Dzieci do lat 16 nie będą przyjmowane przrz lekarza.

  • Autor wątku Autor wątku babaj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

babaj

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2010
Odpowiedzi
12
Witam,

zarejestrowałem telefonicznie syna (12 lat) do lekarza pierwszego kontaktu. Wyjeżdża na obóz harcerski i musi* mieć zgodę lekarza (sic!).

Syn poszedł na umówioną godzinę. Wraca i mi mówi, że dużymi literami jest napisane, że lekarz go nie przyjmie bez rodziców.

Cóż, poszedłem z nim. Na każdym gabinecie jest karta A4, którą zachowałem sobie na wieczną rzeczy pamiątkę następującej treści:
"Dzieci do lat 16 nie będą przyjmowane przez lekarza bez obecności rodzica lub opiekuna prawnego".

Czy ktoś z szanownych forumowiczów byłby wstanie podać mi akt prawny, w którym mógłbym znaleźć podstawę dla takiej informacji? Anie lekarz, ani recepcja nie potrafiła mi udzielić odpowiedzi na pytanie o podstawę prawną.

Krew mnie zalewa. Jakiś czas temu wysłałem dzieci same w podróż pociągiem. Konduktor również twierdził, że dzieciom do lat 13 nie wolno podróżować bez opiekunów. Konduktora olałem, podstawy prawnej nie znalazłem. O co chodzi?

W szkole mi ostatnio podetkneli jakieś oświadczenie do podpisania, że wyrażam zgodę na samodzielny powrót dzieci do domu. Nie podpisałem. Powiedzieli, że to wymóg kuratorium. W kuratorium Starszy Inspektor wyparł się i powiedział, że to inicjatywa dyrekcji szkoły. Czemu takie oświadczenie ma służyć? O co chodzi?

Lekarka tłumaczyła mi, że nie może kazać rozebrać się dziecku do majtek, jak nie ma rodziców! Swoją drogą w majtki też zaglądała. Spytałem, czy jakby nie miał jednego jądra to nie mógłby jechać na obóz. Odparła, że mógłby jechać nawet gdyby nie miał obydwu. Na moje pytanie po co więc badała odpowiedzi nie usłyszałem.

* Czy rzeczywiście na wyjazd na siedmiodniowe zimowisko jest koniczna zgoda lekarza pierwszego kontaktu? Czy jest to może jakaś pozostałość po byłej epoce? Jeśli ktoś w tej sprawie mógłby mnie odesłać do odpowiednich przepisów, chętnie poczytam.

Z góry dziękuję za każdą odpowiedź, w szczególności za merytoryczną, pozdrawiam.
 
Jeśli chodzi o leczenie dzieci i młodzieży - postawą prawną jest Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty - art. 32 - 35
Poza tym obecność rodzica lub opiekuna prawnego dziecka jest konieczna, chociażby w powodu konieczności wykonania badań lekarskich lub zabiegów, a także rodzice są na bieżąco informowani o wszystkim, co dotyczy ich dziecka. Obecność rodzica lub opiekuna jest konieczna jednak do ukończenia przez dziecko 16 roku życia.
Dlaczego przy badaniu sfer intymnych powinien być rodzic lub opiekun dziecka? Lekarz nie chce się narazić na odpowiedzialność karną (np.: molestowanie).

Jeśli chodzi o podróż pociągiem to zasięgnęłam telefonicznej informacji PKP, która podała, że dziecko podróżuje wtedy na odpowiedzialność rodzica.
Jeśli myślisz nad podróżą samolotem to każda z linii posiada własny regulamin stanowiący o wieku dziecka, kiedy może podróżować bez obecności osoby dorosłej sprawującej nad nim opiekę.
Warto zawsze sprawdzić czy dany Przewoźnik ma zapis w regulaminie odnośnie podróżowania dziecka bez opieki osoby dorosłej.

Gdy mówimy o samodzielnym chodzeniu dziecka do szkoły musimy mieć na względzie, iż dziecko przede wszystkim musi mieć skończone 7 lat. Regulują to przepisy prawa: kodeks wykroczeń i Prawo o ruchu drogowym.


Jeśli chodzi o Twoją ewentualną odpowiedzialność to możesz narazić się na odpowiedzialność z art.210 KK, jeśli np.: konduktor w pociągu uzna, że naruszasz prawo.

Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem czynu jest śmierć osoby określonej w § 1, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
 
Guniaa napisał:
jeśli np.: konduktor w pociągu uzna, że naruszasz prawo.

Ja uznaję, że Konduktor wprowadza w błąd informując o obowiązku, który nie istnieje. Regulamin PKP Intercity przeczytałem. Brak jakiegokolwiek ograniczenia wieku podróżnego. W informacji PKP również uzyskałem informację, że nie ma takich ograniczeń. Nie mniej jednak w obie strony Konduktor zgłaszał zastrzeżenia.

Problem Konduktora po zbadaniu sprawy chyba zrozumiałem. Polega on na tym, że Konduktor nie może wystawić opłaty specjalnej dla podróżnego poniżej 13 roku życie (z pamięci podaję, mogłem się pomylić). Musi wystawić wezwanie opiekunowi, którego nie ma - i tu jest problem. Po sprawdzeniu na stacji odjazdu biletu i legitymacji konduktor się odczepił.

Sorry, zacytowane stwierdzenie mnie rozwaliło. To jest forum prawne, czy uznaniowe? Żyjemy w Państwie Prawa, czy Uznaniostanie?
Pytam, o obiektywne, abstrakcyjne, formalne zasady, a nie o jakieś uznanie, bądź widzimisie, bo właśnie z tym chcę walczyć.
 
Równie dobrze jakaś pani lub pan podróżujący z Twoim dzieckiem może uznać, że popełniłeś przestępstwo puszczając dziecko bez opieki dorosłego, ponieważ Twoim obowiązkiem jako rodzica jest sprawowanie pieczy nad dzieckiem. Wtedy zawiadomi odpowiednie służby, a to one podejmą decyzję czy dopuściłeś się rzeczonego przestępstwa.

Dla ciekawostki podam sprawę http://nasygnale.pl/kat,1025349,tit...3978317,wiadomosc.html?_ticrsn=3&ticaid=5db75
 
Guniaa napisał:
Jeśli chodzi o leczenie dzieci i młodzieży - postawą prawną jest Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty - art. 32 - 35
Poza tym obecność rodzica lub opiekuna prawnego dziecka jest konieczna, chociażby w powodu konieczności wykonania badań lekarskich lub zabiegów

No super!

Przepis prawny:
Art. 32.
[...]
7. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, zgoda osób wymienionych w ust. 1, 2 i 4 może być wyrażona ustnie albo nawet poprzez takie ich zachowanie, które w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się proponowanym przez lekarza czynnościom medycznym.


Bardzo dziękuję za odpowiedź. Powyżej cytowane rozwiewa moje wątpliwości. Będę pisał skargę.

Zarejestrowałem syna. On się stawił, więc jasnym jest, że i ja i on wyraziliśmy zgodę na przeprowadzenie badania przez lekarza w celu stwierdzenia, czy jest wystarczająco zdrowy, żeby pojechać na obóz.

Badanie miejsc intymnych było typowym pokazaniem kto tu jest urzędnikiem państwowym i ma władzę i rację z mocy ustawy.

Jakieś trzydzieści lat temu poszedłem do dentysty i poprosiłem o usunięcie zęba. Lekarz kazał mi przyjść z mamą, albo z kartką, że ona się na to zgadza. Myślałem, że to był ząb mleczny, a to był ząb stały. Żadnej kartki nie zanosiłem, więc mam plombę.

Dentysta nie żądał obecności rodzica do oczywistego zabiegu. Żądał zgody na zabieg głupi i bezsensowny.

Przepisy wyglądają sensownie, tylko do czego lekarzowi potrzebny jest rodzic nastolatka, który wyjeżdża na obóz? (ale to już nie to forum ;))

Guniaa napisał:
Równie dobrze jakaś pani lub pan podróżujący z Twoim dzieckiem może uznać, że popełniłeś przestępstwo puszczając dziecko bez opieki dorosłego, ponieważ Twoim obowiązkiem jako rodzica jest sprawowanie pieczy nad dzieckiem. Wtedy zawiadomi odpowiednie służby, a to one podejmą decyzję czy dopuściłeś się rzeczonego przestępstwa.

Ok, i tak powinno być. Problem jest, gdy o winie lub nie orzeka konduktor i próbuje wymóc opuszczenie pociągu. Niech sobie powiadomi straż przybrzeżną nawet, tylko niech się odczepi.

A ja po to tu pytam, żebym wiedział, czy łamię prawo, czy nie. Akurat z koleją to już wiem na pewno, że prawa nie złamałem i nie złamię następnym razem.

Wiem również, że szkoła nie potrzebuje żadnej mojej zgody na piśmie, żeby po lekcjach wypuścić (sic!) moje dziecko z tego więzienia.

