ACTA - a Prawa Autorskie!

  • Autor wątku Autor wątku marvel007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jeżeli chodzi Ci o rzecz Maruty, to trudno to nazwać "analizą". To głównie tabela korelacji przepisów, choć sporządzona rzetelnie.

Pewnie ptaszki ćwierkają, że pojawi się niebawem taki materiał. Plan jest nawet taki, żeby grono ekspertów (a może nawet całkiem otwarte grono) pracowało nad taką analizą w formie Wiki.
 
TaxTex napisał:
Przepisy ACTA są wiążące dla państw-stron, a nie dla jednostek. Nie można ich stosować wprost. Jeśli polski przepis jest sprzeczny z ACTA - to trudno, Polska naruszyła umowę międzynarodową, może w związku z tym ponieść określone przez prawo międzynarodowe konsekwencje. Natomiast żadne "Złote Blachy" nie mogą się powołać na przepis ACTA w jakimkolwiek postępowaniu.

A kto mówi o stosowaniu wprost? Jako pomoc interpretacyjna dla organów i przede wszystkim jako argument dla przemysłu jest jednak jak znalazł. A Złote Blachy i tak już są na posyłki BSA et consortes. Moim zdaniem, i nie tylko moim, najważniejszym być może celem ACTA jest "miękkie" oddziaływanie - stąd te wszystkie zachęty do promowania współpracy państwa i biznesu.

TaxTex napisał:
Gdyby ACTA wymagała penalizowania posiadania cracków, to prawdopodobnie zostałoby to wprost ujęte w przepisie - tak jak np. w art. 23:
"Każda Strona przewiduje przepisy dotyczące postępowań karnych i sankcji, które są stosowane przynajmniej w przypadkach umyślnego podrabiania znaku towarowego lub piractwa praw autorskich lub praw pokrewnych na skalę handlową."

Może by zostało, może by nie zostało. Art. 27 jest zamkniętą całością. Ust. 1 nakazuje wprowadzenie środków zarówno karnych jak i cywilnych. Ja tam widzę możliwość takiej interpretacji, że PENALIZACJA jest wymagana. Choć oczywiście jest to tylko pewna możliwość.

No ale dobrze, załóżmy że nie jest. Bierzemy przykład "Jacek oferuje na allegro super program, dzięki któremu zrzucimy sobie na dysk film BluRay". Czy prawo polskie w tej chwili przewiduje "odpowiednia ochronę prawną" w takim przypadku? Cywilnie chyba nie da rady - czego od niego żądamy? Zaprzestania działań grożących naruszeniem prawa? Art. 79 wyraźnie mówi o JUŻ DOKONANYM naruszeniu, a sama sprzedaż programu jeszcze niczego nie narusza. Co więcej - taki program może być użyty do działań mieszczących się z zakresie dozwolonego użytku, czyli jakakolwiek akcja byłaby tu przedwczesna.
Nasz sprytny i uległy ustawodawca ułatwił sobie zadanie penalizując posiadanie, ale te programy mu chyba umknęły (ba ja wciąż nie uznaję programu za komponent). Pomijam tu już ocenę samego art. 118^1 - myślę, że w ACTA by takie drakońskie przepisy nie przeszły. Karalne jest w Polsce posiadanie narkotyków, broni, materiałów wybuchowych i przerobionego Xboxa. No czy ktoś nie upadł na łeb?
Ale wracając do naszych baranów - co robimy z Jackiem? Może ja czegoś nie łapię... Bo naprawdę mam wrażenie, że ACTA wymaga, że Państwo coś ze mną, posiadaczem nieszczesnego Linuksa nie obługującego DRM, coś wreszcie zrobiło, i odczuwam obawę, że najlepsze byłoby więzienie! :)
Moim zdaniem wyjście może leżeć w ust. 8 - "ograniczenia i wyjątki" są dozwolone, ale czy wyłącznie wszystkich programów by się w tym mieściło? Wątpliwe mocno....
 
Depi napisał:
No ale dobrze, załóżmy że nie jest. Bierzemy przykład "Jacek oferuje na allegro super program, dzięki któremu zrzucimy sobie na dysk film BluRay". Czy prawo polskie w tej chwili przewiduje "odpowiednia ochronę prawną" w takim przypadku? Cywilnie chyba nie da rady - czego od niego żądamy? Zaprzestania działań grożących naruszeniem prawa? Art. 79 wyraźnie mówi o JUŻ DOKONANYM naruszeniu, a sama sprzedaż programu jeszcze niczego nie narusza.

Nie był bym taki pewny. Art. 79 ust. 6 stanowi wszak:
"Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnianiem utworu, jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu."

Ale odpowiesz pewnie, że przepis ten odnosi się do osoby, która wykorzystuje program do zrzucenia filmu BluRay na dysk, a nie do "Jacka", który taki program oferuje...

Muszę przyznać, że im bardziej się wczytuję w art. 27 ust. 5-7, tym więcej mam wątpliwości, ale w zupełnie przeciwną stronę.

Np.:
ust. 5 tego artykułu stanowi:
Każda Strona zapewnia właściwą ochronę prawną oraz skuteczne środki ochrony prawnej przeciwko obchodzeniu skutecznych środków technicznych stosowanych przez autorów, wykonawców lub producentów nagrań w związku z wykonywaniem swoich praw, które ograniczają podejmowanie wobec ich dzieł, występów i nagrań działań, na które autorzy, wykonawcy lub producenci tych nagrań nie udzielili zezwolenia lub które nie są prawnie dozwolone.

Zastanowiło mnie, co się zalicza do "działań prawnie dozwolonych"? Korzystanie z już rozpowszechnionego utworu jest przecież dozwolone w polskim prawie. Nie jest naruszeniem zrzucenie legalnie posiadanego filmu BluRay na własny dysk.
Czytając art. 27 ust. 5 literalnie należałoby dojść do wniosku, że program służący do zrzucenia filmu na dysk nie może być uznany za program służący do "nieupoważnionego obchodzenia skutecznego środka technicznego".

W zasadzie, to wspomniany przez Ciebie ust. 8 można by zaś odczytać jako zapewnienie państwom-stronom de facto pełnej dowolności w ustaleniu zakresu "właściwej ochrony", nawet wprost wbrew przepisom art. 27 ust. 5-7.

Depi napisał:
Pomijam tu już ocenę samego art. 118^1 - myślę, że w ACTA by takie drakońskie przepisy nie przeszły. Karalne jest w Polsce posiadanie narkotyków, broni, materiałów wybuchowych i przerobionego Xboxa. No czy ktoś nie upadł na łeb?

Wiesz, wielu by powiedziało, że karanie za posiadanie narkotyków jest bardziej absurdalne od karania za posiadanie przerobionej konsoli. W końcu narkotyki przynoszą bezpośrednią szkodę tylko zażywającemu.

Bardziej "bulwersująca" jest karalność każdego przypadku rozpowszechniania cudzych utworów (w ACTA przewidziane, tylko w przypadku rozpowszechniania na skalę handlową), nie wspominając o karalności samego posiadania pirackich programów komputerowych.
Żeby popełnić przestępstwo z art. 118 (1) trzeba się jednak nieco postarać. A przestępstwo z art. 116 można popełnić wrzucając znalezione w internecie na swojego fejsbuka. Przestępstwo z art. 278 par. 2 kk można z kolei popełnić zapominając o usunięciu triala po upływie przewidzianego w licencji okresu próbnego.

Można by powiedzieć, że wszyscy szukają źdźbła w ACTA, a belki w polskim prawie nie widzą...
 
TaxTex napisał:
Nie był bym taki pewny.

No ja też nie jestem pewny, ale nie jestem też pewny, że jest inaczej :) Niepewność w prawie jest ogólnie niepożądana, szczególnie w prawie karnym...

TaxTex napisał:
Żeby popełnić przestępstwo z art. 118 (1) trzeba się jednak nieco postarać.
No i tu się mylisz - internet doniósł, że Złote Blachy ciągają dziewczynę, która KUPIŁA przerobionego Xboxa. Nie używała nielegalnego softu, nie przerobiła sama - po prostu kupiła na allegro i akurat był przerobiony. Pech. No i co? Trzeba się starać?


TaxTex napisał:
Można by powiedzieć, że wszyscy szukają źdźbła w ACTA, a belki w polskim prawie nie widzą...

I tutaj mamy pełną zgodę. Z wyjątkiem tego nieszczęsnego art. 27 to w zasadzie powinniśmy silnie lobbować, żeby Sejm dostosował nam szybko prawo właśnie do poziomu określonego w ACTA :)
 
Depi napisał:
No i tu się mylisz - internet doniósł, że Złote Blachy ciągają dziewczynę, która KUPIŁA przerobionego Xboxa. Nie używała nielegalnego softu, nie przerobiła sama - po prostu kupiła na allegro i akurat był przerobiony. Pech. No i co? Trzeba się starać?

