Zwolnienie Z Pracy W Niemczech A Zaległy Urlop - Bardzo Pilne

  • Autor wątku Autor wątku BitteHilfMir
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

BitteHilfMir

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2015
Odpowiedzi
9
Witam.

Pod koniec lipca 2015 straciłem dyscyplinarnie pracę z umową na czas nieokreślony (na stałe) z powodu kilkudniowej nieobecności i do tej pory nie dostałem pieniędzy za niewykorzystany urlop.Powodem zwolnienia był brak zgody na urlop mimo ciężkiej sytuacji rodzinnej i moja późniejsza "samowolka" ale nie o to sie tutaj rozchodzi.

Przeglądając Abrechnungi z ostatnich miesięcy zastanawiam się skąd nagle znikneło mi 8 dni urlopu w miesiącu zwolnienia czyli lipcu skoro nie wykorzystałem ani dnia?

Jeszcze w czerwcu wyglądało to tak:

Urlaubsanspruch 12
Urlaubsanspruch (prawo do urlopu aka całkowity wymiar urlopu)

Urlaub gesamt gen. 14
Urlaub gesamt genehmigter (urlop przyznany łącznie)

Urlaub mtl. gen. 0
Urlaub monatlich genehmigter (urlop przyznany w miesiącu)

Natomiast już w lipcu:

Urlaubsanspruch 4

Urlaub gesamt gen. 14

Urlaub mtl. gen. 0

Pracowałem w tej firmie ponad 3 lata i zawsze na początku roku dostepny był pełny wymiar urlopu czyli 18 dni. Na początku roku miałem 26 dni ale to z racji tego,że przeszedł mi urlop ze starego roku i wykorzystałem go do marca.

Czy były pracodawca mnie oszukał obcinając urlop o 8 dni czy jest to wyliczone z przepracowanych miesięcy w tym roku i zgodne z prawem?

Z tego co wiem to przy umowie na czas nieokreślony powinien mi wypłacić całość pozostałego urlopu,a nie za przepracowane miesiące. Zgadza się?

Do tej pory nie zostały mi wypłacone pieniądze NAWET za te 4 dni!

Pozdrawiam
 
cos ty strasznie kombinujesz z ta praca, skoro porzuciles prace (a tak nalezy rozumiec wyjechanie na urlop bez zgody pracodawcy), to ciesz sie, ze pracodawca nie obciazyl cie dodatkowymi kosztami za zorganizowanie na szybko pracownika zastepczego, do czego mial prawo.
Moze po prostu odciagnal ci za nieobecnosc i odliczyl ci np. tyle dni, ile by wychodzilo w terminie normalnego wypowiedzenia, a nie dyscyplinarnego.
Porzuciles prace, to siedz lepiej cicho i sie ciesz, ze pracodawca nie wymaga od ciebie odszkodowania. Jak chcesz walczyc o ten urlop, musisz sie liczyc z tym, ze on tez wysunie roszczenia ze swojej strony.
 
Ma Pan racje w terminie prawnym jest to porzucenie pracy ale ja nazwałem to delikatnie "samowolką" ponieważ liczyłem na wyrozumiałość po wytłumaczeniu przełożonemu o co chodzi. Sytuacja nie pozwalała mi czekać na decyzje szefostwa dlatego podjąłem ja sam i zapłaciłem za swoje czyny.

Wracając do tematu.
Kara za takie przewinienie jest 500 euro co by mniej więcej pokrywało się z wynagrodzeniem za 8 dni urlopu (~520 euro). Jednak powinno to być w jakiś sposób udokumentowane na Abrechnungu w rubryce Betrag gdzie są uwzględnione wszystkie odliczenia z wypłaty względem pracodawcy np. czynsz,abonament,zaliczki itp. Nie chcę się sądzić tylko słownie wyjaśnić z byłym pracodawcą całą tą sytuację.
Niezależnie czy po tej rozmowie wlepi mi karę 500 euro i wypłaci obcięte 8 dni urlopu czy stwierdzi,że właśnie te 8 dni było w ramach kary to nic na tym nie strace.
Wie Pan kulturalnie zapytać nigdy nie zaszkodzi,a dalej nie zmieni to faktu,ze zostałem (nazwijmy rzeczy po imieniu) okradziony na 4 dni urlopu!

Chcę się tylko dowiedzieć czy przy umowie na czas nieokreślony były pracodawca powinien mi wypłacić całość pozostałego urlopu,a nie za przepracowane miesiące?
 
Ty zrobiłes samowolkę, to i on sie odważył i zrobił to, co uważał za słuszne.
Wybacz prosze uszczypliwość, ale przed chwilą odpowiadałam w Twoim drugim temacie i myśle, że nie jesteś poważnym człowiekiem postępując w ten sposób i to nie pierwszy raz. Najpierw Cię wywalili, bo zrobiłeś samowolkę, a później myślałeś, ze będziesz cwany, jak z urlopu nie powrócisz w terminie i załatwisz polskie L4 i znowu się nie udało. Szkoda słów. Takich fachowców tutaj się poprostu nie szanuje! Ciesz się, że nie zostałeś obciążony karami, bo jak sprawa poszłaby do adwokata lub sądu, to mogłoby Cię to kosztować drozej niz rzekome 500 E.
 
Dziękuje Pani za pomoc w obydwu tematach.
Co do tego drugiego to nie rozumiem jak można oceniać pochopnie człowieka na podstawie jak sądzę domysłów. Nie chcę być uszczypliwy ale proszę uważnie czytać,pomyśleć,a potem dopiero pisać. Nikt świadomie nie uczestniczy w wypadku i nie ponosi poważnych obrażeń,żeby mieć więcej wolnego. O zgrozo! Podsumowując widzę tutaj stereotypowe podejście,że L4 to na 100% ściema i nic więcej jak dodatkowe wolne. Brak mi słów na takie podejście ale mimo to jeszcze raz dziękuje wszystkim za pomoc i pozdrawiam.

Cytat z drugiego tematu:

http://forumprawne.org/niemcy/644456-zwolnienie-z-pracy-w-niemczech-na-polskim-l4-bardzo-pilne.html

Dnia 11.09.2015 byłem ostatni dzień w pracy,a następnie pojechałem do polski na urlop od 14.09.2015 do 18.09.2015 (pracuje od poniedziałku do piątku).

Z powodu wypadku od dnia 21.09.2015 do dnia 12.10.2015 posiadam zwolnienie od polskiego lekarza na druku ZUS ZLA,które zostało wysłane priorytetem do mojego pracodawcy i dostarczone w terminie do 3 dni mojej nieobecności w pracy.Oczywiście w pierwszym dniu zwolnienia lekarskiego poinformowałem z samego rana mojego bezpośredniego przełożonego o powodzie mojej nieobecności.

Wczoraj tj 28.09.2015 na polski adres otrzymałem rozwiązanie umowy o pracę (Kündigung des Arbeitsverhältnisses),która ma sie zakończyć 05.10.2015.

Posiadam umowę na czas określony do 01.11.2015.

P.S. Za samowolkę poniosłem konsekwencję,a rodzina była,jest i zawsze będzie dla mnie ważniejsza od pracy. Rodzinę ma się jedną,a prac jest mnóstwo. Bez problemu znajdę następną. W moim przypadku wybór był prosty i go nie żałuje.
 
Jest takie powiedzenie: Jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie. Podchodzisz do pracy i pracodawcy z tak malym priorytetem, ze oni traktuja ciebie tak samo. Niemcy tez maja rodziny i rozne pilne sprawy osobiste, mieszkam 30 lat w Niemczech i nie spotkalem sie z przypadkiem, zeby ktos porzucil prace, bo "mial sprawe rodzinna".
 
A ja też kiedyś mieszkałam w Polsce i wiem, jak sprawę chorobowego załatwia się w Polsce:( Szybko i bezbolesnie, a i wypadku mieć nie trza.
Poza tym urlop miał Pan do 18 września, więc nie wiem, co Pan robił w Polsce jeszcze 21. 09 ??? Zwolnienie nie ma w zasadzie ciągłości z urlopem. Pozostaje ten nieszczęsny weekend.
Nie oceniam pochopnie, tylko dokładnie się wczytuję i zauważyłam powielenie lekceważenia pracodawcy.
Nie wiem, czy tak bez problemowo znajdzie Pan pracę po dyscyplinarce i samowolce. Poza tym znam przypadki ludzi, którzy w pilnej sprawie rodzinnej potrafili wszystko polubownie załatwić z szefem Albo urlop bezpłatny brali, albo informowali, ze muszą pilnie wyjechać, bo coś się wydarzyło i rozstawali się za porozumieniem stron, bez dyscyplinarek i samowolek. Wystarczą dobre chęci.
Powodzenia, w szukaniu pracy!
aLE PODEJRZEWAM, ZE JAK pAN MIAŁ 2 NAGŁE PRZYPADKI, TO NA TYM NIE KONIEC I PEWNIE JESZCZE SPOTKAMY SIĘ NA TYM FORUM W SPRAWIE PORADY. cHOĆBY POD INNYM NIKIEM:(
 
nika44 napisał:
A ja też kiedyś mieszkałam w Polsce i wiem, jak sprawę chorobowego załatwia się w Polsce:( Szybko i bezbolesnie, a i wypadku mieć nie trza.
BitteHilfMir napisał:
Podsumowując widzę tutaj stereotypowe podejście,że L4 to na 100% ściema i nic więcej jak dodatkowe wolne..
Ale wypadek był i L4 jest automatycznie bez "smarowania" bo pewnie to Pani ma na myśli.
nika44 napisał:
Poza tym urlop miał Pan do 18 września, więc nie wiem, co Pan robił w Polsce jeszcze 21. 09 ??? Zwolnienie nie ma w zasadzie ciągłości z urlopem. Pozostaje ten nieszczęsny weekend.
BitteHilfMir napisał:
Dnia 11.09.2015 byłem ostatni dzień w pracy,a następnie pojechałem do polski na urlop od 14.09.2015 do 18.09.2015 (pracuje od poniedziałku do piątku).

Z powodu wypadku od dnia 21.09.2015 do dnia 12.10.2015 posiadam zwolnienie od polskiego lekarza na druku ZUS ZLA....
Może zaznaczenie kolejnego istotnego fragmentu pomoże w zrozumieniu.
Od 14.0.2015 do 18.09.2015 miałem wypisany urlop i dodatkowo wolny weekend co za tym idzie wolny cały boży tydzień.
Eureka :) Wypadek zdarzył się właśnie w weekend,a na przyszpitalnej izbie przyjęć nie dali mi L4 tylko musiałem z wypisem iść po nie do lekarza rodzinnego,stad jest od 21.09.2015.
nika44 napisał:
Poza tym znam przypadki ludzi, którzy w pilnej sprawie rodzinnej potrafili wszystko polubownie załatwić z szefem Albo urlop bezpłatny brali, albo informowali, ze muszą pilnie wyjechać, bo coś się wydarzyło i rozstawali się za porozumieniem stron, bez dyscyplinarek i samowolek. Wystarczą dobre chęci.
Próbowałem się dogadać i informowałem o mojej sytuacji ale,żeby to załatwić jakoś polubownie to dobre chęci muszą być po obu stronach. W tym przypadku zabrakło ich pracodawcy.

T/C
 
Powrót
Góra