Zdaje się, że lekarza jak się boi oskarżenia o molestowanie seksualne to musi sobie założyć monitoring, a nie żądać asysty rodzica przy badaniu gardła.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Uważasz, że monitoring w gabinecie lekarskim jest dobrym pomysłem? Chciałbyś, aby Twoje dziecko było nagrywane podczas badania lekarskiego, często również dot. sfer intymnych? Gdybyś posłał swoje dziecko do lekarza, a potem przyszło by do domu i powiedziało, że lekarz "tam" zaglądał lub je dotykał to nie poszedłby w tej sprawie na Policję i nie zgłosił molestowania? Abstrahując od takich sytuacji, gdyby lekarz stwierdził, że Twoje dziecko ma astmę, a ono przyszło by do domu i powiedziało, że to tylko przeziębienie to czyja byłaby wina, że jest źle leczone (np. dziecko wyrzuciło by receptę).

Odnośnie konduktora to nie chce mi się wierzyć, że chciał, aby małoletnie dziecko samo opuściło pociąg, co najwyżej mógł wezwać Policję, że dziecko nie przebywa pod opieką osoby dorosłej.
 
Guniaa napisał:
Odnośnie konduktora to nie chce mi się wierzyć, że chciał, aby małoletnie dziecko samo opuściło pociąg, co najwyżej mógł wezwać Policję, że dziecko nie przebywa pod opieką osoby dorosłej.

A gdzie ja napisałem powyższe? Konduktor do mnie wystartował z tekstem, a w zasadzie to do teściowej, bo ja z nim nie rozmawiałem, że dziecko nie może samo jechać pociągiem i mamy, je z tego pociągu zabrać. My dorośli, któreśmy to dziecko do pociągu odprowadzili, wsadzili i przykazali jechać.

I teściowa wraz z żoną były już gotowe zrezygnować z wycieczki dzieci, bo konduktor tak powiedział, bo tak uznał, czy jak to tam jeszcze nazwiesz.

Jakim prawem pytam, jakim Prawem?

Policja, Policja też czasem jest postawiona w sytuacji, w której nie wie jakie należy w danej sytuacji zastosować przepisy, ale z własnego doświadczenia wiem, że nie wydaje wtedy kategorycznych stwierdzeń, a spisuje dane i kieruje sprawę do Sądu. W przeciwieństwie do konduktora, który powiedział, że dzieciom samym nie wolno i kazał je zabrać z pociągu.

Kazał zabrać dzieci z pociągu dorosłym, które dzieci do pociągu wsadziły!

Konduktor rozmawiał z osobami pełnoletnimi, które pouczył, że dzieci nie mogą do jakiegoś tam wieku samodzielnie podróżować pociągiem i wydał polecenie zabrania dzieci z pociągu. Do którego to polecenia nie zastosowałem się żądając podania podstawy prawnej. Konduktor nie próbował wysadzić dzieci w lesie! WoW. Chwała mu za to.

Zupełnie inaczej zachowuje się klasa pseudourzędniczyn, pseudodyrektorów, lekarzy, ratowników, strażników wiejskich, którym nadmiar władzy we łbach poprzewracał. (Wszytko żre za pieniądze siłą odebrane swoim klientom). PKP tak samo. Konduktor to też jak urzędnik państwowy, a pasażer to petent, niepotrzebny wrzód. Najlepiej, żeby ich w ogóle nie było, a kasę nich da budżet.

Proszę mnie nie prowokować, bo to nie to forum. Wiem o tym.

Guniaa napisał:
Uważasz, że monitoring w gabinecie lekarskim jest dobrym pomysłem?

Nie, nie uważam tak. Uważam, że lekarz, ksiądz, nauczyciel to są osoby zaufania publicznego. Zawody te powinny być dobrze opłacane i być poza wszelkimi podejrzeniami. Chłopie, czy ty wiesz w jakich czasach żyjesz? Wiem, chamstwo zamiast siedzieć w ciżbie pcha się gdzie się da i skutki tego takie, że strach dziecko do lekarza posłać. Nie, nie ja się nie boję. To lekarz się bo, że ja go oskarżę o... paranoja...

Guniaa napisał:
Chciałbyś, aby Twoje dziecko było nagrywane podczas badania lekarskiego, często również dot. sfer intymnych? Gdybyś posłał swoje dziecko do lekarza, a potem przyszło by do domu i powiedziało, że lekarz "tam" zaglądał lub je dotykał to nie poszedłby w tej sprawie na Policję i nie zgłosił molestowania?

Nie wiem, czy na Policję. Zgłoszę. Lekarz przy mnie badał, czy syn ma jądra i nie potrafił odpowiedzieć po cholerę to robi. Mało tego, żądał mojej obecności i nie raczył był zapytać, czy wyrażam zgodę na takie badanie. W cale mi dziecko tego opowiadać nie musi. Byłem przy tym.

Guniaa napisał:
Abstrahując od takich sytuacji, gdyby lekarz stwierdził, że Twoje dziecko ma astmę, a ono przyszło by do domu i powiedziało, że to tylko przeziębienie to czyja byłaby wina, że jest źle leczone (np. dziecko wyrzuciło by receptę).

Abstrahując od takich sytuacji ja tu piszę o innej sytuacji. Dziecko jedzie na obóz i potrzebuje jakąś zasraną pieczątkę od lekarza!

Jeśli nie będę potrafił rozpoznać ataku kaszlu przeziębieniowego od ataku astmy, to z całą pewnością zgłoszę się do lekarza o poradę, pomoc. Tak, abym następnym razem potrafił poznać.

Sugerujesz winę lekarza? (tu się wycenzurowałem, żeby moderator nie musiał)
Proszę zgłoś się do swojego lekarza, może jeszcze nie jest za późno.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
babaj napisał:
Proszę zgłoś się do swojego lekarza, może jeszcze nie jest za późno.

Z taką postawą nie mamy o czym dalej rozmawiać. Jako rodzic masz obowiązek być przy dziecku podczas badania. Podstawę prawną już znasz.
 
Guniaa napisał:
Z taką postawą nie mamy o czym dalej rozmawiać.

Z całą pewnością.

Guniaa napisał:
Jako rodzic masz obowiązek być przy dziecku podczas badania. Podstawę prawną już znasz.

Nie mam takiego obowiązku, ja w przytoczonych przepisach znalazłem podstawę, ale do napisania skargi - najpierw do dyrekcji przychodni.
 
1. Doczytaj art. 31 do 33 w znowelizowanej ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty- z września 2011r. (odnosnie rzekomej nieobowiązkowości przedstawiciela prawnego osoby niepełnoletniej)
2. O bilansie 12-latka- w sprawie rzekomo nieuzasadnionego badania jąder u syna.

Skarga to by się zdała- na Ciebie.

Oczywiście, nikt Twojego syna nie może wypędzić z pociągu o ile ma wazny bilet. Ale wystarczy, że rozsądni (współpasażerowie czy konduktorzy) poproszą o interwencję np. SOK czy policję i będziesz miał ciepło w gatkach.
 
Guniaa napisał:
Dlaczego przy badaniu sfer intymnych powinien być rodzic lub opiekun dziecka? Lekarz nie chce się narazić na odpowiedzialność karną (np.: molestowanie).[/I]

Teraz o molestowanie kazdego mozna oskarzyc. Wiec trzeba by bylo kazdego (lacznie z rodzicami) kontrolowac.
Troche przesada, zeby rodzic szedl do ginekologa z nastoletnia corka. To ze jest to dziecko nie znaczy, ze nie ma prawa do intymnosci.
 
Żona zdradzona napisał:
Napiszcie, prooooooszę, że to troll.......... Błagam!!!

Konkrety proszę.

Z czego, z którego zdania, paragrafu wynika, że rodzic musi być obecny przy badaniu. Czytam i czytam i nic takiego wyczytać nie mogę, ale nie twierdzę, że potrafię czytać i to jeszcze ze zrozumieniem. :D
 
Rzeczywiście przy badaniu niepełnoletniego jest WYMAGANA obecność rodzica, natomiast od kilku lat nie ma obowiązku badania lekarskiego przed wyjazdem, organizator wypoczynku powinien o tym wiedzieć.
(aktualny wzór karty Dz U 2009.218.1696
-Zgodnie z aktualnymi przepisami kwalifikacja na wypoczynek dzieci i młodzieży nie jest wymagana)
 
jolantaa napisał:
Rzeczywiście przy badaniu niepełnoletniego jest WYMAGANA obecność rodzica,

Czy mógłbym prosić o konkretne wskazanie z jakiego fragmentu ustawy, lub rozporządzenia to wynika. W podanej przez Guniaa ustawie jest napisane, że rodzic musi wyrazić zgodę na badanie, zabieg itd., ale jest też zastrzeżenie, że może to zrobić w sposób dorozumiały (cytowany przeze mnie fragment ustawy). Wyraźnie wynika, że zgodę rodzic może wyrazić telefonicznie, ustnie.

Skąd więc stwierdzenie, że musi być OBECNY przy badaniu, zabiegu, operacji?

jolantaa napisał:
natomiast od kilku lat nie ma obowiązku badania lekarskiego przed wyjazdem, organizator wypoczynku powinien o tym wiedzieć.
(aktualny wzór karty Dz U 2009.218.1696
-Zgodnie z aktualnymi przepisami kwalifikacja na wypoczynek dzieci i młodzieży nie jest wymagana)

Bardzo dziękuję za tą informację.
 
Kto cię odesłał do lekarza po zgodę na wyjazd? To jego pozwij bo zrobił to bezprawnie a nie lekarza. Od 3 lat jest przepis, że to jest niepotrzebne, choć wielu organizatorów wyjazdów zbiorowych stale powiela stare druki, gdzie była taka rubryka do wypełnienia przez lekarza. W nowych nawet nie ma rubryki do wypełnienia przez lekarza. Tylko zabrałaś czas lekarzowi a może ktoś kto rzeczywiście był chory nie mógł się dostać bo nie było miejsca, bo ty przyszłaś nie wiadomo po co. Jak już tam jednak trafiłaś, to powinnaś tak właściwie podziękować temu lekarzowi, że tak dokładnie zbadał całe twoje dziecko. Przecież nie robił tego dla przyjemności czy z ciekawości. a jakby zbadał tylko do pasa a po miesiącu okazało się, ze twoje dziecko ma guza jadra to oczywiście zaraz byś sobie przypomniała,ze byłaś miesiąc wcześniej u lekarza a on nie badał tam dziecka a z pewnością wtedy już tam był guz i można było coś z tym zrobić a teraz twoje dziecko może nawet umrzeć. O takiej możliwości nie pomyslałaś? Jąderka też dziecko może mieć chore. Kiedy sprawdzałaś jąderka swojemu dziecku? Czy wiesz, że z nimi wszystko w prządku? No teraz już wiesz, bo zbadał je lekarz. I nie olał cię, mógł przecież powiedzieć, że jego ten druk nie dotyczy i nawet nie dotknąć dziecka. Tylko ty odpowiadasz za dziecko, zawsze i w każdej sytuacji. W Anglii jak ktoś zobaczy, że dziecko samo bawi się na placu zabaw to od razu dzwoni na policję, która zaraz to wyjaśnia i może nawet za brak opieki ukarać rodzica. Jak myślisz, gdzie dzieci maja lepsza opiekę? Lekarz nie może bez twojej obecności zbadać dziecka - przecież nie było stanu zagrożenia życia. A jak by zbadał i wykrył jakąś patologię, to co, powiedział by o tym dziecku? A dziecko by ci powiedziało wszystko po wizycie? Myślenie nic nie kosztuje.... ale jakie to ciężkie dla niektórych.

Calamity Jane napisał:
Teraz o molestowanie kazdego mozna oskarzyc. Wiec trzeba by bylo kazdego (lacznie z rodzicami) kontrolowac.
Troche przesada, zeby rodzic szedl do ginekologa z nastoletnia corka. To ze jest to dziecko nie znaczy, ze nie ma prawa do intymnosci.


Ale prawo do intymności nijak ma się do wymogu prawa obecności rodzica przy badaniu. Strefy intymne bada się za parawanem. Rodzic może się też odwrócić. Przecież nikt nie każe a nawet nie pozwoli patrzeć ojcu w krocze swojej córki przy badaniu ginekologicznym. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Żaden lekarz by do tego nie dopuścił.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
BertaW napisał:
Ale prawo do intymności nijak ma się do wymogu prawa obecności rodzica przy badaniu. Strefy intymne bada się za parawanem.

Jak dla Ciebie intymnosc to tylko patrzenie no to nic dziwnego, ze nie widzisz tu pogwalcenia prawa do intymnosci.
Dobrze, ze za moich czasach moglam sama isc do lekarzy wszelkiej specjalnosci: od dentysty do chirurga i nikt o rodzica nie pytal... Od kiedy jest ten przepis, ze obecnosc rodzica jest obowiazkowa i do ilu lat?
 
BertaW napisał:
Kto cię odesłał do lekarza po zgodę na wyjazd?

Młody, niedoświadczony chłopak

BertaW napisał:
To jego pozwij bo zrobił to bezprawnie a nie lekarza.

Zrobię to następnym razem. Jak się nie poprawi.

BertaW napisał:
Od 3 lat jest przepis, że to jest niepotrzebne, choć wielu organizatorów wyjazdów zbiorowych stale powiela stare druki, gdzie była taka rubryka do wypełnienia przez lekarza. W nowych nawet nie ma rubryki do wypełnienia przez lekarza.

I właśnie dzięki temu, że jest to forum dowiedziałem się o tym. Dziękuję, acz nie tobie już wcześniej i konkretniej zostałem skierowany do odpowiedniego aktu.

BertaW napisał:
Tylko zabrałaś czas lekarzowi a może ktoś kto rzeczywiście był chory nie mógł się dostać bo nie było miejsca, bo ty przyszłaś nie wiadomo po co.

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.

BertaW napisał:
Jak już tam jednak trafiłaś, to powinnaś tak właściwie podziękować temu lekarzowi, że tak dokładnie zbadał całe twoje dziecko.

Tu pozwolę sobie z tobą nie się zgodzić. Bezsensowne badanie. Nie potrzebne. Jeżeli lekarz dysponował wiedzą, że takie badanie jest nie potrzebne, to mógł mnie o tym poinformować. Przyjąłbym taką informację zupełnie spokojnie.