Czytałem o tej sprawie, ale mimo to napisałem, że trzeba się postarać. Bo jednak trzeba albo samemu przerobić, albo kupić przerobione.
Oczywiście, kupić można nieświadomie, ale paserem też można stać się nieświadomie, a kary się nie uniknie (albo i uniknie ;)).

Depi napisał:
w zasadzie powinniśmy silnie lobbować, żeby Sejm dostosował nam szybko prawo właśnie do poziomu określonego w ACTA :)

No ba! Do tego zmierzam od samego początku. I paradoksalnie, może wreszcie się coś ruszy w tej sprawie przy okazji tego całego zamieszania:

"Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Dotyczy dookreślenia granic dozwolonego własnego użytku osobistego obejmującego korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przy użyciu środków komunikacji elektronicznej"

Wniesione projekty ustaw
 
To ja mam takie oto pytanie - czy kupując piosenkę na iTunes możemy w ogóle mówić o dozwolonym użytku?
 
Panowie mam pytanie odnośnie ACTA. A mianowicie czy mogę ściągnąć muzykę z neta i użyć jej np. do robionego prze zemnie filmiku?
I czy mogę w tym filmiku używać nazw firm lub zdjęć nie należących do mnie?
 
BartekTRAKER napisał:
Panowie mam pytanie odnośnie ACTA. A mianowicie czy mogę ściągnąć muzykę z neta i użyć jej np. do robionego prze zemnie filmiku?
I czy mogę w tym filmiku używać nazw firm lub zdjęć nie należących do mnie?

To pytanie nie ma nic wspólnego z ACTA.

Jeśli filmik tworzysz na własne potrzeby (ew. w celu pokazania rodzinie i znajomym) i nie będziesz go rozpowszechniać, to możesz.
 
TaxTex napisał:
To pytanie nie ma nic wspólnego z ACTA.

Jeśli filmik tworzysz na własne potrzeby (ew. w celu pokazania rodzinie i znajomym) i nie będziesz go rozpowszechniać, to możesz.


A czy nie będę ścigany za ściąganie muzy i programów?
I czy mogę ten filmik udostępnić na YT?
 
Teoretycznie, ściganym za korzystanie z programów bez licencji można być na gruncie obecnie obowiązującego prawa, ACTA nie jest tu potrzebna.
 
Nawet nie tylko teoretycznie. Mozna powiedziec, ze kary za piracki Win czy MS Office, to codziennosc.
 
corporate'owiec napisał:
Teoretycznie, ściganym za korzystanie z programów bez licencji można być na gruncie obecnie obowiązującego prawa, ACTA nie jest tu potrzebna.
Używanie programu wbrew zapisom licencyjnym może jak najbardziej być podstawą do roszczeń cywilnych ze strony właściciela/dysponenta praw do programu. Jest tak od dawna. ACTA nic tutaj nie wnosi.
Depi napisał:
Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem to pytanie. Co ma kupowanie do dozwolonego użytku?
 
OK, może zbyt skrótowo się wyraziłem. Art. 23 ust. 2 mówi, że dozwolony użytek dotyczy EGZEMPLARZY. To jest moim zdaniem dziura, która zieje we wszechobecnej teorii, że ściąganie z netu jest dozwolonym użytkiem osobistym. Po prostu nie przewidziano sytuacji, gdy rozpowszechnianie utwórów będzie się odbywało z pominięciem warstwy fizycznej, czyli wspomnianego egzemplarza.
Czy ponownie jak z oferowanie do sprzedaży programu króy słuzy do obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń (art. 27 ust. 5-6 ACTA) jedynie ja widzę ten problem? Bo ominąłeś sendo, Ripper, bo to nie chodzi o nieuprawniony użytek utworu (czyli samo obejscie), ale o narzędzie do tego potencjalnie służące.
 
Depi napisał:
OK, może zbyt skrótowo się wyraziłem. Art. 23 ust. 2 mówi, że dozwolony użytek dotyczy EGZEMPLARZY. To jest moim zdaniem dziura, która zieje we wszechobecnej teorii, że ściąganie z netu jest dozwolonym użytkiem osobistym.
Ale Art. 23 ust. 2 jedynie rozszerza zapisy ust. 1, który mówi w ogólności, że:"Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego."
Ust. 2 rozszerza ten zapis o osoby pozostające w związku osobistym - faktycznie na upartego, można to zrozumieć tak, że, aby udostępnić znajomemu utwór, powinienem wykonać jego fizyczny egzemplarz ;) - cóż, nasze prawo autorskie nie jest doskonałe.

Depi napisał:
Bo ominąłeś sendo, Ripper, bo to nie chodzi o nieuprawniony użytek utworu (czyli samo obejscie), ale o narzędzie do tego potencjalnie służące.
Ja pisałem o jednym sednie - łamanie umowy licencyjnej poprzez niedozwolony użytek utworu. To, w jaki sposób zostało umożliwione to użytkowanie, to zupełnie odrębna sprawa. Nie wszystkie programy wymagają "cracka".
 
ACTA ratyfikują najwcześniej za rok -,- poczytaj trochę o tym a nie odrazu panikujesz. Akta nie będzie dobre dla internetu, no ale bez przesady...
 
1. Rozszerza? Ja zawsze odczytywałem to jako uściślenie, czyli ograniczenie. O ile ust. 1 ustanawia zasadę, że wolno korzystać, to ust. 2 zakreśla granice tego korzystania. Zauważ, że ust. 1 mówi "wolno korzystać", czyli wszystkim wolno, a w ust. masz ograniczenie, że jednak nie wszystkim, a jedynie tym, którzy pozostają w stosunku z ... no właśnie z kim? Z posiadaczem egzemplarza?

2. Czyli sedn jest więcej? :) Chyba gdzieś się zgubił wątek. Ja pisałem o problemie programów służących do obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń i czy polskie prawo ma na to odpowiedź, bo wydaję mi się, że nie ma w takim zakresie, w jakim przewiduje to ACTA. Kwestia tego, że użytkowanie programu niezgodnie z licencją jest niedozwolona jest chyba jasna, choć dla mnie patologiczna i nie widzę ku temu żadnego uzasadnienia.
 
Depi napisał:
1. Rozszerza? Ja zawsze odczytywałem to jako uściślenie, czyli ograniczenie. O ile ust. 1 ustanawia zasadę, że wolno korzystać, to ust. 2 zakreśla granice tego korzystania. Zauważ, że ust. 1 mówi "wolno korzystać", czyli wszystkim wolno, a w ust. masz ograniczenie, że jednak nie wszystkim, a jedynie tym, którzy pozostają w stosunku z ... no właśnie z kim? Z posiadaczem egzemplarza?
"Własny użytek osobisty" oznacza, że korzystać nieodpłatnie możesz Ty. Ust. 2 rozszerza to prawo mówiąc, że możesz również utwór (fakt - w postaci egzemplarza, jeżeli się ściśle trzymać litery przepisu) udostępniać do użytku innym osobom.
 
OK - ja czyli kto? Posiadacz egzemplarza? Właściciel egzemplarza? Czy ja każdy i zawsze? Bo jeżeli JA to znaczy każdy i zawsze bez względu na egzemplarz, to o jakim rozszerzeniu mówisz w ust. 2, skoro te "inne osoby" to takie same JA, którym też przysługuje dozwolony użytek osobisty rozpowszechnionego utworu, czyli na grzyba im JA jako udostępniający im MOJE prawo?

Dla mnie bez sensu.

Jedyna interpretacja trzymająca się dla mnie kupy, to taka, która wiąże dozwolony użytek z egzemplarzem.

CO prowadzi nas okrężną drogą z powrotem do pytania o iTunes :)
 
Żeś się czepił tego egzemplarza...
Ust. 2 mówi o tym, z jakimi osobami możesz się egzemplarzem utworu dzielić.
Chodzi tutaj, o Twoje prawo, nie tych osób - one mogą korzystać z tego utworu tak czy siak na zasadach ujętych w ust. 1, ale o tym, czy danej osobie Ty możesz zgodnie z prawem utworu użyczyć mówi ust. 2. Można by powiedzieć, że mówi on o szczególnych przypadkach, kiedy rozpowszechnianie utworu bez zgody właściciela praw autorskich jest dozwolone - np. poprzez zabezpieczony hasłem serwer FTP, do którego ma dostęp jedynie określona liczba osób, które znają się nawzajem.
 
Powrót
Góra