Aplikacja komornicza

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
warloard napisał:
w szczególności jak w słuchawce słyszę sygnaturę KMP...
wow...słyszysz sygnaturę...niektórzy muszą niestety przebrnąć przez uświadomienie petentowi lokalizacji sygnatury w piśmie...a to czasami wyższa szkoła.
Ale czego oczekiwać, skoro na pytanie "Proszę Pana jak napisać podanie?" słyszy moją odpowiedź..."No pisze Pani datę, że mieszka pani tu i tu...i treść prośby".

Przychodzi podanie a w treści "Mieszkam tu i tu" (wtf!!!):confused:
 
Ostatnia edycja:
ja dzisiaj usłyszałem pytanie:" jeżeli załatwie sobie papiery, że jestem chora psychicznie to sąd podwyższy mi alimenty? Jak Pan myśli?" :D
 
Bartata napisał:
wow...słyszysz sygnaturę...niektórzy muszą niestety przebrnąć przez uświadomienie petentowi lokalizacji sygnatury w piśmie...a to czasami wyższa szkoła.
Ja mam już podprogowo wrytą formułkę, którą w takich sytuacjach klepię jak katarynka "Proszę podać sygnaturę akt. Na naszym piśmie, w lewym, górnym rogu, ostatnia linijka". Jak już uda im się zlokalizować ten lewy, górny róg, to dalej idzie jak z płatka ;).
 
Witam:) A to teraz może zatam pytanie z innej beczki;) Jak tam z płacami u was i opłatami za aplikację.Bo znam kilka przypadków co najniższa krajowa bez opłaty aplikacji,no mi całe szczęście się udało i opłacają.Ale ogólnie ponoć w tym roku króluje u komorników moda na najniższą krajową bez płacenia za aplikację i to u takich co wcześniej u nich była to norma,że dobrze płacili i opłacali.Czy też już o tym słyszeliście?
Pozdrowiennia dla tegorocznych aplikantów bo będą potrzebowali dużo sił:!::ok:
 
ja mam najniższa krajową bez opłaty za aplikację, ale za pierwszy miesiąc dostałem 700 zł pod stołem, więc ogólnie nie narzekam, w szczególności,że znam ludzi co pracują u adwokatów, radców za darmo. Co do samej opłaty za aplikację to nawet nie chiałbym żeby komornik mi ją opłacał. Przynajmniej dla mnie, jest to rodzaj swoistego uwiązania do pracodawcy.
 
podejrzewam ze za oplacenie aplikacji Komornicy beda chcieli lojalke. Ale akurat mi by to nie przeszkadzalo. Widzisz ty dostajesz pod stolem, ja wolalbym te pod stolem 300 netto do pensji, co na papierze to na papierze.
 
Lojalka to standard. Ja mam opłacaną aplikację, ale w zamian zobowiązuję się pracować już jako asesor przez jakiś czas u mojego szefa. Wiadomo wykształcenie aplikanta to nie tylko koszt samej aplikacji, ale i czas mu poświęcony i przekazana wiedza. Żaden komornik nie chciałby sytuacji, gdy włożył jakiś tam trud w wykształcenie sobie asesora, a ten po zdaniu egzaminu czmychnie do miasta obok bo parę stów więcej pensji dostał. Moim zdaniem to uczciwe dla obu stron.
 
mysle ze tak, komo zabezpiecza sie w pewien sposob. Tymabrdziej ze aplikacja jest droga i wogole nie ma co sie dziwic. Podejrzewam ze pensja 1500 brutto na oplaconej aplikacji to max co mozna wyciagnac, ciekawe jak z asesura. Oplaca ci aplikacje bedziesz asesorem zarabiajacym 2000 ? czas pokaze nam wszystkim ;)
 
owszem to uczciwe, co nie znaczy , że dla mnie odpowiednie. Komo a Ty ile zarabiasz?:D Rzecz jasna pytam tylko i włącznie z ciekawości, bo z tego co pisałeś wczesniej przez pierwszy rok też coś w okolicach najniższej dostawaleś.
 
Z pensją też nie ma szału- 1500 netto. Zgadzam się co do tego, że taka lojalka jest pewnym asem w rękawie komornika i może być pretekstem do słabej pensji w przyszłości- jest takie ryzyko. Trzeba mieć jednak nadzieję, że się trafiło na porządnego i zdrowo myślącego szefa, któremu nie zależy jedynie na tym, żeby wydoić pracownika, póki go trzyma lojalka a potem do widzenia. Do tego każdy rozsądny szef wie, że jaka płaca taka praca, odwracając nieco znane powiedzenie.
P.S. Warload ja jestem w trakcie pierwszego roku pracy, raptem parę miesięcy pracuję.
 
to u mnie raptem 3 tys;) można powiedzieć, że w hurtowni pracujesz:D
 
10 tys to nie hurtownia. Warszawskie kancelarie wala po 90 tys. Km rocznie.
 
bzdury piszecie. Od kiedy ilość spraw jest wyznacznikiem tego czy kancelaria jest duża/średnia/mała , bogata/biedna , lepsza/gorsza. Co do tych warszawskich kancelarii jest jedna kancelaria która ma nawet ponad 100 tys rocznie a reszta różnie. Znam kancelarie w których jest 3-4 tyś spraw rocznie które zatrudniają 40 pracowników, znam tez takie które mają 25 tyś spraw rocznie i zatrudniają 2 razy mniej pracowników.
Nie wiedziecie jak to działa - komornik jest ugadany z jakimś Orange lub innym i w takich sprawach robi sie podstawowe czynności i się umarza - robienie zajęć i zapytań to nic innego jak sztuka klikania w myszkę
 
oczywiscie to prawda co mowisz, postepowanie opiera sie na zapytaniach i umorzeniach. Ja tylko mowie ze sa kancelarie ktore maja 90 tys. spraw i tyle. W takich kancelariach nie sposob dobrze i sumiennie przeprowadzic egzekucje. Nie mowiac o czynnosiach w terenie bo tego to wogole nie ma
 
no tak bo jest tak jak pisałem - chodzi o tzw. umowy z wierzycielami. Czyli hurtowe branie spraw z należnością 50zł czy 150zł.
 
To ja pracuję w takiej kancelarii co ma 40 tysięcy spraw tak przynajmniej zakończymy ten rok.Człowiek czuje się jak by chwilami na taśmie pracował i kiedy nie zawitasz,zawsze już czeka Cię piękny stosik akt,a praca kończona o 17 to marzenie każdego pracownika,choć marzenie z reguły niedoścignione:)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra