10 tysięcy grzywny za oddawanie moczu w swoim domu?

  • Autor wątku Autor wątku Shocked
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Shocked

Stały bywalec
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
14 861
Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzeniu ścieków wraz z późniejszymi zmianami (tekst jednolity: Dz. U. z 2006 r. Nr 123 poz. 858 z późn. zm.)

Art.9.2.4. Zabrania się wprowadzania do urządzeń kanalizacyjnych ... substancji żrących i toksycznych, a w szczególności mocnych kwasów i zasad, formaliny, siarczków, cyjanków oraz roztworów amoniaku, siarkowodoru i cyjanowodoru.

Pytanie brzmi, czy wobec tego przepisu wprowadzanie ludzkiego moczu lub płynów do udrażniania rur nie jest złamaniem przepisów Ustawy?

Z Art.28.4a. wynika, że karze określonej w ust. 4 podlega także ten, kto nie stosuje się do zakazów, o których mowa w art. 9 ust. 1 i 2.
(podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny do 10 000 zł.)

Wiem, że i pytanie i temat jest kuriozalny, ale czy to przypadkiem nie jest absurd polskiego ustawodawstwa?

Wszystkim, których rozbawiłem wiele radości :beer:
 
Chodzi tutaj o ilości zagrażające bezpieczeństwu instalacji wod.-kan. i/lub środowiska, nie kilka gramów.
 
Kado1 napisał:
Chodzi tutaj o ilości zagrażające bezpieczeństwu instalacji wod.-kan. i/lub środowiska, nie kilka gramów.

Po czym tak Wnioskujesz?
Podaj podstawę prawną uzasadniającą taką interpretację.

P.S. Butelka 500g ługu (kret) może zagrażać środowisku.
 
Ciekawa sprawa :) z punktu widzenia formalnego oczywiście. Jeżeli zastosować by interpretację gramatyczną, to rzeczywiście tak jest, ale myślę, że w tym wypadku sąd zastosowałby interpretację logiczną - a ustawodawca w tym wypadku moczu na myśli na pewno nie miał :)
 
Shocked napisał:
Po czym tak Wnioskujesz?
Podaj podstawę prawną uzasadniającą taką interpretację.

Niestety nie mam czym się podeprzeć bo w polskim prawie niczego takiego po prostu nie ma. Jednak cały Art.9.2. nie precyzuje o jaką instalacje kanalizacyjną chodzi. Można więc założyć, że akurat Art.9.2.4 dotyczy przede wszystkim kanalizacji ulicznej (gdyż wprowadzanie do niej wymienionych substancji nie jest jej przeznaczeniem - w przeciwieństwie do kan. sanitarnej).

Ponadto wydaje mi się - uwaga mogę się mylić, nie mam pewności -, że tzw. deszczówka z ulic spływa do rzek lub wchłania się w wody gruntowe i stąd ten zakaz, natomiast instalacja sanitarna jest w stanie sobie z tym poradzić (w rozsądnych ilościach oczywiście).

Pozdrawiam.
 
Ustawa nie precyzuje o jaką instalację kanalizacyjną chodzi, więc mowa o wszystkich.

Wydaje mi się, uważam, według mnie...
I ja to rozumiem, jednak prawo należy wykonywać tak jak je napisano.

Nie przekonuję, że tytuł tematu jest moim punktem widzenia.
Wyłącznie pokazuję absurd (wynikający z niedoprecyzowanie) polskiego prawa.


Vanderjagt napisał:
...ustawodawca w tym wypadku moczu na myśli na pewno nie miał :)
Ustawodawca nie wyłącza moczu. Mocz zawiera kilka związków z listy w ustawie, wiec kwalifikuje się.

Być może jest jakieś rozporządzenie wykonawcze, które te wątpliwości precyzuje.
 
Ostatnia edycja:
Czy przypadkiem o szkodliwości społecznej nie stanowi naruszenie przepisów ustawy?
Co najwyżej możemy mówić o niskiej szkodliwości społecznej.
 
Shocked napisał:
A teraz jak jest?

Jest np. wykładnia funkcjonalna i celowościowa, cel przepisu i kontekst stosowania, taką wykładnię stosuje zwykle ETS, niestety w Polce z wykładnią prawa jest jak jest, ale trochę się zmienia, zwłaszcza wśród sędziów młodszego pokolenia.
 
