Zwrot samochodu, auto przestało jeździć po 3 dniach

  • Autor wątku Autor wątku Kaczy1950
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kaczy1950

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2015
Odpowiedzi
4
Witam mam ogromną prośbę abyście mi doradzili w pewnej kwestii. Mieszkam w Niemczech od 4 miesięcy i 3 tygodnie temu kupiłem samochód od Turka (wiem nie potrzebnie) Bmw e39 98r 2.5 z gazem vialle. Umówiłem się z gościem, oglądnąłem samochód, blacharka nie była idealna ale gość się zarzekał ze auto jest w 100% technicznie sprawne a na blacharkę nie zwraca uwagę bo auto musi być sprawne pod względem technicznym, silnik chodził ładnie i ogólnie wszystko spoko... Zrobiłem jazdę próbna ale jak to jazda próbna nie szarżowałem samochodem tylko spokojnie się przejechałem i wszystko grało, gość cały czas mówił ze są to Niemcy i tutaj nie można sprzedać zepsutego auta, a ze tata już parę lat tutaj mieszka to, to potwierdził że ludzie w Niemczech są raczej uczciwi. Wiec dałem zaliczkę 900 euro (auto za 3100) i miałem przyjechać za 3 dni dać resztę i przyjechać z blachami ale gość powiedział ze nie muszę się spieszyć i się pożegnaliśmy, niestety była cały czas praca i spóźniłem się 2 dni po czym gość zażądał 150 euro bo czekał na mnie i kupił sobie do nowego auta blachy na 5 dni które kosztowały go 150 euro, no dobra jestem uczciwy wiec dałem mu 150 euro i przeprosiłem. Mamy jechac po kola zimowe ale auto nie odpala... Mowi ze zostawil na swiatlach i padlo aku. Odpalilismy z kabli i pojechalismy po kola, kola okazaly sie szrotem ale przymknalem na to oko bo to nie nowe auto oczywiscie, zaczal pisac umowe i dogadalismy sie ze napisze gwarancje rozruchowa na 2 tygodnie, zgodzil sie, napisal co mial napisac ale ze tata dobrze nie umie czytac po niemiecku to nie potrafil sie doczytac co tam pisze o tej gwarancji... Ale zeby nie robic juz siary to podpisalismy i pojechalismy do domu, po drodze zauwazylem takie wady : (przy mocnym hamowaniu bicie na kierownicy prawdopodobnie zwichrowane tarcze, przy max skrecie przerywa wspomaganie, gdy dojechalem do domu po dosc szybkiej jezdzie po autostradzie wiec auto sie nagrzalo zaczely falowac obroty i sam zgasl po czym wlecial dym do srodka auta... sprawdzilem leje sie spod dekla z tylu i widac jak paruje z wydechu no mysle zadzwonie do goscia i go poinformuje... Powiedziałem co i jak żeby wiedział ale nic z tym nie chciałem robić bo to nie nowe auto i zawsze trzeba coś włożyć pieniędzy po 2 dniach jeżdżenia około 100 km odkryłem nowe problemy: tylne drzwi w ogolę się nie zamykają, kapie olej na ziemie na postoju i auto zaczęło się gotować, sprawdziłem nie ma płynu chłodniczego to dolałem i było igła ale ubytki było widać codziennie po 50 ml ale myślę no nic zadzwonię do gościa i mu powiem ze jak płyn dalej będzie uciekał (bo może się odpowietrza) to zwracam auto na to on ze wszystko musi być okej ze nie zaglądał tam dawno .. No to myślę okej najwyżej to sobie zrobię i tyle, ale tutaj zaczęły się problemy. Pojechałem w trasę 100 km (w jedna stronę było okej) ale jak wracałem auto przestało chodzić myślę ze na 3 cylindry z 6 i ciężko w ogóle było utrzymać prędkość. Jakoś dowlekłem się do domu i pojechałem do mechanika żeby zobaczyć co jest grane, na drugi dzień telefon od mechesa (uszczelka pod głowica, wyciek z chłodnicy, leje się po całym motorze, sparciałe przewody hamulcowe, leje się z dyfra, brak czujników ciśnienia opon, błędy w komputerze i ogólnie dużo dużo tego ale dodatkowo powiedział ze sa nie oryginalne sprężyny na które nie ma papierów i auto nie przejdzie przeglądu jeśli ich nie wymienię (zszokowało mnie to bo o niczym takim nie zostałem poinformowany) zadzwoniłem do gościa ze wystarczy tego i ze oddaje auto a on na to ze może dać mi 2 tys euro z 3100, na to ja ze w takim razie sprawa idzie do sadu bo auto jest wrakiem a on żebym sobie rozmawiał ze swoim prawnikiem bo on codziennie będzie obcinał 200 euro i ze jutro da mi już 1800 euro. Skontaktowałem się z prawnikiem, wysłał list do gościa o zwrot pieniędzy albo sprawa idzie do sadu ale brak odzewu.... I tutaj jest moje pytanie, co mam robić ? czy warto iść do sadu? czy mam szanse wygrać ? jakie mogę koszta ponieść jeśli przegrać? Auto ma 270tys przebiegu i w umowie po przetłumaczeniu pisze ze zapoznałem się ze stanem i odbywałem jazdę próbną. Niestety jest trochę rzeczy na moją niekorzyść ale czuje się strasznie oszukany i jest to porostu oszustwo w żywe oczy Bardzo bym prosił o odpowiedzi i rady jak postępować ponieważ auto stoi juz wyrejestrowane na moim podwórku i nie wiem co robić. Dziękuję i wyczekuje odpowiedzi
 
Skoro mieszkasz w Niemczech, i tamże kupiłeś auto, poszukaj kogoś, kto zna się na prawie obowiązującym w kraju zakupu...
 
Prawnik mówi że wszystko jest do wygrania i nie powinno coś takiego mieć miejsca, ale jak to prawnik pewnie chce zgarnąć kasę i nic więcej, czy są jakieś osoby które znają się na prawie i potrafią mniej więcej powiedzieć jakie mam szanse ?
 
Trochę to niecodzienne, że zaangażowałeś prawnika, który na pewno nie robi tego dla Ciebie za darmo, a nie wiesz nadal nic - ani o istocie sprawy, ani też o kosztach. A teraz o sednie sprawy: Czy ten Turek sprzedał Ci to auto jako osoba prywatne, tzn. jako "konsument", czy jako handlarz samochodami? To jest bardzo istotna różnica. Drugie pytanie: Czy spisana została umowa, a jeśli tak, to czy jest coś w tej umowie na temat "Gewährleistungsansprüche", czyli odpowiedzialności z tytułu rękojmii za wady. Czy może jest tak, że ta rękojmia została w tekście umowy wyłączona? O tym wszystlkim powinien powiedzieć ten Twój prawnik. Jeśli odpowiedzialność za wady została w umowie wyłączona, to jedyną szansą na wygranie sprawy jest udowodnienie sprzedającemu, że o wadzie (wadach) wiedział i je podstępnie zataił. Sąd inaczej będzie oceniał prywatnego sprzedającego (nie handlarza), od handlarza samochodami. Od razu ostrzegam: Nawet jeśli te wady są oczywiste i łatwo stwierdzalne, to są nie przyjmuje automatycznie, że sprzedający o tych wadach musiał wiedzieć, a więc oczywiste jest, że je podstępnie zataił. Takie coś sąd może (przy odpowiedniej, rzeczowej argumenatcji) przyjąć tylko w przypadku, jeśli sprzedającym był handlarz samochodami, ale też nie zawsze. Wszystko to, a więc reguły tej gry, powinien znać Twój prawnik.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra