Zrzut ekranu strony internetowej - jaki dowód/potwierdzenie?

  • Autor wątku Autor wątku roiwew
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

roiwew

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2010
Odpowiedzi
8
Witam,
Jestem autorem skryptu który jest używany do tworzenia stron internetowych.
Posiadam jego wersje darmową opartą na licencji CC ale sprzedaje też wersję płatna z dodatkowymi funkcjonalnościami na osobnej dedykowanej licencji i tutaj spotkałem się z problemem naruszenia tzn. znajdują się w sieci osoby które z jakiegoś źródła mają płatną wersję skryptu a nie kupowały jej ode mnie albo kupowały licencje dla jednego serwisu a korzystają na kilku serwisach (jest to ograniczone licencją).
Próbuję scigać takie osoby/firmy ale problem w tym że często po pierwszym kontakcie zmieniają oni skrypt na wersję darmową i wypierają się wszystkiego.
Obiektywnym dowodem wg mnie był by zrzut ekranu strony z elementami ktore są tylko w wersji płatnej, ale niestety z tego co wiem to nie jest dowód w sensie prawnym.
Dlatego moje pytanie:
Jaki jest pewny sposób zabezpieczenia dowodu na używanie przez kogośwersji płatnej mojego skryptu?
Oczywiście chodzi o coś co możemy w firmie zrobić we własnym zakresie lub korzystając z pomocy notariusza czy kancelarii, ponieważ niestety zabezpieczenie przez policje oczywiście jest pewne ale trwa dosyć długo.
 
Możesz zwrócić się do sądu z wniosek o zabezpieczenie dowodu - do sądu właściwego, tego w którym będzie toczyła się ewentualna sprawa. Możesz w takim wniosku wskazać sposób zabezpieczenia - może to być zwrócenie się do firmy hostingującej stronę o przekazanie wersji strony z dnia tego a tego.
 
ale to niestety zajmuje mase czasu i robi sporo problemow a takich spraw jest dosyc sporo
pomijajac juz fakt ze niestety niektore firmy hostingowe przechowuja dane tylko przez 2 tygodnie a czasem nawet krocej
chodzi o jakas prostsza metode
 
W ogóle nie słyszałem, żeby firmy hostingowe przechowywały "poprzednie wersje" strony, które hostują.
Są natomiast archiwizery internetowe, takie jak np. Wayback Machine, które przechowują strony z datami. Prześledź tą stronę w archiwum i "zaatakuj", kiedy zobaczysz, że została zarchiwizowana z Twoim płatnym skryptem. To powinien być w sądzie dosyć mocny dowód.
 
Takie archiwizery niestety nie zawsze mają daną stronę w bazie a często jeśli mają to okrojoną wersję na której nie widać wiele. Zresztę niestety to nie jest najlepszy dowód podobnie jak sam zrzut ekranu.
W przypadku firmy hostingowej sa przechowywane kopie zapasowe stron ale tylko przez jakiś czas i uzyskanie dostępu do tego musi iść przez policje/prokurature a to trwa baaardzo długo. Pomijając już fakt, że czasem się to po prostu nie opłaca jeśli strata jest rzędu kilkuset złotych.
 
no to masz do wyboru:
  • wykonywać print-sreeny uwierzytelniane przez notariusza. I to będzie każdorazowo kosztować, ale w sądzie, niezależnie, czy przy sprawie karnej czy cywilnej, będziesz miał dowód.
  • zgłaszać na policję / do prokuratury naruszenie twoich praw autorskich z Art.116. "USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych" z wnioskiem o zabezpieczenie dowodów w postaci print-screenów oraz komputera sprawcy. I ten komputer tu byłby najważniejszy, gdyż z góry można zakładać, że coś na nim policja jeszcze znajdzie...
    Szablon strony to oprogramowanie, więc również można zgłosić naruszenie z Art. 278.kk. Trzeba tylko przypilnować, aby nie umorzono z powodu małej szkodliwości społecznej (poczytaj dla treningu wątek o mapach...).
oczywiście w obu przypadkach przed jakimkolwiek kontaktem ze sprawcą naruszenia.