Shocked napisał:
Czy przypadkiem o szkodliwości społecznej nie stanowi naruszenie przepisów ustawy?
Nie. Poczytaj kodeks wykroczeń i definicję wykroczenia.
Shocked napisał:
Co najwyżej możemy mówić o niskiej szkodliwości społecznej.
Ja tutaj nie widzę żadnej społecznej szkodliwości, nawet niskiej.
pozdrawiam.
 
Iliveagain napisał:
Nie. Poczytaj kodeks wykroczeń i definicję wykroczenia.

Ja tutaj nie widzę żadnej społecznej szkodliwości, nawet niskiej.
pozdrawiam.

A moim zdaniem naruszenie przepisów ustawy, z zasady stanowi szkodliwość społeczną.
 
TheScientist napisał:
z zasady stanowi szkodliwość społeczną.
Z zasady Tak, ale nie mówimy o zasadzie, tylko o konkretnych czynach, które nie są społecznie szkodliwe ( przypuszczam, że każdy by tak uznał)
 
Nie każde naruszenie przepisów stanowi szkodliwość społeczną. Aby stosować prawo trzeba mieć też trochę rozumu i ogólnego rozeznania w życiu.

Oczywiście czy dany czyn ma wysoką czy niską szkodliwość społeczną każdorazowo decyduje sędzia.
 
Vanderjagt napisał:
Nie każde naruszenie przepisów stanowi szkodliwość społeczną.
W mojej opinii stanowi. A zwłaszcza aktu prawa powszechnie obowiązującego. Ta szkodliwość może być bardzo niska lub bardzo wysoka, ale w przypadku złamania przepisów ustawy na pewno nie zerowa.
 
Właśnie w tym jest cały problem, bo "znikoma szkodliwość społeczna" to pojęcie nieostre, i ciężko jest wyrokować, jaka jest szkodliwość społeczna czynu osobie niedoświadczonej. Dzięki, że mnie poprawiłeś, użyłem skrótu myślowego, oczywiście jest tak jak piszesz, że każde złamanie przepisów niesie ze sobą jakąś szkodliwość społeczną.
 
Vanderjagt napisał:
każde złamanie przepisów niesie ze sobą jakąś szkodliwość społeczną.
Tak nie jest - zob. definicję wykroczenia, gdzie wyraźnie się wskazuje, że wykroczeniem jest czyn społecznie szkodliwy.
 
Iliveagain napisał:
Tak nie jest - zob. definicję wykroczenia, gdzie wyraźnie się wskazuje, że wykroczeniem jest czyn społecznie szkodliwy.
Owszem, ale w mojej opinii złamanie przepisu, który wyczerpuje znamiona wykroczenia jest społecznie szkodliwe.
 
TheScientist napisał:
Ta szkodliwość może być bardzo niska lub bardzo wysoka, ale w przypadku złamania przepisów ustawy na pewno nie zerowa.
Pozytywnie mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Niestety jesteś w błędzie.
Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 stycznia 2000 r. WKN 45/99
2. W niektórych wypadkach niezdolność do służby wojskowej - w zależności od rodzaju naruszonego lub zagrożonego dobra prawnego w połączeniu z wystąpieniem innych istotnych okoliczności wpływających na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu - sprawi, że brak będzie w ogóle tej szkodliwości.
Podobne stanowisko można znaleźć w postanowieniu Sądu Najwyższego 7 sędziów z dnia 17 kwietnia 2003 r. sygn. akt WZP 1/03
I jeszcze abstrahując od tego, że do ustawy karnej można wpisać wszystko, nawet coś co z samej definicji nie jest szkodliwe, to pamiętaj, że przy ocenie szkodliwości społecznej należy uwzględniać całokształt okoliczności przedmiotowych i podmiotowych związanych z danym czynem (co też mogę podeprzeć orzecznictwem). Jaką Ty widzisz szkodliwość społeczną, jeżeli sprawca działa w ramach stanu wyższej konieczności ? Nie mam pojęcia, ponieważ to jest zawsze czyn zabroniony, ale mimo to w tym konkretnym przypadku może być społecznie pożyteczny.
 
Powrót
Góra