ZUS i zgubienie zawartości listu polecony za potwierdzeniem odbioru

  • Autor wątku Autor wątku rokil
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

rokil

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2018
Odpowiedzi
7
Witam,

Żona w czasie ciąży nie dostała świadczenia chorobowego za jeden miesiac ciąży (nie pamiętam dokładnie który, ale był to miesiąc w środku, a nie pierwszy lub ostatni). Problemem okzało się to, że ZUS "zgubił" jej zwolnienie lekarskie wysłane przez pracodawcę. List był wysłany jako polecony za potwierdzeniem odbioru. Po wizycie w placówce powiedzieli, że wystarczy, że dostaniemy kopię u lekarza i im przekażemy. Przy ponownej wizycie okazało się, że brakuje pieczątki od pracodawcy i niektóre dane źle się skserowały (słabo widoczny PESEL), więc mamy to zrobić jeszcze raz. Po kolejnej wizycie przyjęli zwolnienie, ale po jakimś czasie dostaliśmy list z ZUS (jako do wglądu), że będą wymagali dosłania jakiś dokumentów z pracy z bardzo krótkim terminem.

Mam wrażenie, że robią wszystko, żeby nie wypłacić żonie świadczenia.

Pytanie, czy jest jakiś przepis w kodeksie postępowania administracyjnego, który wymusiłby na ZUS znalezienie zwolnienia, któe dostali listem poleconym na samym początku? Przy pierwszej wizycie wplacówce Pani stwierdziła, ze list mógł być pusty, więc to nie musi być ich wina. Pracodawca wysłał naraz 2 zwolenienia, druga osoba otrzymała świadczenie. Czy zawartość listu poleconego musi być w jakiś sposób odnotowane po otwarciu?

Z góry dziękuję za pomoc
 
a znamy numer tego listu lub mamy potwierdzenie nadania?
 
1. Numer nadania z listu poleconego

2. Kopię zwolnienia ma lekarz wystawiający.
 
Dziękuję za odpowiedzi. Na szczęście po dosłaniu dokumentów od pracodawcy żona dostała świadczenie. Jednak mimo wszystko chciałbym wiedzieć co robić w takiej sytuacji w przyszłości.

voyteg napisał:
a znamy numer tego listu lub mamy potwierdzenie nadania?
Znany był numer listu, było potwierdzenie nadania i odbioru przez ZUS.

Morena napisał:
2. Kopię zwolnienia ma lekarz wystawiający.
Tak jest, w ZUS powiedzieli nam, że wystarczy, że doniesiemy kopię tego zwolnienia od lekarza i nie będzie problemu. Przy pierwszym doniesieniu powiedzieli nam, że PESEL jest niewyraźny na kopii oraz że brakuje pieczątki i informacji o zgodności z oryginałem od lekarza i pracodawcy. Za drugim razem przyjęli, ale wymagali dodatkowych informacji od pracodawcy.

Zasadniczo chodziło mi o to, jak poradzić sobie z sytuacją, w której urząd mówi, że odebrał list, ale nie ma zawartości. W ZUS twierdzili, że list mógł być na przykład pusty i że to nasza sprawa żeby dowieźć dokumenty. Czy tak jest? Jak dostanę list z sądu, to mogę powiedzieć, że nie został do mnie dostarczony list, bo koperta była pusta?
 
A to ciekawe. Skoro pracownik ZUS odebrał pusta kopertę, to czy zrobił na niej adnotację, że koperta jest pusta?

Równie dobrze można powiedzieć, że do koperty włożyliśmy 500 zł :) Jak będziesz odbierał list z poczty otwórz go przy wydającym :)
 
Morena napisał:
A to ciekawe. Skoro pracownik ZUS odebrał pusta kopertę, to czy zrobił na niej adnotację, że koperta jest pusta?

W sumie o to pytam w tym wątku. Czy jest taki obowiązek na podstawie jakiegoś przepisu w kodeksie postępowania administracyjnego (lub innego gdzie to by pasowało)?
 
A czy jest przepis zakazujący wysyłania pustych kopert?
 
No i tutaj wracamy do poprzedniego pytania - dostaję list z sądu i mogę powiedzieć, że go mi nie dostarczono, bo koperta była pusta?

Proste pytanie - co robić gdy wysyłam list polecony za potwierdzeniem odbioru a odbiorca mówi, że nic nie dostał poza kopertą? Jak uchronić się przed takim tłumaczeniem?
 
Morena napisał:
Jak sam udowodnisz, że koperta nie była pusta?

Mam wrażenie, że sama nie znasz odpowiedzi na pytanie. Jedynym dowodem jaki przychodzi mi do głowy to niepociete nagranie od momentu zaklejenia koperty do nadania. Czy sąd wysyłając listy tak robi? Bo mi się nie wydaje.
 
Art. 232 Kodeksu Cywilnego : Strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne.



Uwaga. Nie zapomnij nagrać momentu wkładania listu do koperty.


 
I doszliśmy do granicy absurdu. Chyba czas skończyć dyskusję.


Nie muszę znać odpowiedzi na pytanie jak udowodnić, że koperta nie była pusta. Ważne dokumenty doręczam osobiście i wymagam potwierdzenia odbioru.
 
Ostatnia edycja:
Morena napisał:
I doszliśmy do granicy absurdu. Chyba czas skończyć dyskusję.


Nie muszę znać odpowiedzi na pytanie jak udowodnić, że koperta nie była pusta. Ważne dokumenty doręczam osobiście i wymagam potwierdzenia odbioru.

Zgadzam się, Pani wypowiedzi moim zdaniem nic nie wnoszą do dyskusji i warto by było ją zakończyć. Tak jak pisałem, sprawa dotyczyła dokumentow wysłanych przez pracodawcę listem poleconym. Wydaje mi się, że większość pracodawców tak robi, ciężko iść do kard i kazać im by dostarczyli dokumenty osobiście.

Gdyby ktoś inny potrafił się odnieść do tej sytuacji, to bede bardzo wdzięczny bo sprawa mnie naprawdę ciekawi.
 
Powrót
Góra