K
kulkowaty
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2014
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Od niedawna, w związku z planowanym ślubem, poszukiwałem zespołu muzycznego. Otrzymałem fakturę proforma, na której widnieje pozycja "Zaliczka na usługę muzyczną" w kwocie 500zł. Wcześniej w korespondencji też pojawiała się informacja o zaliczce. Dopiero po jej zapłaceniu (przelewem) otrzymałem na emaila plik z umową, w której jest mowa o zadatku, który przepada w przypadku rezygnacji. Od tego czasu, przez 2 miesiące, nie zdążyliśmy się spotkać, aby podpisać umowę. Jakoś też mi umknął fakt, że w umowie jest mowa o zadatku, a nie zaliczce jak to wcześniej było napisane.
Tak się złożyło, że postanowiłem zrezygnować z usług danego zespołu, o czym poinformowałem odpowiednią osobę (telefonicznie oraz mailowo). Pan bardzo się oburzył i stwierdził, że pieniędzy nie zwróci, bo termin jest pod koniec sierpnia itd. Straszy mnie w mailu, że jeżeli nie odeślę mu teraz podpisanej umowy z ewentualnym załącznikiem o rezygnacji z usługi, to przyjeżdża grać w umówionym wcześniej terminie (traktuję to jako ponury żart).
Co mogę zrobić w tej sytuacji? Udać się do prawnika i poświęcić kilka zł żeby pomógł mi załatwić sprawę, czy może będzie z tym więcej zamieszania niż pożytku? Jakie mam szanse, aby wygrać taki spór?
Od niedawna, w związku z planowanym ślubem, poszukiwałem zespołu muzycznego. Otrzymałem fakturę proforma, na której widnieje pozycja "Zaliczka na usługę muzyczną" w kwocie 500zł. Wcześniej w korespondencji też pojawiała się informacja o zaliczce. Dopiero po jej zapłaceniu (przelewem) otrzymałem na emaila plik z umową, w której jest mowa o zadatku, który przepada w przypadku rezygnacji. Od tego czasu, przez 2 miesiące, nie zdążyliśmy się spotkać, aby podpisać umowę. Jakoś też mi umknął fakt, że w umowie jest mowa o zadatku, a nie zaliczce jak to wcześniej było napisane.
Tak się złożyło, że postanowiłem zrezygnować z usług danego zespołu, o czym poinformowałem odpowiednią osobę (telefonicznie oraz mailowo). Pan bardzo się oburzył i stwierdził, że pieniędzy nie zwróci, bo termin jest pod koniec sierpnia itd. Straszy mnie w mailu, że jeżeli nie odeślę mu teraz podpisanej umowy z ewentualnym załącznikiem o rezygnacji z usługi, to przyjeżdża grać w umówionym wcześniej terminie (traktuję to jako ponury żart).
Co mogę zrobić w tej sytuacji? Udać się do prawnika i poświęcić kilka zł żeby pomógł mi załatwić sprawę, czy może będzie z tym więcej zamieszania niż pożytku? Jakie mam szanse, aby wygrać taki spór?
Ostatnia edycja: