Alimenty dla pełnoletniej studentki

  • Autor wątku Autor wątku Josethine
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie rozumiem pytania.
 
Aby "alimenciarza" posłać do więzienia należy złożyć wniosek do prokuratury, po czym sąd orzeka, czy rzeczywiście podpada on pod odpowiednie paragrafy. Tak?

Więc, czy ten sąd orzekający, czy należy go posłać do więzienia:
a) Ma prawo orzec, że tak naprawdę alimenty się nie należą, więc nie ma za co posyłać do więzienia i co więcej nie musi już płacić alimentów.

b) Przynajmniej weźmie pod uwagę to, że alimenty tak naprawdę nie powinny być już płacone, więc nie pośle do więzienia.
 
Kare ponosi się za to co już się popełniło. Czyli orzeknie, że mimo ciążącego na nim obowiązku w okresie od... do ... nie płacił tych alimentów.
Sąd karny nie będzie rozstrzygał o obowiązku alimentacyjnym na przyszłość.
 
[cytat:3500zyan]
mimo ciążącego na nim obowiązku
[/cytat:3500zyan]

Czy przez takie sformułowanie rozumiany jest np. wyrok sądu sprzed kilku lat, bez brania pod uwagę zmiany okoliczności, czy sąd może wziąć pod uwagę, że tak naprawdę taki obowiązek(w tej chwili), zgodnie z KRO, nie ciąży na nim?
 
Sąd zawsze bierze pod uwagę całokształt okoliczności ale wyrok będzie dotyczył tego co zostało popełnione. Nie ma znaczenia dla wyrokowania, że później obowiązek ustał. Ocenie i ewentualnej karze będzie podlegało zachowanie sprawcy w okresie kiedy miał obowiązek płacić.
 
[cytat:smgqronv]
że później obowiązek ustał.
[/cytat:smgqronv]
Jak zrozumiałem, z tego co pisała Josethine, ojciec płacił, i dopiero od 3 miesięcy nie płaci. Zapewne jednak alimenty zostały orzeczone zanim zaczęła studiować zaocznie(?) - a więc, można przyjąć że obowiązek alimentacyjny teraz (i 3 miesiące temu) jest co najmiej wątpliwy.


Załóżmy taką sytuację: Student zrobił magistra, zakończył naukę. Ojciec zaprzestał płacenia alimentów - ale bez wyroku sądowego. A więc zgodnie z KRO, obowiązek już na nim nie ciążył, ale nie potwierdził tego wyrok sądowy.

Czy teraz, w razie rozprawy o uchylanie się od płacenia alimentów, sąd bierze pod uwagę to, że ojciec po prostu miał rację bo alimenty się nie należały, czy liczy się to, że cały czas obowiązywał wyrok o płaceniu?
 
[cytat="Josethine"][cytat="diabelek1968"]Ale po co ? przeciez mozna tatusia i mamusie skubać do 25 roku, dzisiaj mlodziez jest nastawiona na branie, nie na dawanie. :([/cytat]

Nie wiem skąd bierze się Twoja wrogość w stosunku do mnie, chyba powinieneś poważnie się na tym zastanowić, bo może masz jakieś kompleksy i "wyzywasz" innych, zasłaniając dzięki temu swoją twarz. Absolutnie nie jestem nastawiona na branie, pieniądze zostały mi przyznane na drodze prawnej, nie widzę więc powodu, dla którego miałabym ich nie dostać!! A jeśli chodzi o moją mamę, nie znasz - nie wtrącaj się!![/cytat]
Nikt absolutnie nie jest nastawiony do Ciebie wrogo, każdy z nas chce uswiadomić Ci ,ze życie nie jest łatwe i uwierz,ze wiekszość osób tutaj wypowiadających sie posiada juz w tej kwestii jakies doswiadczenie i niejedno przeszedł. Chodzi o to bys odwołała sie do swego sumienia , pieniadze przez sąd zostały Ci przyznane ,owszem , ale czy masz serce by pozwolic go zamknąc? Jest ciężko, wiem, sama wychowuje dwie dorastające córki, gdyby zarobiły choc na swoje wydatki to uwierz,ze nie posunęłabym sie do tego stopnia by ich ojca wsadzic za kratki, w ten sposób dałabym moim dzieciom zly przykład i wstydziłabym sie sama przed sobą.
 
