RE: Egzamin na aplikację ogólną 2014?
1. Podobno lepiej odbywać praktyki w mniejszych ośrodkach, bo są lepsze warunki lokalowe, trochę mniej pracy i na ogół patroni mogą więcej czasu poświęcić aplikantom. Wiele jednak zależy od czynnika czysto ludzkiego oraz chęci, a to nie ma się wpływu.
2. O dżizas, Panie Bronek, płyniesz

. Wyjaśnij mi jak to jest, że Ci, którzy jeszcze się nie dostali na KSSiP nawet by chcieli nowy model aplikacji, a z tych, którzy już są na ogólnej to może 10-15 osób? (i to głównie kobiet, które rzeczywiście myślą o posiadaniu dziecka). Hm... nie chcę nic sugerować, ale aplikanci już w ciągu tych 2 miesięcy trochę widzieli i nie bez powodu uważają, że tak jest dobrze i nie, nie chodzi tylko o pieniądze, ale całokształt sytuacji, która obecnie stwarza doskonałe warunki do zdobywania wiedzy jeśli ktoś tego chce. Proponuję też wyzbyć się wszelkich pozytywnych założeń, ponieważ wraz z umową o pracę wchodzi kodeks pracy i wszystkiego jego zasady, tzn. niby masz odbywać praktykę, ale o miejscu PRACY decyduje prezes sądu, możesz dostać polecenie służbowe, że masz robić X, a na sprawdzianie ma być Y i Z i nie będziesz miał żadnej, dosłownie żadnej możliwości wpłynięcia na tą decyzję, gdyż KSSiP utraci kontrolę nad praktyki na rzecz prezesów sądów (teraz ma bardzo dużo do powiedzenia). Nie wiem czemu zakładasz, że skoro będziesz na takim samym stanowisku jak twój kolega, który wygrał konkurs na asystenta i sam się zdecydował na tą pracę, będziesz jakoś bardziej lajtowo traktowany. Niby z jakiej racji? Jesteś na aplikacji, fajnie, fajnie, ale też jesteś w stosunku pracy, bajka się skończyła. Dalej, zjazdy co III miesiące. No super, zamiast trzech tygodni szkolenia jest jeden. Dla mnie bomba.
Nie zrozum mnie źle. Wiem, że na pewno wiele rzeczy piszesz w dobrej wierze, ale wybacz, osoby będące na aplikacji nie sprzeciwiają się zmianą, bo są łasymi na pieniądze leniami, ale widzą jak wygląda obecny model i wiedzą, że nowy jest po prostu gorszy. Jednak żeby to wiedzieć, trzeba trochę w tym posiedzieć, popatrzeć, posłuchać i doświadczyć stylu pracy w sądach i prokuraturach. Zaraz podejrzewam, że odezwie się stoper, który jest asystentem sędziego i powie, że on nie widzi żadnych trudności zatem podam przykład:
Jest sobie kobitka, zaczęła aplikację na nowych zasadach. W trakcie I roku doznała wypadku, musiała się leczyć 5 miesięcy, chce wrócić i co teraz? Zjazdy ze dwa poleciały, kolokwia też, no więc musi czekać do momentu, w którym przerwała naukę, ale cały czas jest na umowie o pracę, więc pracuje, kasa leci. Potem np. zajdzie w ciąże, co może zaskutkować i 1,5rocznym zwolnieniem od pracy (chorobowe, macierzyński i to gratis 0,5 roku), co de facto doprowadza do wydłużenia aplikacji o 2 lata, bo przecież musi wrócić do etapu szkolenia, na którym je przerwała. Więc stawiam pytanie - czy chodzi o to, aby aplikację robić 5-6 lat, czy lepiej walnąć ją w 3,5 roku? W obecnym modelu aplikację można zawieszać, co skutkuje brakiem wypłaty stypendium, jednak dalej obecni aplikanci w zdecydowanej większości wolą ten system. Zastanawiałeś się dlaczego?

Może to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niż posiadanie lub nie umowy o pracę?