Zwrot towaru zakupionego przez allegro (na odległość)

  • Autor wątku Autor wątku gajosk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
To proszę przedstawić te okoliczności zakupu, to raz.
A dwa to przedstawić czy sprzedawca jest os prywatną, czy przedsiębiorcą (bo syn zakładam nie jest przedsiębiorcą ;) ).
 
haniazbialki ... może nie zauważyłaś, ale to jest forum - OK?

Pozdrawiam :cool:
 
Dzień dobry
Przepraszam za nieodpowiednią formę pierwszego mojego wpisu. Nie jestem "obyta" w tych formach.

W grudniu 2010 mój niespełna 18-letni syn wylicytował na portalu allegro telefon komórkowy. Oferta była na tyle przystępna, że sprzedawca miał mieszkać w Rybniku i odbiór mógł być "z ręki do ręki" . Telefon był podany jako nowy, zakupiony we wrześniu 2010. Syn odebrał go osobiście 28.12,2010, ale bez żadnego dokumentu zakupu. Mój syn zorientował się, że telefon ma jakąś wadę. Pani obiecała mu dowody zakupu dostarczyć. Po trzech tygodniach pocztą doszła karta gwarancyjna, jeszcze później drogą elektroniczną skan faktury wystawioną na jakąś firmę, na których data zakupu była 30.07.2010. Syn oddał telefon do naprawy w Rybniku, jednak okazało sie, że jest to wada fabryczna, a serwis odesłał go do punktu zakupu, by tam złożyć reklamację.

Telefon był zakupiony w Kluczborku, faktura była wystawiona na firmę w Namysłowie. Pani, która telefon sprzedała na allegro miała mieszkać w Rybniku , a studiować w Opolu. Syn zwrócił się z prośbą o pomoc w wymianie telefonu. Ze względu na trudność z uzyskaniem pomocy, doradziłam mu, by poprowadził jawny spór na allegro, by miał ślad tej korespondencji. Powołując się na przepisy handlowe, domagał się naprawy a raczej wymiany od sprzedawcy z allegro. Jednak pani oświadczyła, że w tej formie zakupu, przez allegro i pomiędzy osobami prywatnymi przepisy handlowe nie obowiązują. Ale po nacisku, zdecydowała się, że pomoże w reklamacji telefonu w punkcie zakupu. Pani podała jakiś zupełnie odległy adres w okolicach Katowic, na który syn miał posłać telefon, a ona odda go do reklamacji. W międzyczasie napisał maila do firmy , na którą była wystawiona faktura - nie odpisano, dzwonił - nie odebrano. Ja napisałam do punktu zakupu telefonu. Odpisano mi, że firma, która telefon sprzedała nie istnieje już od maja 2010.
Mam obawy, że syn padł ofiarą jakiegoś oszustwa. Jak możliwe jest, by 23-letnia osoba, która telefon sprzedała weszła w posiadanie faktury od firmy, która była w tym czasie rozwiązana, wystawioną na firmę, gdzie została zaksięgowana, dlatego posłała skan, bo oryginał był w dokumentach księgowych. Wreszcie podając adres zupełnie inny, niż miejsce zamieszkania lub uczenia, czy nie chce przejąć telefonu, pod pozorem,że może go oddać go do reklamacji, ale gdzie, skoro firma która wystawiła fakturę na zakup telefonu nie istnieje. Wartość telefonu wylicytowana to 340 zł. Nie są to małe pieniądze.

Bardzo proszę o radę, jak mam uniknąć możliwości utraty telefonu, a skutecznie dochodzić prawa do reklamacji u sprzedawcy z allegro.

Pozdrawiam serdecznie
 
Ostatnia edycja:
Może Pani egzekwować odpowiedzialność sprzedawcy, chodzi o 23 letnią osobę od której syn kupił telefon, na zasadach rękojmi za wady (Art. 556-576. KC). Nie wiem jak to będzie z odpowiedzialnością gwaranta, z racji komplikacji z dowodem zakupu. Odpowiedzialności sklepu w jakim 23 latka zakupiła telefon nie ma co wspominać, Pani / Pani syn nie ma prawa jej egzekwować - nie macie z nimi umowy :)

Polecam przemyśleć kwestię brnięcia w reklamacje, w mojej opinii, najlepiej byłoby się wycofać z umowy - odstąpić od niej, oddać telefon, odzyskać pieniądze i poszukać mniej podejrzanego sprzedawcy.