A tak na marginesie, jeśli nie zadowala Cię jedynie zaprzestanie naruszania twoich praw autorskich przez takie osoby, to w ogóle NIC do nich nie wysyłaj, a od razu zagładzaj na policję lub zakładaj sprawę cywilną z Art.79.,80. upaipp. Nie musisz nikogo o niczym powiadamiać, a tym bardziej prosić. Pamiętaj też, że wygrana w procesie karnym, to nieomalże 100% wygranej w założonym następnie procesie cywilnym.
 
_chris_ napisał:
A tak na marginesie, jeśli nie zadowala Cię jedynie zaprzestanie naruszania twoich praw autorskich przez takie osoby, to w ogóle NIC do nich nie wysyłaj, a od razu zagładzaj na policję lub zakładaj sprawę cywilną z Art.79.,80. upaipp. Nie musisz nikogo o niczym powiadamiać, a tym bardziej prosić

Bzdury opowiadasz kolego. Żeby założyć sprawę cywilną należy w pierwszej kolejności wystosować pismo do sprawcy (koniecznie ze zwrotką), w której wymieniasz swoje wymagania co do zadośćuczynienia (odszkodowanie, itp).
Niestety po takim piśmie oczywiście wszystkie dowody mogą zostać zniszczone (np sprawca usunie zawartość serwisu, czy zmieni jego zawartość).
Ale niestety musisz wcześniej próbować załatwić sprawę polubownie, dopiero potem idzie wniosek do sądu. Inaczej sąd odmówi uruchomienia sprawy.

Jeśli chodzi o świadków (osoby, które na swoich komputerach odpalą serwis i potwierdzą jego zawartość) - szkoda czasu, dla sądu nie będzie to miało ŻADNEGO znaczenia.

Można spróbować wynająć biegłego sądowego (spore koszty), który oczywiście jest tylko biegłym gdy jest powoływany przez sąd, a normalnie jest zwykłą osobą lub przedstawicielem firmy informatycznej. Sąd często nie bierze pod uwagę takiej ekspertyzy, wiec jest ryzyko, że zapłacisz sporo, a nic z tego nie wyjdzie.

Jedyny wartościowy dowód to notariusz - notarialne poświadczenie zawartości strony. Niestety prawie żaden notariusz nie poświadczy ci tego. Głównie jest to spowodowane niewiedzą i strachem.
 
eltorito napisał:
Bzdury opowiadasz kolego. Żeby założyć sprawę cywilną należy w pierwszej kolejności wystosować pismo do sprawcy (koniecznie ze zwrotką), w której wymieniasz swoje wymagania co do zadośćuczynienia (odszkodowanie, itp).
Niestety po takim piśmie oczywiście wszystkie dowody mogą zostać zniszczone (np sprawca usunie zawartość serwisu, czy zmieni jego zawartość).
Ale niestety musisz wcześniej próbować załatwić sprawę polubownie, dopiero potem idzie wniosek do sądu. Inaczej sąd odmówi uruchomienia sprawy.

Podaj podstawę prawną.
 
Jutrzyn napisał:
Podaj podstawę prawną.
Przepisy pomiędzy przedsiębiorcami - to w przypadku, gdy sprawa dotyczy firm. Zaś w przypadku gdy mamy do czynienia z konsumentem - wówczas nie ma takiego wymogu, aczkolwiek jest duże ryzyko. Zakładasz sprawę, nie informujesz w ogóle drugiej strony o zaistniałej sytuacji i domagasz się w sądzie zaprzestania jakiejś czynności i/lub odszkodowania. Może dojść do takiej sytuacji, że oskarżony w sądzie zezna - "zaraz, zaraz... nie wiedziałem, sorry, od jutra nie będę już tak robił, było mnie poinformować". Wówczas sąd zasądza wszelkie koszty postępowania na powoda, nie oskarżonego.
 
Mniemam, że chodzi Ci o art. 101 k.p.c., ale on nie daje żadnych podstaw do odrzucenia pozwu.
Przepis prawny:
Art. 101. Zwrot kosztów należy się pozwanemu pomimo uwzględnienia powództwa, jeżeli nie dał powodu do wytoczenia sprawy i uznał przy pierwszej czynności procesowej żądanie pozwu.

Tak więc najwięcej co można przez nie wystosowanie przedsądowego żądania stracić, to sumę pokrywającą koszty obu pełnomocników (swojego - bo się nie dostanie zwrotu i pozwanego - bo będzie trzeba mu oddać). A i to nie zawsze, bo nie wszystkie Sądy w taki sposób interpretują ten przepis.
 
Powrót
Góra