Zwrot kosztów postępowania od strony przegranej

  • Autor wątku Autor wątku arch13
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

arch13

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2010
Odpowiedzi
25
Szanowni Państwo,

piszę tutaj z zapytaniem o zwrot kosztów postępowania w wygranej sprawie.
Zostałem pozwany do sądu o zapłatę przez nieuczciwego przedsiębiorcę który próbował wyłudzić ode mnie pieniądze. Dość powiedzieć, że przegrał z kretesem, sam swoimi dowodami praktycznie siebie uwalił ale to nie meritum sprawy. Sprawę wygrałem, pomimo, iż Powód strasznie ją przedłużał, wnioskował o nowe rozprawy bo musiał się zapoznać z pismami których nie zdążył przeczytać - pomimo, iż otrzymywał je 2 miesiące przed daną rozprawą - nie wiem dlaczego w ogóle sędzia pozwalała na to skoro po otrzymaniu pisma każdy ma 7-14 dni na ustosunkowanie się. Sędzia sama mówiła, że myślała, że sprawa zamknie się na jednej rozprawie a przez Powoda były ich 3. W każdym razie ja pracuję na umowę zlecenie, nie przysługuje mi dzień wolnego na podstawie Kodeksu Pracy. 3 stawiennictwa w sądzie w środku dnia kosztowały mnie 3 dni nieobecności i braku wykonania zlecenia w danym dniu - utrata zarobku za te 3 dni. Dodatkowo poniosłem koszty postępowania (np. wysyłki listów do sądu Powoda w Bytomiu, ponieważ Powód stosował klauzule abuzywne i najpierw musiałem walczyć o to, że sprawa powinna rozstrzygać się w siedzibie konsumenta i w miejscu wykonywania usługi czyli we Wrocławiu a nie w Bytomiu gdzie firmę ma Powód), dojazdy do sądów itp - wszytkie koszty wyliczyłem i wskazałem wraz z dowodami (skanami). Nie miałem pełnomocnika, sam zajmowałem się sprawą - nie było mnie na niego stać ponieważ na moment w którym Powód wniósł sprawę do sądu same koszty kredytu hipotecznego to było 3000zł/mies - zrobiłem błąd, że nie wnioskowałem o pełnomocnika z urzędu. Niemniej jednak sprawę wygrałem, zawnioskowałem o zwrot kosztów postępowania od strony przegranej (od Powoda) na podstawie wniosków od mojego pierwszego pisma procesowego: "wnoszę o oddalenie powództwa oraz zasądzenie od Powoda na moją rzecz kosztów postępowania według norm przypisanych"
a także na podstawie art. 98 oraz 109 k.p.c.
Wyrok oddalający Powództwo już się uprawomocnił ale jakie było moje zdziwienie gdy dostałem wczoraj pismo, że mój wniosek o zwrot kosztów postępowania od Powoda został oddalony.

Czy ktoś jest w stanie mi to wyjaśnić? Czy rzeczywiście każda firma która ma rzeszę prawników na UoP może sobie zakładać sprawy cywilne i nie będą żadnych kosztów ponosić w przypadku przegranej sprawy? Koszty założenia sprawy są śmieszne, w moim przypadku walczyli o ok 5000zł więc zapłacili 200zł za wniesienie sprawy. To jest przecież JAWNA bezkarność...
 
Skoro nie miałeś pełnomocnika, to jakie miałeś koszty? I poinformowałeś sąd w toku sprawy, że w ogóle jakieś miałeś?
 
