ACTA - a Prawa Autorskie!

  • Autor wątku Autor wątku marvel007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Anom się czepił bo problem ten nurtuje mnie od dawna już.

OK rozumiem Twój wywód, ale wciąż nie widzę "normatywnej wartości dodanej" ust. 2 przy takim ujęciu dozwolonego użytku. Nie chciałbym się powtarzać, ale jeżeli osoby trzecie mają "swoje własne" prawo dozwolonego użytku do każdego utworu, to po co im "moje" prawo w chwili np. użyczenia? Po co ustawodawca to dodawał? Przecież wystarczyłby ust. 1 i kropka. Może byśmy mieli bardziej elastyczny system podobny do fair use przy okazji.

Muszę jutro iść do biblioteki i poszperać w komentarzach. Choć kojarzę tylko jeden i ten czytałem (B&M), ale pewnie ktoś coś jeszcze napisał.
 
Panowie, ja rozumiem że są zwolennicy "odgrzewanych kotletów". :)
Jednak na dzień dzisiejszy i w temacie: ACTA - a Prawa Autorskie! nic się nie dzieje.
Jest duża szansa że ten "akt" polegnie, ale nawet jeżeli będzie odwrotnie i tak trzeba czekać na realne ruchy "rządu" choćby w sprawie zmian przepisów.
Obecnie - wróżenie z fusów.:D
 
Depi napisał:
OK rozumiem Twój wywód, ale wciąż nie widzę "normatywnej wartości dodanej" ust. 2 przy takim ujęciu dozwolonego użytku. Nie chciałbym się powtarzać, ale jeżeli osoby trzecie mają "swoje własne" prawo dozwolonego użytku do każdego utworu, to po co im "moje" prawo w chwili np. użyczenia?
Po to, że, gdyby nie ust.2, użyczenie książki, np. koledze, byłoby przestępstwem.
 
Tutaj walka o/z ACTA a oni nas przez kratkę wentylacyjną rozliczą. :mad:
 
E tam - pitolenie. Pismaki najpierw się rozpisywały o majtkach Dody, zamiast o ACTA, a jak zwęszyły nośny temat, to teraz we wszystkim nagle widzą spisek i zamach na wolność. Patrz kolejna histeria pt. nowelizacja uśude.

Ripper napisał:
Po to, że, gdyby nie ust.2, użyczenie książki, np. koledze, byłoby przestępstwem.

Fakt. Czyli ust. 2 nie chroni kolegi, tylko MNIE chroni. On sobie może korzystać, ale ja mu nie mógłbym przekazać gdyby nie ust. 2. Dobre.
 
Posty, w których powtarzają się pytania, na które padły już wielokrotnie odpowiedzi w tym lub innych wątkach będą kasowane bez ostrzeżenia!
 
Ripper napisał:
Po to, że, gdyby nie ust.2, użyczenie książki, np. koledze, byłoby przestępstwem.
Książka nie wydaje mi się dobrym przykładem, mamy tu już do czynienie z zasadą wyczerpanie prawa. :)
Brum i zgubiłem wątek, już nie wiem na co odpisałem. :(
 
Ostatnia edycja:
Myślę że nadchodzą ciężkie czasy ,nie wiem czy to zasługa ACTA ,ale właśnie został zamknięty jeden z największych serwisów hostingowych Megaupload .Po śledztwie przeprowadzonym przez FBI oskarżono właścicieli o nagminne łamanie praw autorskich i wielomilionowe straty za co grozi wieloletnie wiezienie (jednym z właścicieli tego serwisu jest Swizz Beatz prywatnie mąż piosenkarki Alicii Keys ) ,rzeczywiście wchodząc na stronę tego serwisu można zobaczyć taki obrazek NOTICE


Inne czołowe serwisy Filesonic ,Fileserve praktycznie na wymarciu można jedynie pobrać pliki które się samemu umieściło :-(
 
Błagam!
Po pierwsze jest to wiadomość sprzed tygodni.
Po drugie nie ma to zupełnie nic wspólnego a ACTA.
 
Piracy to jest piractwo? Z tego co mi wiadomo, to piractwo jest na statkach. I w polskim prawie nie może być homonimów. Ktoś będzie przykładowo oskarżony o "piractwo", to nie będzie wiadomo czy dlatego, że miał opaskę na oku rabując statek, czy jest miłośnikiem nowości filmowych z internetu...
 
forowicz napisał:
Piracy to jest piractwo? Z tego co mi wiadomo, to piractwo jest na statkach. I w polskim prawie nie może być homonimów. Ktoś będzie przykładowo oskarżony o "piractwo", to nie będzie wiadomo czy dlatego, że miał opaskę na oku rabując statek, czy jest miłośnikiem nowości filmowych z internetu...

Hehe - RPO właśnie to wytknęła w swojej opinii, ale wydaje się, że nie da się uniknąć tego w tłumaczeniu. Piracy to piractwo i nie może być inaczej. Jest to w końcu celowa asocjacja tych dwóch znaczeń, a nie przypadkowa, i ma właśnie budzić negatywne skojarzenia. Oczywiście w aktach prawnych należałoby moim zdaniem trzymać się terminów neutralnych światopoglądowo i mówić o "naruszeniach praw własności intelektualnej", "towarach naruszających prawa" itd.

LeszsekS napisał:
Książka nie wydaje mi się dobrym przykładem, mamy tu już do czynienie z zasadą wyczerpanie prawa.

Niestety wydaję mi się, że nie ma tu racji, choć może i tak być POWINNO. Zob. art. 51 - chodzi o OBRÓT, z wyłączeniem użyczenia. Czyli sprzedać koledze można, ale pożyczyć już nie można. Od razu przychodzi do głowy system "ja sprzedaje Tobie, ty sprzedajesz mnie" - aż dziw, że nikt nie wprowadził go w życie. Taka wypożyczalnia, gdzie kupujesz DVD i jak przyjdziesz następnego dnia, to je od ciebie odkupują za cenę pomniejszoną o parę złotych. Ile na licencjach by można było zaoszczędzić! Czy wpadłem właśnie na genialny pomysł na biznes? :D
 
edit. Teraz rozumiem :D
Nie mozna uzyczyc koledze na podstawie zasady wyczerpania prawa, ale na podstawie dozwolonego uzytku. Mysl kompletna.

Co do systemu... Mysle, ze zainteresowanym dlugo czasu by nie zajelo udowodnienie pozornosci takich umow art. 83 kc.
 
Ostatnia edycja:
Ale czemu pozorności? Nie wraca i nie zwraca - film jest jego. Wypożyczalnia musi sobie kupić kolejny. Nie ma tym żadnej pozorności - po prostu pewien system biznesowy :)

W sumie przecież na dość podobnej zasadzie funkcjonują sklepy z grami - można tam sprzedać swoją starą grę, i kupić też używaną.
 
Masz racje. Teraz jak o tym mysle, hmm. Problemowe wydaje mi sie tylko to, ze klient wraca, zeby sprzedac Ci film za dzień lub dwa i wychodzi mi zamiar czasowego posiadania w ten sposob.
Kwestia dowodu.
 
Nie chcę być wścibski ale czy przypadkiem nie zaczynacie kombinować jak obejść prawo.:beer:
A za to można tutaj dostać bana. :(
 
To nie jest obejscie prawa. Wszyscy dobrze wiedza, ze zasada wyczerpania prawa dopuszcza handel egzemplarzami wprowadzonymi juz do obrotu. A zeby nie bylo, ze offtop - ACTA chyba nie probuje tego zmienic?
Ciii. :lol:
 
Ostatnia edycja:
Co się tego objęcia tak uczepiliście. Jak pisałem - jeśli nie chce, to nie wraca i nie sprzedaje zwrotnie. Może sobie zatrzymać ten film jeśli chce. Mogłoby to być powiazane ze stopniowo obniżaną ceną - tak, aby w końcu opłacało się po prostu zatrzymać sobie, a "wypożyczalnia" w naturalny sposób rotowałaby wtedy zapasy.

I bez przesady z tymi banami. Rozważamy po prostu pewne aspekty prawa autorskiego :)

Co innego mnie martwi - jest to totalny offtop :D
 
Nie taki totalny, spytalem o ACTA, a wyczerpanie prawa :)
 
To Ripper Ci zaraz odpali, że ACTA nijak ma się do wyczerpania prawa. Co gorsza - będzie miał w zasadzie* rację :)




* w zasadzie, bo na poziomie ogólno-politycznym ACTA wzmocni pozycję "posiadaczy praw" (nota bene kto wymyślił to durne określenie? jaki POSIADACZ???) względem użytkowników, a więc potencjalnie MOŻE zawęzić, przynajmniej w praktyce, także zakres tegoż wyczerpania. Które aż prosi się o zinternacjonalizowanie chociażby no i uwolnienie od pojęcia egzemplarza, bo to jest w XXI wieku nonsens IMO.
 
Powrót
Góra