Pozdrawiam :cool:
 
Witam

Również mam problem z zakupem na allegro. Kupiłam na allegro sukienkę (sprzedawca prowadzi tam swój sklep Outlet). Zapłaciłam z przesyłką 39,30 (cena samej sukienki to 29,90). Sukienka przyszła w poniedziałek, jednak nie byłam z niej zadowolona. Wysłałam maila do sprzedawcy, że chciałabym ja zwrócić, ponieważ nie odpowiada mi rozmiar tej sukienki. Sprzedawca mi odpisał, że nie ma problemu i mam wysłać sukienkę na wskazany adres z podanym numerem konta i informacją, że jest to zwrot.. Tak też zrobiłam. Wysłałam ją w piatek. A dziś dowiaduję się od psrzedawcy, że dostanę tylko zwrot za towar czyli 29,90 ponieważ sprzedawca poniósł koszt wysyłki 10 zł. Ale przecież ja zapłaciłam za przesyłkę czy mam prawo domagać się zwrotu całej sumy czyli 39,90?
 
Odstępując od umowy, kiedy do odstąpienia nie dochodzi w wyniku niezrealizowanej reklamacji, ponosisz koszty przesyłki ... tzn. zwracany jest jedynie koszt towaru - 29.90 PLN w tym przypadku. Przecież koszt przesyłki to nie jest zarobek sprzedawcy i tego umowa nie obejmuje, a nie odstępujesz od umowy z przewoźnikiem, który przesyłkę dostarczał.

Pozdrawiam :cool:
 
Dobra, to jeszcze jedno pytanko mam.
Kupiłem elektryczny karabinek ASG na Allegro. Wypróbowałem go (wystrzelałem ok. 80-90 kulek) by sprawdzić czy jest taki jak w opisie i na filmiku. Okazało się że jest gorszy niż mój sprężynowy.

Czy teraz mam prawo dalej do zwrotu do 10 dni od otrzymania paczki?
 
Tak, ponieważ kulki można zastąpić, a sprzedawca może żądać pokrycia kosztów, różnicy, w towarze wysłanym i odebranym - mówiąc wprost - zwróci mniej o koszt wystrzelanych kulek albo inaczej zapłacisz za kulki i otrzymasz całość wpłaconej kwoty :)

Chociaż w mojej ocenie 80-90 strzałów to dużo, aby ocenić czy podoba Ci się dostarczony towar.

Pozdrawiam :cool:
 
Oni wysyłają łącznie 400 kulek. 150 jest jako standardowa paczka kulek i 250 kulek, jako ok. 1,43 z np. 129,90zł (w moim przypadku).
 
Dziękuję za szybką odpowiedź. Jednak dalej nie wiem, jak mam dochodzić swoich praw odstąpienia od umowy, skoro adres, który podała osoba sprzedająca, w moim mniemaniu jest wymyślony, a jeśli nie to podała adres jakiejś swojej koleżanki. Jeśli wyślę telefon, nawet za pobraniem, może wrócić z powrotem. Zastanawiam się też, czy odstąpienie od umowy drogą elektroniczną (syn ma adres internetowy do tej osoby) będzie ważne.
Dla mnie jest to podejrzane, przecież jeśli fakura jest wystawiona na firmę, to telefon powinien być w zasobach firmy, a nie krążyć z rąk do rąk . Syn jest osobą trzecią, która weszła w posiadanie tego telefonu. Czy nie powinnam zawiadomić policji o próbie oszustwa , czy wyłudzenia na podstawie wprowadzenia w błąd z podaniem fałszywego adresu?
Może się mylę. Podpowiedzcie mi proszę, jak załatwić tę kwestię.
Pozdrawiam gorąco.
 
Dlatego pisałem o przemyśleniu sprawy reklamacji, bo najlepiej byłoby ostatni raz podjąć próbę kontaktu, a w przypadku braku takiej możliwości, powiadomić Policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Pozdrawiam :cool:
 
Dziękuję pięknie za wszystkie rady i pomoc w mojej sprawie. Postaram się pomóc synowi dochodzić prawa odstąpienia od umowy.
Wszystkiego dobrego życzę
Ania
 
Witam.

Mam wielka prosbe ! Bardzo prosze o rade.

Zakupiłam na allegro telefon w opcji kup teraz od osoby prywatnej.Niestety wyszły pewne kompikacje i nie jestem w stanie zapłacic za ten telefon i go zakupic.Co moge zrobic i czy moge wycofac sie z tego zakupu?Czy sa jakies pkt prawane by odstapic od kupna????????
 
Jedyna opcja to zgoda sprzedawcy ... dobrowolna, ponieważ nie przysługuje Ci prawo do odstąpienia od umowy.

