Zwrot sprzętu używanego jako niezgodnego z opisem sprzedaży

  • Autor wątku Autor wątku Bondo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Orzeczenie. Uchwała Izby Cywilnej SN z dnia 21 marca 1977 r. (III CZP 11/77)
„Określona w art. 556 § 1 k.c. odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne rzeczy sprzedanej odnosi się także do rzeczy używanych, nie obejmuje ona jednakże odpowiedzialności za takie zmniejszenie wartości lub użyteczności rzeczy, które jest normalnym następstwem jej prawidłowego używania"
(...)
"Przy kupnie rzeczy używanych kupujący jest zazwyczaj przygotowany na to, że normalne zużycie rzeczy zawsze zmniejsza jej wartość, a przeważnie i użyteczność w stopniu zależnym od rodzaju rzeczy i celu, któremu ona służy. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy, których używanie polega na eksploatacji mechanicznej, w takich wypadkach bowiem techniczne zużycie materiałów lub poszczególnych zespołów powoduje wcześniejsze awarie, nie zawsze możliwe do przewidzenia, a będące normalnym następstwem prawidłowego używania. Takie wady objęte są świadomością kupującego, znajdują ekwiwalent w niższej (od rzeczy nie używanej) cenie kupna i mieszczą się w granicach podjętego przez kupującego ryzyka.”
 
I tak wyglądają właśnie prawidłowe i pomocne odpowiedzi za co i ja dziękuje.Czyli wynika z tego że po części miałem rację, ale przytoczona Określona w art. 556 § 1 k.c. odpowiedzialność sprzedawcy nie dotyczy czasami tylko sprzedawcy prowadzącego działalność fizyczną a sprzedającego rzeczy używane? Bo żaden przytaczany artykuł nie wspomina o sprzedaży konsumenckiej? a sama nowelizacja wyraźnie określa tylko osoby prowadzące działalność gospodarczą.
 
Poczytałem, poszukałem i nawet na stronie sejmowej, nawet tam jest tylko wymienione prawo obowiązujące sprzedającego prowadzącego działalność względem konsumenta. A sądzę że temat jest bardzo ciekawy i zarazem przydatny dla wielu ludzi.
Internetowy System Aktów Prawnych
Dz.U. 2014 poz. 827
Ustawa z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta

Internetowy System Aktów Prawnych
 
Bondo napisał:
Uściślając, lodówka była sprawna w momencie sprzedaży, jednakże kupujący zwrócił mi uwagę na wadę, o której istnieniu nie miałem zielonego pojęcia, ze względu na moją nieznajomość techniczną.
To jest sprzeczność. Albo nie było albo była.

Rozsądność należy w każdym przypadku osobno zbadać.
 
Lodówka była sprawna, zarówno chłodzenie jak i zamrażanie nie przynosiło jakichkolwiek trudności. Jedyną różnicą w działaniu w stosunku do nowej lodówki, była głośniejsza praca agregatu, co wydawało mi się normalnym stanem rzeczy po tylu latach pracy. W ogłoszeniu sprzedaży lodówka była opisana jako sprawna. Kupujący zamówił wizytę serwisanta, który stwierdził po głośniejszej pracy że agregat wymiana wymiany z powodu uszkodzenia. Nadmieniam, że kupujący w żadnej z wiadomości nie stwierdził że otrzymał niesprawną lodówkę.. Jak w takim wypadku rozpatrywać taką sprawę?
 
Ostatnia edycja:
Dostałeś już wiele razy odpowiedź.

1) to że działała, nie oznacza, że nie miała wady
2) wada to nie jest synonim niesprawności
3) rozpatrujesz jak było pisane: jeśli ma wadę... to niech odeśle a ty zgodnie z prawem ją usuniesz lub zwrócisz środki...
 
Dziękuję za porady.

W tym momencie sytuacja się rozwinęła.

Przypominam, że zarówno kupujący jak i ja (sprzedający) jesteśmy osobami fizycznymi, również w ogłoszeniu było zaznaczone, iż sprzedaję jako osoba prywatna.

Kupujący wykonał już rzekomą naprawę, napisał do mnie wiadomość z żądaniem uczestnictwa w części kosztów. W odpowiedzi zaprezentowałem Orzeczenie. Uchwała Izby Cywilnej SN z dnia 21 marca 1977 r. (III CZP 11/77), opisujące towar używany, i stwierdziłem że lodówka nie nosi znamion uszkodzenia. Mimo wszystko zaproponowałem ugodę, godząc się na warunki przedstawione przez kupującego, jeśli zaprezentuje dowód naprawy, lub odpowiednio niższą kwotę jeśli mam wierzyć tylko na słowo.

W odpowiedzi uzyskałem od kupującego wyraźne żądanie wpłaty pełnej sumy na jego konto, z groźbą iż w przeciwnym razie przywiezie lodówkę do mnie osobiście na podany w numerze konta adres, i wyegzekwuje ode mnie wszelkie poniesione koszty, zaznaczając że jest postawną osobą, co będzie dla mnie problemem. Po tym nastąpiła seria wyzwisk, które uważam za obrażające moją osobę. Zaznaczam, że do tej pory nie dostałem jakiegokolwiek potwierdzenia formalnego że kupujący poniósł koszty naprawy.

Czy powinienem się przejmować w takiej sytuacji, i czy można to zakwalifikować jako groźby karalne?

Pozdrawiam.
 
W świetle art. 190 k.k.,
"kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub
szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnią
obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia
wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". ściganie tego przestępstwa
następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Przedmiotem ochrony w określeniu typu czynu zabronionego z art. 190 §
1 k.k. jest wolność człowieka przed obawą popełnienia przestępstwa na
jego szkodę lub szkodę osoby mu najbliższej. W przepisie tym chronione
jest więc poczucie bezpieczeństwa jednostki.

Do dokonania tego przestępstwa konieczne jest wystąpienie skutku w
postaci wzbudzenia w zagrożonym uzasadnionej obawy, że groźba będzie
spełniona. Jednak subiektywna obawa pokrzywdzonego i jego przekonanie o
prawdopodobieństwie realizacji groźby musi być uzasadnione, tzn. że
zarówno okoliczności, w jakich groźba została wyrażona, jak i osoba
grożącego robi wrażenie na obiektywnym, normalnie wrażliwym
obserwatorze, iż groźba wyrażona została na serio i daje podstawy do
uzasadnionej obawy.

Bondo napisał:
, i wyegzekwuje ode mnie wszelkie poniesione koszty, zaznaczając że jest postawną osobą, co będzie dla mnie problemem.
Czy z w związku z takimi zapewnieniami czujesz uzasadnioną obawę że ten człowiek może poczynić kroki jakie opisał i czujesz że jest w stanie to zrobić i to jest bardzo prawdopodobne?
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra