V
Vaniliowa
Zbanowany
- Dołączył
- 04.2019
- Odpowiedzi
- 22
Witam, piszę w imieniu mojego ojczyma (bardzo naiwnego), który nie umie obsługiwać komputera.
Wraz z 7 osobową rodziną mieszkamy w domku po pradziadkach w okolicach Śląska. Nie chcę podawać dokładnej miejscowości, gdyż boję się nakrycia i wytykania palcami. Tak, chodzi o "sławną" miejscowość, gdzie fabryka obuwia naciąga pracowników.
Otóż brakowało nam pieniędzy, więc ojczym postanowił się w niej zatrudnić (przynajmniej na jakiś czas). Miało to być stanowisko specjalisty ds pastowania obuwia (szumnie nazwane), ze stawką 23,55 netto/h + dodatki na zleceniu (podobno tak mu powiedziano w formie dniówki), jednak z uwagi na wysoką ilość chętnych, oferowany był dzień próbny (by sprawdzić wydajność i wybrać najlepszego).
Ojczym okazał się najlepszy (podobno wyrobił 152% normy) i mieli nazajutrz podpisać umowę zlecenia. Potem się okazało, że kierownik działu musi jednak wysłać umowę zlecenia do Warszawy, gdyż tam podobno siedzi dyrektor główny odpowiedzialny,a bez jego zgody nikt nie ma prawa wypłacać pieniędzy firmy. Ojczym miał jednak przychodzić, a umowa miała zostać podpisana z terminem od dnia kiedy zaczął pracę. Teraz zaczyna się istna błazenada i obracanie kota ogonem:
1. Nagle okazało się, że w drukarce (jakby była tylko jedna na duży zakład), a że mają ją na gwarancji to sami nie mogą wymienić, tylko musi jakaś tam firma zajmująca sie serwisem, a mają na to do 2 tygodni.
2. Po tygodniu darmowej roboty stary upomniał się o pieniądze i umowę. Okazało się, że jednak wymiana tuszu nie jest objęta gwarancją i może to zrobić brygadzista....więc umowę wydrukowano i dano mu do podpisania, po czym podobno odesłano listownie do siedziby głównej w Warszawie.
3. Po kolejnym tygodniu darmowej pracy, ojczym zdenerwowany pytał co z umową i pieniędzmi. Kierownik działu odparł, że "wie pan jak działa nasza ukochana poczta polska" i podobno wysłał tym razem polecony.
4. Dziś będzie 20 albo 21 dzień darmowej pracy na nocną zmianę, a ojczym nie ma zamiaru pracować za friko i być zwodzonym.
Obliczyłam, że łącznie należy nam się około 3700 zł za te wszystkie dni.
Pytanie tylko jak to zrobić by je odzsykać?
Wraz z 7 osobową rodziną mieszkamy w domku po pradziadkach w okolicach Śląska. Nie chcę podawać dokładnej miejscowości, gdyż boję się nakrycia i wytykania palcami. Tak, chodzi o "sławną" miejscowość, gdzie fabryka obuwia naciąga pracowników.
Otóż brakowało nam pieniędzy, więc ojczym postanowił się w niej zatrudnić (przynajmniej na jakiś czas). Miało to być stanowisko specjalisty ds pastowania obuwia (szumnie nazwane), ze stawką 23,55 netto/h + dodatki na zleceniu (podobno tak mu powiedziano w formie dniówki), jednak z uwagi na wysoką ilość chętnych, oferowany był dzień próbny (by sprawdzić wydajność i wybrać najlepszego).
Ojczym okazał się najlepszy (podobno wyrobił 152% normy) i mieli nazajutrz podpisać umowę zlecenia. Potem się okazało, że kierownik działu musi jednak wysłać umowę zlecenia do Warszawy, gdyż tam podobno siedzi dyrektor główny odpowiedzialny,a bez jego zgody nikt nie ma prawa wypłacać pieniędzy firmy. Ojczym miał jednak przychodzić, a umowa miała zostać podpisana z terminem od dnia kiedy zaczął pracę. Teraz zaczyna się istna błazenada i obracanie kota ogonem:
1. Nagle okazało się, że w drukarce (jakby była tylko jedna na duży zakład), a że mają ją na gwarancji to sami nie mogą wymienić, tylko musi jakaś tam firma zajmująca sie serwisem, a mają na to do 2 tygodni.
2. Po tygodniu darmowej roboty stary upomniał się o pieniądze i umowę. Okazało się, że jednak wymiana tuszu nie jest objęta gwarancją i może to zrobić brygadzista....więc umowę wydrukowano i dano mu do podpisania, po czym podobno odesłano listownie do siedziby głównej w Warszawie.
3. Po kolejnym tygodniu darmowej pracy, ojczym zdenerwowany pytał co z umową i pieniędzmi. Kierownik działu odparł, że "wie pan jak działa nasza ukochana poczta polska" i podobno wysłał tym razem polecony.
4. Dziś będzie 20 albo 21 dzień darmowej pracy na nocną zmianę, a ojczym nie ma zamiaru pracować za friko i być zwodzonym.
Obliczyłam, że łącznie należy nam się około 3700 zł za te wszystkie dni.
Pytanie tylko jak to zrobić by je odzsykać?