Aplikacja ogólna

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
hannah07 napisał:
Myślę, że prezes sądu nie ma obowiązku zatrudniania takiego aplikanta. A lista o wolnych stanowiskach jest tylko informacyjna.

Polecam art. 155c Prawa o ustroju sądów powszechnych. Zwrot "zatrudnia" świadczy raczej o obligatoryjności...
 
lawyer11 napisał:
Polecam art. 155c Prawa o ustroju sądów powszechnych. Zwrot "zatrudnia" świadczy raczej o obligatoryjności...

W ustawie o ustroju sadów powszechnych nie ma art. 155 c, jest natomiast art. 155b "Prezes sądu rejonowego zatrudnia na stanowisku asystenta sędziego aplikanta sędziowskiego skierowanego na staż przez Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury na okres odbywania stażu. Przepisu art. 155a nie stosuje się"
Zatem mowa jest o aplikancie SĄDOWYM, a nie o osobie, która ukończyła aplikację ogólną.
W tym przepisie chodzi o zatrudnienie po odbyciu 1 roku aplikacji ogólnej plus 2,5 roku aplikacji sądowej czyli po 30 miesiącach. Ten staż-zatrudnienie jest na dalsze 24 miesiące, po to aby razem aplikacja sądowa trwała łącznie 54 miesiące.
Poza tym, z tego co czytałam ( rp.pl: Aplikacja ogólna: najlepsi wybiorą staż referendarza | rp.pl ) ten obowiązek ma zostać zlikwidowany. Zatrudnienie mają otrzymać tylko najlepsze osoby.
 
Art. 155c.*Prezes sądu zatrudnia na stanowisku asystenta sędziego osobę, która ukończyła aplikację ogólną prowadzoną przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, została zakwalifikowana w trybie art. 29a ust. 1 ustawy z dnia 23 stycznia 2009 r. o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury i zgłosiła się*w terminie wskazanym w art. 29a ust. 4 tej ustawy w celu podjęcia zatrudnienia. Przepisu art. 155 § 2a nie stosuje się.*
Przepis wejdzie w życie od 28 marca przyszłego roku, a więc załapie tych którzy rozpoczynają w 2012 roku aplikację (o ile oczywiście nikt go do tej pory nie uchyli)...
 
Oczywiście... Co przy polskiej "sraczce" legislacyjnej jest jak najbardziej prawdopodobne... :D
 
Mam konkretne pytanie:
1. Chcę mieć praktyki w sądzie w którym obecnie pracuję jako asystent,
2. Chcę żeby przewodniczący wydziału w którym pracuję lub prezes sądu był moim patronem.
Przy założeniu, że sąd w którym pracuję, przewodniczący i prezes też tak chcą, czy mogę wpłynąć jakoś na to żeby stało się tak jak chcę?
Czarna magia odpada.
 
ja też mam konkretne pytanie wiecie może jak to wygląda z przydziałem pokoi w domu aplikanta i wnioskami o sytypendium? chodzi mi o to czy o pokój sami musimy wystąpić czy oni mając na uwadze moje miejsce zamieszkania sami mi przydzielą no i kiedy albo do kiedy trzeba wystąpić z wnioskiem o stypendium??
 
Coś ze mną jest nie tak. Miałam cichą nadzieję, że się dostanę, ale na zasadzie, że może jakoś się wślizgnę. Po kazusach liczyłam na cud: żeby chociaż miejsce nr 200, może do 210 to też może się jakoś potem dostanę. A tu: pierwsza trzydziestka. Czy ja jestem taka dobra? Czy inni słabi? Czy za mało wiary w siebie? A może szczęście? Do innych: NIE REZYGNUJCIE, NAWET JESLI INNI MÓWIĄ, ŻE NIE MA SENSU, ŻE KORUPCJA, ŻE WCHODZĄ TYLKO Z PLECAMI.
 
prawo3011 napisał:
Coś ze mną jest nie tak. Miałam cichą nadzieję, że się dostanę, ale na zasadzie, że może jakoś się wślizgnę. Po kazusach liczyłam na cud: żeby chociaż miejsce nr 200, może do 210 to też może się jakoś potem dostanę. A tu: pierwsza trzydziestka. Czy ja jestem taka dobra? Czy inni słabi? Czy za mało wiary w siebie? A może szczęście? Do innych: NIE REZYGNUJCIE, NAWET JESLI INNI MÓWIĄ, ŻE NIE MA SENSU, ŻE KORUPCJA, ŻE WCHODZĄ TYLKO Z PLECAMI.

Tak tylko po roku ta lista się odwraca:)Ludzie z konca listy predzej się dostaną niż ci z początku. Wszystko zalezy od szczescia i osoby ktora ocenia sprawdziany.Nie radze popadac w nadmierny optymizm.To taka rada od bylego juz aplikanta ogólnego:)
 
agag313 napisał:
Tak tylko po roku ta lista się odwraca:)Ludzie z konca listy predzej się dostaną niż ci z początku. Wszystko zalezy od szczescia i osoby ktora ocenia sprawdziany.Nie radze popadac w nadmierny optymizm.To taka rada od bylego juz aplikanta ogólnego:)

No już nie przesadzajmy, że szanse tych z końca są większe. Po prostu zabawa zaczyna się od początku, trzeba się starać , szanse wszyscy mają równe. To prawda, że lista po roku wogóle nie pokrywa się, jednak na aplikacji ogólnej porządane są inne umiejętności niż te które decydowały o dostaniu się na nią. Napewno jak słusznie kolega zauważył trzeba mieć wiele szczęścia, czy to do dobrego patrona czy łagodnie oceniającego sprawdzającego. Pocieszające jest że sprawdzianów jest 9 więc zazwyczaj szczęście i pech się równoważą.
 
prawo3011 napisał:
A tu: pierwsza trzydziestka. Czy ja jestem taka dobra? Czy inni słabi? Czy za mało wiary w siebie? A może szczęście?
Po ogłoszeniu wyników miałem podobnego rodzaju odczucia, ale w drugą stronę: "czy ja jestem taki słaby?", "czy inni są tacy dobrzy?", "czy za dużo wiary w siebie?". Po tych refleksjach doszedłem do wniosku, że konstrukcja tego egzaminu zakłada zbyt dużą uznaniowość przy ocenianiu prac (zważyć trzeba, że członków komisji jest ponad dziesięciu, a każdą pracę sprawdza dwóch z nich).
 
Ostatnia edycja:
a takie pytanie...rozumiem, ze teraz czekacie na jakas decyzje dyrektora kssip o przyjeciu tak??
 
mango2006 napisał:
a takie pytanie...rozumiem, ze teraz czekacie na jakas decyzje dyrektora kssip o przyjeciu tak??

W zeszłym roku ludzie dostawali najpierw zawiadomienie o umieszczeniu na liście. W ciągu 14 dni musieli złożyć pisemne oświadczenie, że chcą robić aplikację. Dopiero później dostawali ostateczną decyzję o przyjęciu.
 
aha, no o to mi w zasadzie chodzilo, ze czekamy na jakies pismo a nastepnie skladamy oswiadczenie
 
argument_walidacyjny napisał:
Po ogłoszeniu wyników miałem podobnego rodzaju odczucia, ale w drugą stronę: "czy ja jestem taki słaby?", "czy inni są tacy dobrzy?", "czy za dużo wiary w siebie?". Po tych refleksjach doszedłem do wniosku, że konstrukcja tego egzaminu zakłada zbyt dużą uznaniowość przy ocenianiu prac (zważyć trzeba, że członków komisji jest ponad dziesięciu, a każdą pracę sprawdza dwóch z nich).

Pozwolę sobie nie zgodzić do końca z kolegą. Osoba która napisała bardzo dobrze test( który raczej jest obiektywym miernikiem) mogła nawet zawalić kazusy, lub napisać je przeciętnie a i tak osiągała awans. Trudno, żeby na egzaminie w którym udział bierze 500 osób nie było troche uznaniowości. Wyobrażacie sobie, że prace poprawia jeden członek komisji? Zdążyłbym się chyba zestarzeć zanim poznałbym wyniki.
 
szkrab2007 napisał:
Pozwolę sobie nie zgodzić do końca z kolegą. Osoba która napisała bardzo dobrze test( który raczej jest obiektywym miernikiem) mogła nawet zawalić kazusy, lub napisać je przeciętnie a i tak osiągała awans.
Dobrze wiesz, że wynik z kazusów jest decydujący. Między 200. a 250. osobą na liście kwalifikacyjnej były jedynie 3 czy 4 punkty różnicy, a w takiej sytuacji nawet "niewielka" uznaniowość ma przełożenie na poziom obiektywizmu egzaminu. Nie piszę tego po to, żeby się wyżalić, bo to w sumie już zrobiłem w domu. ;) Widzę po prostu, że już odzywają się w tym wątku osoby, które chcą startować za rok. Niech wiedzą, że ten egzamin nie jest do końca tak sprawiedliwy, jak może się na pierwszy rzut oka wydawać (tj. "że kazusy", "tutaj liczy się myślenie" itp.). Na tym egzaminie liczy się umiejętna gospodarka czasem, szybkie pisanie i niewdawanie się w szczegóły przy udzielaniu odpowiedzi (i kto wie co jeszcze). Ktoś pytał o to, czy powołując się na orzecznictwo na egzaminie należy podawać sygnaturę z datą dzienną orzeczenia czy wystarczy data roczna :). Absolutnie nie ma czasu na zastanawianie się nad takimi bzdurami! Na tym egzaminie znajomość orzecznictwa właściwie nie ma znaczenia.

Jako że moje katharsis już nastąpiło pozwolę sobie odstąpić od niedotyczącej mnie już dyskusji sędziowsko-prokuratorsko-asystencko-referedarskiej :).
 
Ostatnia edycja:
szkrab2007 napisał:
No już nie przesadzajmy, że szanse tych z końca są większe. Po prostu zabawa zaczyna się od początku, trzeba się starać , szanse wszyscy mają równe. To prawda, że lista po roku wogóle nie pokrywa się, jednak na aplikacji ogólnej porządane są inne umiejętności niż te które decydowały o dostaniu się na nią. Napewno jak słusznie kolega zauważył trzeba mieć wiele szczęścia, czy to do dobrego patrona czy łagodnie oceniającego sprawdzającego. Pocieszające jest że sprawdzianów jest 9 więc zazwyczaj szczęście i pech się równoważą.

,,pożądane" kolego (wybacz)
 
smutna87 napisał:
,,pożądane" kolego (wybacz)

Jak widać poziom w tym roku był niski skoro na aplikacje dostawali się ludzie popełniający rażące błędy ortograficzne ;)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra