1. mieszkanie
Z tego co piszesz, wszystkie kolejne mieszkania były kupowane za pieniądze uzyskane ze sprzedaży poprzednich. A pierwsze sprzedane mieszkanie było majątkiem osobistym żony.
KRiO stanowi, że wszystko co kupiliście wspólnie, lub każde z was osobno, w trakcie trwania małżeństwa jest majątkiem wspólnym.
Jednak wyłączone są z tego przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego.
Dlatego Ty nie masz żadnego roszczenia do tego mieszkania. Ono jest majątkiem osobistym żony. Co więcej, podarowała ona swoje mieszkanie bratu
(do czego miała prawo, chociaż nie jest to wcale dobry sposób ucieczki przed długami).
Ogólnie samo mieszkanie jest własnością żony (teraz jej brata) i nie powinno mieć ono tutaj znaczenia.
Chyba, że dołożyliście do
kupna któregoś mieszkania pieniądze zarobione po ślubie, lub należące do Ciebie przed ślubem.
2. rozliczenie nakładów i kredyty
To do czego masz roszczenie to zwrot połowy nakładów poniesionych na majątek osobisty żony (remont jej mieszkania), ale musisz takie nakłady udowodnić.
Należy Ci się również zwrot połowy rat kredytów zaciągniętych w trakcie trwania małżeństwa i spłaconych przez Ciebie
po wszym rozwodzie.
Napisz jeszcze kto jest wpisany, na której umowie jako pożyczkobiorca.
Chociaż, o ile były to pożyczki zaciągnięte na zaspokojenie potrzeb rodziny, nie powinno mieć znaczenia kto widnieje na umowie.
3. alimenty
Byłą żona podpisała ze mną umowę że nie chce alimentów ani nic bo ja spłacam kredyt oraz nie chcę nic z mieszkania żadnej części.
Tego dalej nie rozumiem. Piszesz, że przez 2 lata płaciłeś regularnie całe alimenty i spłacałeś sam kredyty. O co więc chodzi z tą umową? Umowa miała polegać na tym, że nie płacisz alimentów, a niżej piszesz, że płacisz je regularnie i masz na to potwierdzenia.
I czy była to umowa notarialna, czy też sami ją sobie spisaliście na kartce?
Bardzo dobrze, że płaciłeś alimenty, bo inaczej miałabyś teraz problem, ale co z tą umową między wami zawartą przy rozwodzie?
A może umowa polegała na tym, że żona zgadza się na niskie alimenty (po 250zł na dziecko), a w zamian za to Ty spłacasz wspólne kredyty? (jeśli tak, to ona ma teraz problem)