K
Kasiulek1981
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 22
Witam.
Mam dość skomplikowaną sytuację i w tej chwili nóż na gardle, dlatego nie mam czasu na szukanie na forum, czy był podobny temat - mam czas na decyzję przed końcem tego tygodnia... Bardzo prosze o pomoc i poradę.
W tej chwili jestem z dzieckiem w Polsce, mój mąż i równocześnie mój pracodawca jest cały czas w Niemczech - ma tam działalność gospodarczą.
1 marca 2011r podpisałam z mężem umowę o pracę na termin nieokreślony. 18.10.2011r urodziłam dziecko w Niemczech. Mąż zatrudnia księgowego, który prowadzi mu księgowość oraz pomaga nam we wszystkich formalnościach - jako Polacy kiepsko znamy przepisy i język niemiecki. Za pomocą księgowego załatwiłam Muttershaftgeld oraz Elterngeld z Elternzeit.
Zawsze wychodziłam z założenia, że mam na 3 lata darmowe ubezpieczenie oraz urlop wychowawczy - do ostatniego poniedziałku nie wiedziałam, do kiedy naprawdę mam urlop (mąż podpisywał wniosek, w którym określił koniec urlopu, nie ja). Dostałam zasiłek Elterngeld do pazdziernika 2012r. Rok temu musiałam wyjechac z dzieckiem do Polski, gdzie do tej pory przebywam.
7 listopada 2012 roku napisałam do męża/pracodawcy maila, by dowiedział się do kiedy faktycznie mam ten urlop i załatwił mi urlop do czasu, kiedy dziecko skończy 3 lata. Według mnie to już jest z mojej strony wyrażenie chęci, że chcę przedłuzyc sobie urlop, do którego mam prawo i w tym miejscu mąż jako pracodawca powinien udzielić mi informacji, że muszę odpowiedni wniosek złożyc. Mam rację?
Tymczasem mąż tylko w smsach mi obiecywał, że wszystko załatwi tak jak ja chcę, potem zaczynał mnie zbywać, pisał, że księgowy nie ma czasu itp. Od połowy grudnia przestał odpowiadac na pytania dotyczące urlopu (wielokrotnie mu przypominałam i mailami i smsami). W końcu 31 grudnia 2012r napisałam maila do naszego księgowego, by mnie poinformował jaki jest mój obecny status i czy jest mozliwe załatwienie urlopu. Tez mi nie odpowiedział.
Oboje milczeli az do teraz... Na Święta wielkanocne mąż przywiózł mi pismo w języku niemieckim twierdząc, że jest to rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. Chciał, bym od razu to podpisała, ale się nie zgodziłam, bo chciałam sobie to przetłumaczyc, poza tym daty mi się nie podobały. Mąz chciał bym w kwietniu tego roku podpisała coś z datą wsteczną, czyli niby w dniu 1.12.2012r...Że umowa o pracę zostaje rozwiązana z dniem 31.12.2012r oraz że zrzekamy się oboje wszelkich roszczen wynikających z umowy o pracę. A w ostatni poniedziałek dostałam maila od księgowego, żebym podpisała to, bo inaczej dostanę wymówienie z natychmiastowym skutkiem przez pracodawcę z opcją dochodzenia odszkodowania za wszystkie jego straty, które wynikły z tego powodu, gdyz miałam stawic sie do pracy z dniem 1.01.2013r (tu dopiero dowiedziałam się, do kiedy faktycznie miałam urlop). Czas na decyzję dali mi do końca tego tygodnia.
Nie wiem, czemu teraz jest to dla męża pilne (płaci ubezpieczenie za mnie i ma rozliczenie kwartalne firmy?). Nie wiem, czemu nie załatwił mi w tamtym roku urlopu. Czy on jako mój pracodawca miał obowiązek dac mi urlop? Czy to, że i mąż i księgowy nakłaniają mnie do podpisania czegoś z data wsteczną jest już popełnieniem przestępstwa i mogę ich tym straszyć? WYdaje mi się, że oboje zawalili sprawę jakąś i teraz próbuja sie wyplatać...? Nie mam zamiaru raczej podpisywac tej ugody, więc pewnie mnie zwolnią ze skutkiem natychmiastowym. Ale czy mąż nie powinien najpierw mnie upomnieć, a później mnie ewentualnie zwolnić w styczniu, a nie teraz? Czy faktycznie może żądać takiego odszkodowania?? Czy mam szanse na wygraną twierdząc, że powinnam miec ten urlop i że stawie sie do pracy po upływie tych 3 lat? Będę wdzięczna za porady. Pozdrawiam
Mam dość skomplikowaną sytuację i w tej chwili nóż na gardle, dlatego nie mam czasu na szukanie na forum, czy był podobny temat - mam czas na decyzję przed końcem tego tygodnia... Bardzo prosze o pomoc i poradę.
W tej chwili jestem z dzieckiem w Polsce, mój mąż i równocześnie mój pracodawca jest cały czas w Niemczech - ma tam działalność gospodarczą.
1 marca 2011r podpisałam z mężem umowę o pracę na termin nieokreślony. 18.10.2011r urodziłam dziecko w Niemczech. Mąż zatrudnia księgowego, który prowadzi mu księgowość oraz pomaga nam we wszystkich formalnościach - jako Polacy kiepsko znamy przepisy i język niemiecki. Za pomocą księgowego załatwiłam Muttershaftgeld oraz Elterngeld z Elternzeit.
Zawsze wychodziłam z założenia, że mam na 3 lata darmowe ubezpieczenie oraz urlop wychowawczy - do ostatniego poniedziałku nie wiedziałam, do kiedy naprawdę mam urlop (mąż podpisywał wniosek, w którym określił koniec urlopu, nie ja). Dostałam zasiłek Elterngeld do pazdziernika 2012r. Rok temu musiałam wyjechac z dzieckiem do Polski, gdzie do tej pory przebywam.
7 listopada 2012 roku napisałam do męża/pracodawcy maila, by dowiedział się do kiedy faktycznie mam ten urlop i załatwił mi urlop do czasu, kiedy dziecko skończy 3 lata. Według mnie to już jest z mojej strony wyrażenie chęci, że chcę przedłuzyc sobie urlop, do którego mam prawo i w tym miejscu mąż jako pracodawca powinien udzielić mi informacji, że muszę odpowiedni wniosek złożyc. Mam rację?
Tymczasem mąż tylko w smsach mi obiecywał, że wszystko załatwi tak jak ja chcę, potem zaczynał mnie zbywać, pisał, że księgowy nie ma czasu itp. Od połowy grudnia przestał odpowiadac na pytania dotyczące urlopu (wielokrotnie mu przypominałam i mailami i smsami). W końcu 31 grudnia 2012r napisałam maila do naszego księgowego, by mnie poinformował jaki jest mój obecny status i czy jest mozliwe załatwienie urlopu. Tez mi nie odpowiedział.
Oboje milczeli az do teraz... Na Święta wielkanocne mąż przywiózł mi pismo w języku niemieckim twierdząc, że jest to rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. Chciał, bym od razu to podpisała, ale się nie zgodziłam, bo chciałam sobie to przetłumaczyc, poza tym daty mi się nie podobały. Mąz chciał bym w kwietniu tego roku podpisała coś z datą wsteczną, czyli niby w dniu 1.12.2012r...Że umowa o pracę zostaje rozwiązana z dniem 31.12.2012r oraz że zrzekamy się oboje wszelkich roszczen wynikających z umowy o pracę. A w ostatni poniedziałek dostałam maila od księgowego, żebym podpisała to, bo inaczej dostanę wymówienie z natychmiastowym skutkiem przez pracodawcę z opcją dochodzenia odszkodowania za wszystkie jego straty, które wynikły z tego powodu, gdyz miałam stawic sie do pracy z dniem 1.01.2013r (tu dopiero dowiedziałam się, do kiedy faktycznie miałam urlop). Czas na decyzję dali mi do końca tego tygodnia.
Nie wiem, czemu teraz jest to dla męża pilne (płaci ubezpieczenie za mnie i ma rozliczenie kwartalne firmy?). Nie wiem, czemu nie załatwił mi w tamtym roku urlopu. Czy on jako mój pracodawca miał obowiązek dac mi urlop? Czy to, że i mąż i księgowy nakłaniają mnie do podpisania czegoś z data wsteczną jest już popełnieniem przestępstwa i mogę ich tym straszyć? WYdaje mi się, że oboje zawalili sprawę jakąś i teraz próbuja sie wyplatać...? Nie mam zamiaru raczej podpisywac tej ugody, więc pewnie mnie zwolnią ze skutkiem natychmiastowym. Ale czy mąż nie powinien najpierw mnie upomnieć, a później mnie ewentualnie zwolnić w styczniu, a nie teraz? Czy faktycznie może żądać takiego odszkodowania?? Czy mam szanse na wygraną twierdząc, że powinnam miec ten urlop i że stawie sie do pracy po upływie tych 3 lat? Będę wdzięczna za porady. Pozdrawiam