BertaW napisał:
Przecież nie robił tego dla przyjemności czy z ciekawości. a jakby zbadał tylko do pasa a po miesiącu okazało się, ze twoje dziecko ma guza jadra to oczywiście zaraz byś sobie przypomniała,ze byłaś miesiąc wcześniej u lekarza a on nie badał tam dziecka

Dlaczego robił to badanie tego rzecz jasna wiedzieć nie mogę, ale mogę przypuszczać. Osobiście nie sądzę podobnie jak ty, że robił to z ciekawości, lub dla przyjemności. Sądzę jednak, że robił to złośliwie, gdyż zaraz po "Dzień dobry" z ust moich padło pytanie o podstawę prawną dla odesłania mojego dziecka do domu bez zgody na wyjazd.

Jasne idę do mechanika wymienić pasek klinowy i po miesiącu mam do niego pretensje, że pękł mi resor, albo zapałem gumę, tudzież z klimatyzacji zszedł gaz. Idę do lekarza po bezsensowną pieczątkę i nic więcej mnie nie obchodzi.

Cholera, faktycznie! Drań jeden. Krwi nie zbadał. A może dziecko ma anemię, a może białaczkę, a może jest kosmitą i w ogóle nie ma krwi? Już lecę to sprawdzić.

BertaW napisał:
a z pewnością wtedy już tam był guz i można było coś z tym zrobić a teraz twoje dziecko może nawet umrzeć. O takiej możliwości nie pomyslałaś? Jąderka też dziecko może mieć chore. Kiedy sprawdzałaś jąderka swojemu dziecku?

Nigdy! Sprowadzając powyższe rozumowanie do absurdu, mógłbym chodzić co godzinę do różnych felczerów i badać się pod każdym możliwym kontem. To się nazywa chyba fachowo hipochondria. Po co się badać tylko przy okazji wyjazdów? Przecież można częściej. OT do czego prowadzi "bezpłatna" służba zdrowia, gdyby Pani jedna z drugą musiały zapłacić za badanie nie latałyby z każdym katarem, czy bez badać sobie...

Ja nie jestem kobietą tylko facetem, więc do lekarza pójdę jak będzie bolało. Z resztą z samochodem tez nie jeżdżę do mechanika częściej niż jak się coś dzieje. (wiem - są wyjątki, ale przymusowe, więc się nie liczą)

BertaW napisał:
Czy wiesz, że z nimi wszystko w prządku?

Tak wiem! Zdziwiona?
Z pozostałymi dziećmi, które nie jadą na obóz tylko do babci - też, wiem.

BertaW napisał:
No teraz już wiesz, bo zbadał je lekarz. I nie olał cię, mógł przecież powiedzieć, że jego ten druk nie dotyczy i nawet nie dotknąć dziecka.

Tak powinien był zrobić. A nie robić bez sensowne badanie wyrostka robaczkowego. Wiesz, mnie się wydaje, że zostaliśmy wyposażeni w pewne mechanizmy, które pozwalają nam stwierdzić, czy jesteśmy zdrowi, czy nie. Np. taki BUL (nowa ortografia, wszak Prezydent nie może się mylić) bardzo użyteczne narzędzie, taki powiedziałbym sygnalizator na desce rozdzielczej. Serducho nawala - buli, zapalenie wyrostka - buli itd. itd.

BertaW napisał:
Tylko ty odpowiadasz za dziecko, zawsze i w każdej sytuacji.

Tu można by polemizować, bo mnie się wydaje, że takiemu lekarzowi, konduktorowi, strażnikowi, czy nauczycielowi też się chyba wydaje, że są odpowiedzialni za moje dzieci. Znów dałem się sprowokować i będzie mały OT: Przymusowe szczepienia dzieci. O szczeniakach mojej suki mogę zdecydować sam, nie suka, bo ja jestem jej panem. Podobnie jest z moimi dziećmi. Mogę zdecydować tyle co i suka, bo moim panem jest kochana i wszystko lepiej wiedząca władzuchna. I tak pomału dochodzę do przekonania, że jak już ta głupia demokracja musi być, to może by chociaż odebrać prawo głosu kobietom, bo one chcą się nami tak mocno opiekować. A my byśmy chcieli... jeździć za szybko, latać za wysoko, skakać za daleko...

BertaW napisał:
W Anglii jak ktoś zobaczy, że dziecko samo bawi się na placu zabaw to od razu dzwoni na policję, która zaraz to wyjaśnia i może nawet za brak opieki ukarać rodzica. Jak myślisz, gdzie dzieci maja lepsza opiekę?

Może w Kazachstanie, może tam jest jeszcze trochę WOLNOŚCI.
Mam w dupie twoją i ICH opiekę. Wierz mi, o siebie najlepiej zatroszczę się sam. Jak dobrze, że my tu nie mamy Anglii. Jakbym poszedł z moim dwunastoletnim synem na plac zabaw i jeszcze nie daj Boże spotkalibyśmy jakiś jego kolegów... spaliłby się ze wstydu. "Syneczku, wytrzyj sobie glucika z pod noska" :D "Tylko nie rękawem..." :D

W końcu to przecież w Anglii, przez anglika została napisana świetna, prorocza wręcz książka: "Rok 1984". Słyszałaś może?

Ale jeszcze nie tak dawno gdzieś czytałem, że właśnie w Anglii są jeszcze porządne szkoły, gdzie gawiedź dowiaduje się co to jest dyscyplina...
a nie tylko jak założyć gumkę na penisa.

BertaW napisał:
Lekarz nie może bez twojej obecności zbadać dziecka

O wreszcie wracamy do tematu prawa. Tak? A czy możesz mi podać konkretny artykuł, konkretnej ustawy lub innego aktu prawnego na poparcie tej jakże kategorycznej tezy?

BertaW napisał:
A jak by zbadał i wykrył jakąś patologię, to co, powiedział by o tym dziecku? A dziecko by ci powiedziało wszystko po wizycie?

No! Dlaczego nie? Przecież wszyscy umrzemy. Moje dzieci o tym wiedzą. Wiedzą, że też kiedyś umrą. Mam nadzieję, że to wiedzą.

Ponadto jestem przekonany, wiem, że moje dziecko jak najbardziej powtórzyłoby mi. Dlaczego miałby tego nie zrobić? Masz słaby kontakt ze swoimi dziećmi i dlatego wnioskujesz, że i moje dziecko wolałoby to przede mną ukryć?

BertaW napisał:
Myślenie nic nie kosztuje.... ale jakie to ciężkie dla niektórych.

Oj tak. Święta racja. Pamiętam ze szkoły, w pracownie zdaje się chemicznej był napis: "Ludzie myślcie, to nie boli" (o sorry, buli - ale to było jeszcze przed reformą ortografii). Całkowicie nie mogę się z tą sentencją zgodzić. Boli. Przynajmniej mnie - bardzo boli. Pozdrawiam.

Calamity Jane napisał:
Od kiedy jest ten przepis, ze obecnosc rodzica jest obowiazkowa i do ilu lat?

Przyłączam się do tej prośby.

Tylko konkretnie, proszę odróżniać "Jest" od "Powinno być". Ustawa, rozporządzenie, paragraf...

Dałem się wciągnąć w dyskusję o tym jak powinno być, jak byłoby lepiej. Swoje zdanie już wyraziłem i na dalszą polemikę nie mam ani czasu, ani ochoty.
Natomiast chciałbym wiedzieć jak jest, jakie w tej kwestii obowiązują przepisy tu i teraz, w Polsce.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
W tych aktach jest określone , że rodzic powinien być przy badaniu dziecka/pacjenta małoletniego. Wynika to z tego, że każde badanie pacjenta wymaga jego zgody.
USTAWA z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
Kodeks Rodzinny i opiekuńczy (art. 92, art. 98 par. 1, art. 95 par. 1),