[cytat="adammada"][cytat:2j23tres]
że później obowiązek ustał.
[/cytat:2j23tres]
Jak zrozumiałem, z tego co pisała Josethine, ojciec płacił, i dopiero od 3 miesięcy nie płaci. Zapewne jednak alimenty zostały orzeczone zanim zaczęła studiować zaocznie(?) - a więc, można przyjąć że obowiązek alimentacyjny teraz (i 3 miesiące temu) jest co najmiej wątpliwy.
[/cytat]

Mylisz się, wyrok jest "świeży" z listopada 2006, złożyłam sprawę o podwyższenie alimentów. Zaczynałam wtedy studiować i ojciec doskonale zdawał sobie sprawę, ile kosztuje moja nauka. Również sąd miał przedstawione wszystkie potrzebne papiery - czesne za studia, dojazdy z miejsca zamieszkania do szkoły, leki itp. Zasądzone mam 400zł, a nie 500zł, o które wnioskowałam.

Wcześniejsze alimenty wynosiły 120zł! - uważam, że jest to śmieszna suma, zresztą nawet jej nie potrafił płacił, sprawa już była u komornika, ale została umożona - jego matka zdecydowała, że będzie płacić w jego imieniu, byleby tylko nie trafił do więzienia. Stąd też moje wątpliwości, czy zgłosić sprawę (lub poprostu odwiesić umożoną) do komornika.

Fundusz alimentacyjny mnie nie obowiązuje - na gospodarstwo domowe łączna suma zarobionych pieniędzy (czyli przez moją mamę) jest za wysoka, żeby mogli wypłacić pieniądze - należałoby tam bodajże zarabiać do 500zł/mies., ale nie jestem pewna, w każdym razie kwota jest b. niska.

Ps. Dziękuję bardzo Moderatorowi za cenne uwagi dot. sprawy.
 
[cytat="Josethine"]
Zaczynałam wtedy studiować i ojciec doskonale zdawał sobie sprawę, ile kosztuje moja nauka. Również sąd miał przedstawione wszystkie potrzebne papiery - czesne za studia, dojazdy z miejsca zamieszkania do szkoły, leki itp. Zasądzone mam 400zł, a nie 500zł, o które wnioskowałam. [/cytat]
Zwróć jednak łaskawie uwagę, że na wysokość alimentów mają wpływ nie tylko Twoje potrzeby, ale również MOŻLIWOŚCI zobowiązanego.
 
[cytat="m@rkop"][cytat="Josethine"]
Zaczynałam wtedy studiować i ojciec doskonale zdawał sobie sprawę, ile kosztuje moja nauka. Również sąd miał przedstawione wszystkie potrzebne papiery - czesne za studia, dojazdy z miejsca zamieszkania do szkoły, leki itp. Zasądzone mam 400zł, a nie 500zł, o które wnioskowałam. [/cytat]
Zwróć jednak łaskawie uwagę, że na wysokość alimentów mają wpływ nie tylko Twoje potrzeby, ale również MOŻLIWOŚCI zobowiązanego.[/cytat]

Możliwości zobowiązanego, które mógłby wykonywać, a nie robi tego, bo nie chce mu się! Proszę pamiętać, że on miga się od pracy, a nie, że nie może pracować, bo np. ma grupę inwalidzką. To jest osoba sprawna, zdrowa i bardzo leniwa przede wszystkim. Można wywnioskować to choćby z tego, że mając 44 lata, w dalszym ciągu mieszka z rodzicami, swoją siostrą i jej dziećmi w jednym mieszkaniu, i jak na razie nie ma planów, żeby się wyprowadzić, znaleźć pracę, ustatkować.. Skoro jego mamusia daje mu "kieszonkowe" na papierosy i drobne wydatki, to wg niego, po co ma pracować i męczyć się?..
 
Powrót
Góra