A co z interpretacja UOKiK:
Z pomocą w interpretacji zakresu możliwego korzystania z rzeczy przychodzą organy takiej jak Prezes UOKiK, czy Komisja Europejska, które w swoich publikacjach doprecyzowały, że konsument odstępujący od umowy może korzystać z towaru tylko tak, jak robiłby to w sklepie stacjonarnym. Jest to zatem bardzo korzystna wiadomość dla sprzedawców internetowych, ponieważ wynika z niej, iż przed dokonaniem zwrotu, podobnie jak w sklepie stacjonarnym, większość towarów można jedynie obejrzeć i przetestować w sposób mocno ograniczony. Zakupy w sieci oprócz pozytywnych korzyści w postaci braku konieczności wielogodzinnych spacerów w centrach handlowych w poszukiwaniu upatrzonego towaru, charakteryzują się również brakiem możliwości bezpośredniego zapoznania się z nabywanym produktem i oceny jego walorów użytkowych, tak jak ma to miejsce w przypadku zakupów dokonywanych w sklepach stacjonarnych. Dlatego zasadnym jest przyznanie konsumentom możliwości sprawdzenia zamówionego on-line produktu tak jakby dokonali tego w sklepie stacjonarnym. Wszystko jednak co wykracza ponad to może prowadzić do odpowiedzialności klienta za zmniejszenie wartości produktu.
UOKiK w poradniku Przepisy Konsumenckie dla Przedsiębiorców podaje, iż na konsumencie spoczywa obowiązek sprawowania pieczy nad towarem do czasu jego zwrócenia. Po otrzymaniu produktu może zatem sprawdzić czy jest kompletny, nie posiada wad, jest zgodny z opisem, jego funkcjonowanie –ale tylko tak, jak robiłby to w sklepie stacjonarnym.