Napisałem jakie: uczestnictwo na rozprawach prze brak pełnomocnika spowodowało, że nie mogłem wykonywać w tych dniach zleceń, utraciłem więc w tych dniach zarobek. Dostarczyłem skany umowy jaką mam ze zleceniodawcą (rozliczam się ze zleceniodawcą na podstawie rachunków które wystawiam a on podpisuje mi listy obecności za dany dzień i za każdy dzień gdy wykonam zlecenie mam wynagrodzenie umowne), dostarczyłem wszystkie skany i paragony z przesyłek które musiałem wysłać do Bytomia ww. sprawie, także bilety komunikacyjne, bilety parkingowe (dojazdy do sądu komunikacją czy samochodem jak w jeden dzień lało jak z cebra). Suma summarum zebrało się tego 900zł a i tak nie uwzględniłem choćby kosztów skanowania/drukowania dokumentów (nie mam skanera/drukarki w domu), materiałów (papier jest obecnie bardzo drogi) a akta sprawy miały po mojej stronie ok 400stron (pisma procesowe, odpowiedzi, dowody/załączniki). Pismo z wyliczeniem poniesionych przeze mnie kosztów dostarczyłem 1 dzień po ostatniej rozprawie a wnioskowałem o zwrot kosztów już wcześniej i informowałem, że koszty będą - nie wiedziałem jakie bo nie wiedziałem na ilu rozprawach będę musiał być. Powód przedłużał proces tak, że sędzia sama zaczęła się na niego wk**wiać - dlatego też byłem zdziwiony, że pozwalała mu na odraczanie rozpraw bo cyt: "on musi jednak jeszcze na poprzednie pismo odpisać bo nie miał czasu go przeczytać" - a pismo (po śledzeniu przesyłki) otrzymał 2 miesiące przed daną rozprawą. Śmiech na sali.
 
Ostatnia edycja:
Pismo z wyliczeniem poniesionych przeze mnie kosztów dostarczyłem 1 dzień po ostatniej rozprawie a wnioskowałem o zwrot kosztów już wcześniej i informowałem, że koszty będą - nie wiedziałem jakie bo nie wiedziałem na ilu rozprawach będę musiał być.

Po pierwsze, dwa pytania:
1. Ile czasu minęło pomiędzy ostatnią rozprawą a ogłoszeniem wyroku?
2. Spis kosztów złożyłeś samodzielnie, czy wysłałeś pocztą?


Formalnie spis kosztów jest spóźniony.
Przepis prawny:
Art. 109 § 1. Roszczenie o zwrot kosztów wygasa, jeśli strona najpóźniej przed zamknięciem rozprawy bezpośrednio poprzedzającej wydanie orzeczenia nie złoży sądowi spisu kosztów albo nie zgłosi wniosku o przyznanie kosztów według norm przepisanych. Jednakże o kosztach należnych stronie działającej bez adwokata, radcy prawnego lub rzecznika patentowego sąd orzeka z urzędu.


Zgłosiłeś wcześniej wniosek o zwrot kosztów według norm przepisanych - ale w twojej sytuacji nie miały zastosowania żadne normy przepisane (rozporządzenia dot. pełnomocników), wobec czego z tego tytułu nie przysługiwał ci żaden zwrot kosztów.

Natomiast wyliczenie swoich kosztów złożyłeś już po zamknięciu rozprawy - a biorąc pod uwagę, że sąd orzeka o żądaniach biorąc pod uwagę stan w chwili zamknięcia rozprawy (art.316 par. 1 kpc), a w tamtej chwili nie złożono żadnego spisu kosztów.
Drugie zdanie tego przepisu nie ma u ciebie zastosowania, ono dotyczy sytuacji kiedy strona wykaże, że poniosła koszty, ale nie złoży formalnego wniosku o ich zasądzenie. U ciebie jest odwrotnie, oczywistym jest że sąd nie orzeka o czymś, o czym nie wie.

Mimo tego spróbowałabym jednak złożyć wniosek o uzupełnienie wyroku poprzez orzeczenie o kosztach procesu - wtedy dowiesz się, czy sąd po prostu zapomniał, a chciał je zasądzić, czy uznał spis za spóźniony.
 
1. Ostatnia rozprawa była 1.08.2023 (ogłoszenie wyroku) i w tym samym dniu dostarczyłem pismo z wyliczeniem kosztów.
2. Złożyłem samodzielnie w biurze podawczym (sprawdzę jeszcze w domu ale jestem pewien, że było to 1.08.2023)

Tylko problem w tym, że ja chciałem złożyć to pismo wcześniej ale sędzia powiedziała, że mam złożyć po rozprawie xD
Dodatkowo ten spis chciałem złożyć na poprzednich rozprawach bo zawsze myślałem, że będą ostatnimi. Logiczne jest, że nie mogę dać spisu utraconego zarobku za przyszły dzień bo nie wiem czy i ile w danym dniu będę wykonywał zlecenie. Sędzia zawsze mówiła, że to ostatnia rozprawa po czym Powód "przypominał sobie", że nie odpowiedział na jakieś pismo bo mu umknęło albo przypominał sobie o jakichś dowodach. Najlepsze to, że sędzia na pierwszej rozprawie zobowiązała go do dostarczenia jakiegoś dowodu a Powód na kolejnej rozprawie tego dowodu nie dostarczał. Dopiero na ostatniej rozprawie dostarczył te dowody (do dzisiaj nie wiem czy nie sfabrykowane ale były słabe bo sam się nimi pogrążył) to jeszcze dostarczył na ostatniej rozprawie pismo na 8 stron które było odpowiedzią na moje pismo które otrzymali 2 miesiące wcześniej! Sędzia kazała mi się z tym pismem zapoznać na rozprawie i ustosunkować. To był dramat.

Odnośnie tego wniosku o orzeczenie o kosztach procesu - w piśmie oddalającym mój wniosek jest napisane, że mogę złożyć zażalenie z uzasadnieniem ale to będzie kosztowało 100zł. Jak rozumiem mówimy tutaj o tym samym dokumencie, tj. wniosek o orzeczenie o kosztach procesu=zażalenie z uzasadnieniem?
 
Ostatnia edycja:
No to jak złożyłeś po ogłoszeniu wyroku, to jak sąd miał je w nim uwzględnić?

Trudno mi się odnieść do tego, co sędzia mówiła na rozprawie i czego to dokładnie dotyczyło. Czy rozprawa była nagrywana? I na której tak powiedziała, ostatniej?

Masz osobne orzeczenie oddalające wniosek o koszty? Jeżeli tak, należy wnieść o jego uzasadnienie (opłata 100 zł), z którego dowiesz się dlaczego zostały oddalone, a następnie wnieść na nie zażalenie (efetyktywnie bezpłatne, bo opłata za uzasadnienie podlega zaliczeniu na opłatę od zażalenia).

A w jaki sposób później wniosłeś o zasądzenie tych kosztów - wniosłeś o uzupełnienie czy jakoś inaczej?
 
Sprawdzę jeszcze jaką mam pieczątkę na spisie kosztów ale sądzę, że w biurze podawczym dostarczyłem to pismo przed ogłoszeniem wyroku (tj. dostarczyłem około godziny 8 rano przed "pracą" a ogłoszenie wyroku było ok 11). Ogłoszenie wyroku to była 4 rozprawa w mojej sprawie cywilnej.
Rozprawa była nagrywana, jednak pismo ze spisem kosztów chciałem dostarczyć dwukrotnie zaraz po wejściu na salę więc jeszcze wtedy nie było nic nagrywane i spisywane przez referendarza (czy jak się nazywa osoba która spisuje wszystko co się dzieje na rozprawie...

Tak, niestety mam osobne orzeczenie oddalające wniosek o koszty.
 
Ok sprawdziłem i niestety wniosek o zwrot kosztów postępowania dostarczyłem po ogłoszeniu wyroku. W tym piśmie odniosłem się nawet do ogłoszonego wyroku. Czyli domyślam się, że wniosek złożyłem zapewne 2.08 albo 1.08 ale po ogłoszeniu wyroku o godz 11:00 (po "pracy").
 
No to tu sprawa jest jasna, nie ma jak orzec w wyroku o kosztach, o których sąd został poinformowany po jego podpisaniu. Jedyna możliwość to uzupełnienie, ale zostało oddalone. Zostało jedynie zażalenie tego postanowienia, ale nie ma pewności, że druga instancja je uwzględni.

Jeżeli strona się rozlicza na podstawie spisu kosztów, najlepiej po prostu na każdą rozprawę przynosić pismo z aktualnie poniesionymi kosztami. Spis nie musi być jeden, może być ich wiele. Wtedy na bieżąco wydatki są udokumentowane w aktach, łatwiej też wnieść o ich ewentualne uzupełnienie (przykładowo w aktach są uwidocznione wszystkie wydatki oprócz kosztu powrotu z ostatniej rozprawy, to wtedy można wnieść o uzupełnienie w tym zakresie, gdyż niemożliwe było wykazanie tego przed zamknięciem rozprawy).
 
Ostatnia edycja:
No ok trudno, dobrze że przynajmniej mam już wyjaśnione co i dlaczego. A pamiętam, że w pismach zawsze dodawałem do "zwrotu kosztów normą przypisanych" jeszcze "i wszelkich innych które poniósł/poniesie Pozwany" - ale usuwałem ten dopisek bo zrozumiałem artykuły prawa tak, że utracony zarobek jest normą przypisany...
 
Nie jest. "Normy przepisane" odnoszą się do stawek pełnomocników. Są tak skonstruowane, że niezależnie od tego, jakie będą rzeczywiste koszty, pełnomocnik dostaje konkretną kwotę, nie musząc wykazywać żadnych poniesionych kosztów. Prościej mówiąc, sam fakt pojawienia się pełnomocnika oznacza, że przysługuje mu ryczałt za jego pracę (może przy tym dochodzić zwrotu innych wydatków, ale wtedy musi już je wykazać).

Strona ma prawo do zwrotu wydatków, ale ma obowiązek ich wykazania. Nie wszyscy pracują, każdy ma też inne wynagrodzenie, niektórzy dojeżdżają do sądu, inni nie - ale sąd z urzędu nie wie, ile kto ile dokładnie stracił czy zapłacił. W tym zakresie trzeba to w jakikolwiek sposób udokumentować, i to przed zamknięciem rozprawy.
 
Ok, już rozumiem. Trudno, trochę jestem wkurzony bo byłem z tą sprawą w sądzie pomiędzy poprzednimi rozprawami i w biurze obsługi interesanta w Sądzie Rejonowym w którym sprawa się toczyła i pytałem o kwestie odzyskania utraconego zarobku - nikt mi tam nie powiedział, że mam je wykazać przed zamknięciem rozprawy. Tak naprawdę to w zasadzie miałem cały czas jedno i to samo pismo (czasem uzupełniane tylko o zarobek z kolejnego utraconego dnia w którym byłem na rozprawie) i zmieniałem datę na "bardziej aktualną".

A czy w takim razie mogę te koszty odzyskać zakładając NOWĄ sprawę cywilną Powodowi?
 
Informacja o sposobie zgłaszania kosztów powinna być zawarta w pouczeniach, pracownicy BOI nie zajmują się udzielaniem porad prawnych.

Nie, takie roszczenie wygasło.
 
Rozumiem. Trudno.
W takim razie chciałem spytać o jeszcze jedno.
Będę w tym tygodniu zgłaszał moją sprawę do prokuratora ponieważ firma ta podrobiła dokument (protokół odbioru) do czego sama się przyznała (jest to w aktach mojej sprawy - nie wiem czy to był decydujący czynnik na podstawie którego wygrałem proces). Powołam się na art 270, 273KK. Firma na podstawie tego podrobionego dokumentu uzyskała od mojego ubezpieczyciela kwotę 11250zł - a, że chcieli 14015zł to resztę, czyli 2765zł chcieli ode mnie - też na podstawie tego samego sfabrykowanego dokumentu xD (nie udało im się to ponieważ proces wygrałem). Nadmienię tylko, że lawirowali cały czas i unikali podania mi ceny (do czego też ostatecznie sami się przyznali na ostatniej rozprawie) a inne ceny za tą samą usługę to 2-5tyś zł (oni policzyli sobie 14015zł ;) ) Najpierw zgłoszę sprawę do prokuratora a następnie spotkam się z moim ubezpieczycielem żeby przedstawić sprawę - być może ubezpieczyciel założy sprawę firmie żeby odzyskać to co uzyskali na podstawie bezprawnego dokumentu.
Zakładając hipotetycznie, że ubezpieczyciel otrzymałby zwrot tej sumy bo firma musiałaby ponownie dokonywać kalkulacji to czy ta firma mogłaby mnie znowu podać do sądu o płatność?
 
Nie znam dokładnie akt sprawy, nie do końca rozumiem przez to całą sytuację, ale nie wydaje mi się, żeby mogli się od ciebie czegokolwiek domagać.
 
Powrót
Góra