Małoletnią będzie osoba, która nie ukończyła 18 roku życia. Może się zdarzyć, iż osobą pełnoletnią będzie osoba, która po ukończeniu 16 roku życia, a przed ukończeniem 18 roku, zawarła za zgodą sądu związek małżeński.
USTAWA z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
W Polsce, poza zastrzeżonymi w/w ustawie wyjątkami (np. stan zagrożenia życia), lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych, po wyrażeniu zgody przez pacjenta.
W przypadku pacjenta małoletniego, który dodatkowo nie ukończył 16 roku życia, do udzielenia powyższej zgody uprawniony będzie jego przedstawiciel ustawowy (rodzic lub inny prawny opiekun). W praktyce mogą pojawić się problemy, gdy nawiązanie kontaktu z przedstawicielem ustawowym, jest niemożliwe.
Gdy rodzic przebywa poza granicami kraju, wówczas właściwym do wyrażenia zgody za rodzica będzie sąd opiekuńczy.
Nieco inaczej przedstawia się sytuacja, gdy małoletni ukończył 16 rok życia. Wówczas potrzebne są dwie zgody. Pierwszą z wymaganych będzie zgoda przedstawiciela ustawowego (rodzica, opiekuna), natomiast druga, powinna zostać uzyskana od samego małoletniego pacjenta.
Kiedy wymagana jest zgoda sądu?
Problem o zasadniczym znaczeniu powstaje, w momencie gdy przedstawiciel ustawowy pacjenta małoletniego, który ukończył 16 rok życia, wyraża zgodę na przeprowadzenie badania lub innego świadczenia medycznego, a sam pacjent takim czynnościom się sprzeciwia. Do wykonania czynności, niezbędne będzie wówczas zezwolenie wydane przez sąd opiekuńczy.
Zgoda lub sprzeciw, o których mowa w akapitach powyższych, winna być wyrażona ustnie albo poprzez takie zachowanie osób wymienionych w tych przepisach, które w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się proponowanym przez lekarza czynnościom albo brak takiej woli. Wyjątkiem jest jednak zabieg operacyjny albo zastosowanie metody leczenia lub diagnostyki, stwarzających podwyższone ryzyko dla pacjenta. Wówczas zgoda tak przedstawiciela ustawowego, jak i pacjenta małoletniego powinna być udzielona na piśmie.
Należy zaznaczyć, iż zgoda powinna zostać udzielona przed leczeniem oraz powinna dotyczyć konkretnej czynności. Lekarz wykonujący czynności bez zgody naraża się na niekorzystne konsekwencje, łącznie z możliwością odpowiedzialności karnej. Pamiętać jednak należy, że istnieje szereg czynności, które lekarz może dokonać bez zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego. Dotyczy to przypadków, w których pacjent, ze względu na swój stan zdrowia lub wiek, nie może udzielić zgody wymaga niezwłocznej interwencji lekarskiej, a komunikacja z jego przedstawicielem ustawowym lub faktycznym nie jest możliwa. Istnieje również możliwość dokonywania zabiegów lub metod leczenia, stwarzających podwyższone ryzyko dla zdrowia pacjenta. W wyjątkowych wypadkach lekarz może dokonać tych czynności bez odpowiedniej zgody. Jest to możliwe w przypadku, gdy zwłoka w uzyskaniu zgody pacjenta, jego przedstawiciela ustawowego lub sądu opiekuńczego, mogłaby doprowadzić do powstania zagrożenia życia, ciężkiego uszkodzenia jego ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia.

W myśl Kodeksu Rodzinnego i opiekuńczego (art. 92, art. 98 par. 1,
art. 95 par. 1), rodzice są zobowiązani towarzyszyć dziecku do lat 18 w trakcie konsultacji i badań medycznych.
Art. 92. Dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską.
Art. 98. § 1. Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka.
Art. 95. § 1. Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw.


USTAWA z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
Rozdział 6
Prawo do poszanowania intymności i godności pacjenta
Art. 20. 1. Pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych.
Art. 22. 1. W celu realizacji prawa, o którym mowa w art. 20 ust. 1, osoba wykonująca zawód medyczny ma obowiązek postępować w sposób zapewniający poszanowanie intymności i godności pacjenta.
 
ja mogę Ci odpowiedzieć dlaczego lekarz badał intymnie Twojego syna.
sprawdzał czy nie ma powiększonych węzłów chłonnych w pachwinach, czasami tak objawia sie przeziębienie u chłopców, a wtedy nie mógłby pewnie wyjechać na ten obóz czy wycieczkę

Wogóle nie rozumiem Twojego wzburzenia.
Ja naprzykład byłabym oburzona gdyby mi lekrz kazał wyjść podczas badania dziecka, albo gdyny poszło samo i potem mi powiedziało, że zostało zbadane "intymnie" . A jeszcze jakby to była córa, a lekarzem facet to już wogóle.
Nie myślisz że syn czuł się lepiej podczas takiego badania jak byłeś z nim w środku ??
 
asiamalusia napisał:
sprawdzał czy nie ma powiększonych węzłów chłonnych w pachwinach, czasami tak objawia sie przeziębienie u chłopców, a wtedy nie mógłby pewnie wyjechać na ten obóz czy wycieczkę

A) Obóz będzie za ponad miesiąc, teraz wypełnialiśmy jedynie jakiś papier. Do tego czasu może zachorować na zapaleni płuc, wyrostka robaczkowego, sepse czy co tam jeszcze chcesz. I nie będzie mógł pojechać.

B) Lekarz badał, czy ma jajka na miejscu. Czy się gdzieś nie schowały, czy są, czy są obydwa. Bezsens. W szczególności, że po moim pytaniu, czy bez jednego jajka może jechać. Padła odpowiedź, że nawet jak by obu nie było to mógłby jechać.

asiamalusia napisał:
Nie myślisz że syn czuł się lepiej podczas takiego badania jak byłeś z nim w środku ??

Bardzo możliwe z tym, że syn ma już 12 lat i to on jedzie na obóz, a nie ja. W związku z tym musi sam załatwić wszystkie z tym formalności.
 
Powrót
Góra