perfidne oszustwo w pracy - brak kasy za 3 tygodnie

  • Autor wątku Autor wątku Vaniliowa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Polecony ZPO to relikt przeszłości. Teraz każdy polecony list ma naklejkę z numerem. Wystarczy wpisać ten numer na stronie poczty i wiadomo czy przesyłka została odebrana.
 
Ale wydruk że strony internetowej PP nie jest uznawany za jednoznaczny dowód doręczenia w sądzie. Dlaczego bo po pierwsze nie jesteś w stanie przedstawić oryginalnych danych elektronicznych w sądzie tylko co najwyżej print screen, który może być zmanipulowany, po drugie dane systemie elektronicznym PP są oparte na tym co wprowadzą pracownicy, a nie masz pewności czy wszystkie dane wprowadzono rzetelnie.
Wcześniej też było wiadomo, że 99% poleconych dociera do adresata bez przygód ale zawsze pozostaje ten 1% przypadków gdy coś się zadzieje i adresat będzie na bezczelnego twierdził, że listu nie dostał, a ty twardego dowodu nie masz.
Gdyby było inaczej już dawno wszyscy począwszy od administracji i sądownictwa mieliby milionowe czy nawet miliardowe oszczędności wysyłając zwykle polecone zamiast ZPO.
A przy umowie-zleceniu prawidłowe doręczenie rachunku za zlecenie to podstawa by domagać się zapłaty.

Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
 
Adresat odbierając polecony podpisuje potwierdzenie. Własnoręczny podpis to bardzo mocny dowód.
 
Którego to podpisu nadawca nie dostaje, bo jest na liście zbiorczej która poczta zatrzymuje w ramach swojej dokumentacji.
No ale jak ktoś chce to niech wysyła zwykłym poleconym, odbiorca zaprzeczy otrzymaniu listu, nadawca złoży reklamację na poczcie, poczta będzie sprawę wyjaśniać, w końcu po miesiącu albo i więcej odpowie, że reklamacji nie uznaje bo z ich dokumentów wynika, że Kowalski jednak odebrał list wtedy a wtedy, dalej kwestia czy sąd się zadowoli oświadczeniem poczty czy też będzie chciał wyciągać kopię tej listy zbiorczej z podpisem Kowalskiego itd. To ja już wolę dopłacić te parę zł i mieć zwrotkę.
Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Wystarczy złożyć reklamację wobec oświadczenia adresata, że listu nie otrzymał.
Poczta odpowie kto odebrał odrzucając reklamację. Papier z poczty jest już wiarygodnym dowodem. Jeżeli adresat nadal będzie trwał przy stanowisku, że nie dostał listu to ryzykuje przywitanie się z prokuratorem.

Reasumując po podpisaniu odbioru trzeba być ciężko niemądrym by się tego wypierać. Takie działanie przysporzy tylko kłopotów i/lub kosztów.
 
czy ktoś umie pomóc?
 
Czy tracking PP wskazuje, że pismo odebrano?
 
Powrót
Góra