Jestem na tym forum od dwóch lat.

jakby ktoś nie zauważył.
To doby pogląd, zgadzam się z nim. Bardzo dużo było nietrafnych nominacji w latach 2009-2011 r., w zasadzie większość z tych osób nie radzi sobie z obowiązkami sędziego. A to z prostej przyczyny. Jeśli ktoś po egzaminie był posługiwaczem w sądzie, ten ma mocno nadszarpnięte nerwy i przy tym poczucie braku umiejętność i takiej lekkości, no i bez doświadczenia rzecz jasna, boi się stron i pełnomocników albo ich nienawidzi. Podobnie mają robotnicy, którzy nie potrafiliby kierować przedsiębiorstwem. Mówi się w takich sytuacjach o walce klas. Dlatego uważam, że absolwenci kssip, którym byłoby to zaoszczędzone będą się lepiej sprawdzać w roli sędziego. Choć nic przecież nie zastąpi asesury, gdzie nie było się sędzią, nie prowadziło się całej sprawy, tylko jej fragmenty i dawało to znakomity efekt szkoleniowy, nabywało się też godność zawodu sędziego. Ale ale, rzadko kiedy absolwent starej sądówki po dwóch, trzech latach dostawał oststnio nominacje. To naprawdę nie jest to takie proste. Zmiany w usp z przed 3 lat, przyciagnęły do sądu mase ludzi. Posługują tylko po to by mieć prawo startować w konkursach. U mnie referendarzem została pani, która egzamin sędziowski zdała około 2000 r. i od tamtej pory pracowała w urzędzie miasta, ma jak widać spore poparcie. Takich ludzi jest naprawdę sporo. Wszyscy wiemy, że są do dupy i tylko przez takie ceregiele jak np. małżeństwo z sędziami, to jest z tymi koleżankami i kolegami z roku na aplikacji, którym się udało, tacy ludzie mają szanse. Dwa lata temu zgromadzenie wybrało swego kandydata w moim okręgu, kogo? 52 letniego gościa, który był referendarzem i małżonkiem sędzi. cała reszta refów zgrzyta zębami a muszą przecierpieć. A facet jest na prawdę do dupy i jakoś też dziwnie wygląda w todze. Z tym że ja mieszkam na prowincji. Więc tu się nikt pozorami nie przejmuje. Ale jestem ciekaw jak to jest gdzie indziej. Chodziło mi jednak szczególnie o podkreślenie tego, że oprócz tego dziadostwa o którym oboje piszemy, jest w sądzie sporo młodych wilczków, którzy bez takich koneksji czekają na swoją kolej. Oni zjedzą aplikantów kssip. I na pewno wtedy jeszcze będą. Brak preferencji dla aplikantów kssipu chociażby w postaci stworzenia dla nas asesury, stawia nas de facto nawet nie w równej ale gorszej pozycji od tamtych. A co do liczby starych aplikantów, wystarczy zobaczyć ilu się zgłasza na konkurs a ilu się nie zgłasza, ale się kiedyś zgłoszą. A zgłasza się bardzo dużo. Odnieś proszę te liczby do wolnych etatów w przyszłości. Załużmy, że w ciągu następnych 5 lat, zwolni się tysiąc miejsc (oczywiście się nie zwolni) ilu jeszcze zostanie asystentów, referendarzy i tych którzy dopiero teraz przeszli do sądu z urzędu miasta, poczty etc. To jest ten brak racjonalności, bo nie da się ich zatrzymać. Każdy taki bedzie miał za sobą taki sam egzamin jak nasz i dłuższą od nas praktykę. Nawet jeśli będzie pozbawiony tej godności przez fakt bycia posługiwaczem, to i tak obiektywnie ma ciągle lepsze kwalifikacje bo dłuższy niż nasz staż. Nied mówiąc już o pewnej takiej rozpoznawalności, to też jest ważne. Ale jest rada, taki absolwent kssip, który zaraz po aplikacji zacznie pracować powiedzmy przez 3 lata jako asystent też będzie swój chłop, rozpoznawalny i urobiony jak trzeba i będzie w równej a może nawet lepszej pozycji od tamtych. Czy z tym się zgodzisz? Byłbym szczęśliwy, gdyby przywrócono dla nas asesurę. Poniżej doklejam linka z wypowiedzią samego Dyrektora, chyba to wystarczy za dalsze wyjaśnienia
Kraków Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury : Studia