerodziła się w 15-sto minutową, od ręki zgodziła się na rozwód. Dzieci jednak jej nie odebrano !!!
Fajny jest też wątek ... żona dwa lata temu w maju zabrała dzieci ze szkoły, chałupę zostawiła jak po wojnie trzydziestoletniej i wyjechała do Irlandii. W międzyczasie skończyła się nasza sprawa rozwodowa. Poszedłem na policję, z prośbą, aby znaleźli moje dzieci ponieważ nie było ich w szkole, aby ustalili ich miejsce pobytu (jeszcze byłem mężem bez ograniczeń do dzieci teraz już nie mężem, ale także bez żadnych ograniczeń ) zapytali mnie, dlaczego pytam i czy w ogóle się interesowałem dziećmi, ot tak milusio .... Ustalili, że są w Irlandii, ale podać miejsca pobytu nie chcieli !!!
Wracając do sedna
Najpierw na policji byłem przesłuchiwany, jako świadek a potem pani prokurator postawiał mi zarzut. Odbyła się już pierwsza sprawa, ale nie dotarła na nią moja ex z Irlandii , więc ją odroczono.
Żadnych obdukcji, interwencji policji, jakieś pomówienia, słowa ogólnie uznane za obelżywe, cały dowód to zeznania koleżanek, teściowej, cała nagonka .... Co robić w takiej sytuacji, no przecież jak człowiek pilnuje swego i chce, aby było dobrze to znaczy, że się znęca ? o co tu chodzi, czy ktoś zna orzecznictwo sądowe w takich sprawach ?