Pozdrawiam :cool:
 
Pomocy, takich problemów jeszcze na allegro nie miałem i nawet mi się nie śniło że przez coś takiego będę zmuszony przejść.
Użytkownik kilka dni temu napisał że naprawi telefon tylko mam mu go odesłać. Gdy odesłałem, powiedział że połamanego nie naprawi i że "odsyła ten złom". Ja go odesłałem w stanie jakim go dostałem. Do środka załączyłem pismo że proszę o odesłanie pieniędzy w terminie 7 dni. Jak sprzedający mi odeśle to mam przyjąć przesyłkę - (chodzi mi oto co wy byście zrobili)
 
Grim Reaper napisał:
Ja pisałem o czymś innym, sugerowałem coś innego? Napisałem gdzieś, że w zakupionych na odległość butach bierzesz udział w maratonie a później podejmujesz decyzje?

Może nie umiem tłumaczyć ... może zbyt wiele rzeczy przyjmuje za oczywiste.

Zwykły zarząd to jest nic innego jak użytkowanie / eksploatacja zgodna z przeznaczeniem, z zachowaniem dbałości o towar, aby pozostawał w stanie niepogorszonym.

Czyli np. kupując buty, chodzisz w nich i dbasz o materiał, żeby jak najdłużej były jak nowe, a nie wbijasz nimi gwoździ bo do tego nie służą ;)

Pozdrawiam :cool:

Chyba w ustawie pisze konkretnie, że towar musi być w stanie NIEZMIENIONYM a nie "NIEPOGORSZONYM" to jest zasadnicza różnica jakchoćby w przykładzie z butami chodzenie w nich po dworzu czy nawet domu jest NIEDOPUSZCZALNE gdyż wtedy zmienia się ich stan np. z nowych na używane, z niepodrapanych w podrapane, z czystych w brudne co uniemożliwi ich dalszą sprzedaż przez sklep.
 
Jeszcze dla jasności napiszę, że zakupy przez internet to nie jest darmowa wypożyczalnia czegokolwiek i jeżeli kupujący zmieni "stan" rzeczy np. pobrudzi, zarysuje, zapisze stan gry itp. to nie jest to w żaden sposób SPRAWDZENIE rzeczy w granicach ZWYKŁEGO ZARZĄDU a zwykłe używanie które "zmieniło stan" z nowego na używane.
 
Kupujący musi odesłać towar w stanie niezmienionym gdyż umowę taką uważa się za NIEZAWARTĄ (jakby jej w ogóle nie było) i dlatego dostaje swoje pieniądze a sprzedający ma dostać towar w stanie w jakim go wysłał bo też nie zawarł ŻADNEJ UMOWY.

Rozpisałem się ponieważ, zawsze taka dyskusja schodzi na temat ile czasu można używać rzeczy kupione z internetu a potem oddać.
UŻYWAĆ nie można w ogóle.
Można jedynie UŻYĆ (w celu sprawdzenia) w granicach zwykłego zarządu rzeczą.
Czyli buty np. ropakować, przymierzyć, przejść trochę kroków, obejrzeć - to jest ZWYKŁY ZARZĄD butami przy ich kupowaniu w sklepie a nie bieganie parę dni po dworzu.
 
Ostatni raz, wytłumaczę ... nie pisałem niczego innego niż teraz mi zarzucasz:
Grim Reaper napisał:
Co robisz z butami po ich użyciu, po spacerze do np. sklepu?
Co robisz z pieluchą po jej użyciu, np. na siusiu?
To był przykład dla porównania - spacer a siusiu.
Grim Reaper napisał:
tak samo jak sprawdzasz je w sklepie
To jest napisane dość jasno, choć rozumiem, że można pominąć.

Pozdrawiam :cool:
 
YNOS napisał:
Kupujący musi odesłać towar w stanie niezmienionym gdyż umowę taką uważa się za NIEZAWARTĄ (jakby jej w ogóle nie było) i dlatego dostaje swoje pieniądze a sprzedający ma dostać towar w stanie w jakim go wysłał bo też nie zawarł ŻADNEJ UMOWY.

Rozpisałem się ponieważ, zawsze taka dyskusja schodzi na temat ile czasu można używać rzeczy kupione z internetu a potem oddać.
UŻYWAĆ nie można w ogóle.
Można jedynie UŻYĆ (w celu sprawdzenia) w granicach zwykłego zarządu rzeczą.
Czyli buty np. ropakować, przymierzyć, przejść trochę kroków, obejrzeć - to jest ZWYKŁY ZARZĄD butami przy ich kupowaniu w sklepie a nie bieganie parę dni po dworzu.

Nie, źle to interpretujesz, bo nie doczytałeś dokładnie przepisów. Towar ma być niezmieniony, chyba, ze zmiana jest skutkiem zwykłego zarządu. Definiować go nie będę , bo zrobił do już @Grim Reaper. Dodam tylko, że towar oczywiście może być odpakowany, może nosić ślady używania, może być uszkodzony, zniszczony - w ramach zwykłego zarządu. Zastrzeżenia sprzedawcy, że towar ma być w opakowaniu i wręcz nietknięty są bezprawne.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra