S
Stevan1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2012
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Kilka lat temu wypożyczyłem książki z biblioteki która niedługo potem przeniosła swą siedzibę na drugi koniec miasta.
Książki, które wypożyczyłem zapodziały mi się wśród innych moich książek i zapomniałem o nich na jakiś czas. Przypomniały mi o nich list w którym okazało się, iż mam do zapłacenia 100 zł kary (sic!).
Było to ze 2-3 lata temu. Udałem się do biblioteki, grzecznie zwróciłem książki i zapłaciłem 50 zł (napisałem podanie o rozbicie na raty- o ile mnie pamięć nie myli).
Postanowiłem drugiego 50 nie płacić bo i po co skoro już nie zamierzałem z tejże biblioteki korzystać.
W każdym razie od tego czasu otrzymałem 2 lub 3 listy od radcy prawnego, zastraszające mnie, iż podadzą mnie do sądu dając mi 7 dniowy termin na spłatę (za każdym razem to samo) o ile w pierwszym odruchu chciałem zapłacić, równie szybko się rozmyśliłem
Dziś przyszedł już 3 lub 4 list (po kolejnej około rocznej przerwie) od pani radcy (pozdrawiam!), tym razem z kopią pełnomocnictwa, dla pani radcy aby reprezentowała bibliotekę.
Mam niewielkie już obycie w kwestiach prawnych (studia) i wydaje mi się, że to bardziej jakiś straszak. Jednak chciałem dowiedzieć się od ludzi, znających panią Lex. Czy biblioteka faktycznie może mi coś zrobić.
Nie chciałbym obudzić się w przyszłym roku z 500 zł do zapłacenia dla pana komornika.
Mam w tym momencie 21 lat, gdy wypożyczałem ostatni raz książkę miałem nie więcej niż 16 lat.
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
Kilka lat temu wypożyczyłem książki z biblioteki która niedługo potem przeniosła swą siedzibę na drugi koniec miasta.
Książki, które wypożyczyłem zapodziały mi się wśród innych moich książek i zapomniałem o nich na jakiś czas. Przypomniały mi o nich list w którym okazało się, iż mam do zapłacenia 100 zł kary (sic!).
Było to ze 2-3 lata temu. Udałem się do biblioteki, grzecznie zwróciłem książki i zapłaciłem 50 zł (napisałem podanie o rozbicie na raty- o ile mnie pamięć nie myli).
Postanowiłem drugiego 50 nie płacić bo i po co skoro już nie zamierzałem z tejże biblioteki korzystać.
W każdym razie od tego czasu otrzymałem 2 lub 3 listy od radcy prawnego, zastraszające mnie, iż podadzą mnie do sądu dając mi 7 dniowy termin na spłatę (za każdym razem to samo) o ile w pierwszym odruchu chciałem zapłacić, równie szybko się rozmyśliłem
Dziś przyszedł już 3 lub 4 list (po kolejnej około rocznej przerwie) od pani radcy (pozdrawiam!), tym razem z kopią pełnomocnictwa, dla pani radcy aby reprezentowała bibliotekę.
Mam niewielkie już obycie w kwestiach prawnych (studia) i wydaje mi się, że to bardziej jakiś straszak. Jednak chciałem dowiedzieć się od ludzi, znających panią Lex. Czy biblioteka faktycznie może mi coś zrobić.
Nie chciałbym obudzić się w przyszłym roku z 500 zł do zapłacenia dla pana komornika.
Mam w tym momencie 21 lat, gdy wypożyczałem ostatni raz książkę miałem nie więcej niż 16 lat.
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.