Aplikacja radcowska

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
wlaśnie czekam na odpowiedź od kilku dni, żeby ktoś napisał, w jaki sposób szukał patrona, ale chyba nikt nie chce się tą wiedzą podzielić
 
patrona szuka się spotykając z radcami a nie poprzez wysyłanie CV
 
lukas63 napisał:
patrona szuka się spotykając z radcami a nie poprzez wysyłanie CV

no tak, ale najpierw chyba lepiej wysłać CV i poczekać na zaproszenie, a nie pchać się niezapowiedzianym i nieproszonym do kancelarii... ale widać się mylę :rolleyes:
 
Zasada nr 1 - sam szukasz patrona.

Zasada nr 2 - lepiej zeby radca z twojego miejsca pracy nie byl patronem. Nie pytaj dlaczego :)

Zasada nr 3 - patrona NIE szuka sie wysylajac CV. Radcow kompletnie nie interesuje bycie patronem.

Podsumowujac: szukaj po znajonych, ostatecznie oirp ci przydzieli. Z tym ze to moze byc totolotek :)
 
Tak trochę zastanawiam się czy chodzenie po kancelariach jak domokrążca jest skuteczne, czy nie skończę jedynie w sekretariacie. Nie wiedziałam, że ich aż tak nie interesuje bycie patronem, nie przyszło mi to do głowy
 
Dopiero od bodajze 2 lat patron dostaje od izby jakies symboliczne wynagrodzenie. W zwiazku z tym patronem sie jest bo ktos wyprosil albo bo izba przydzielila. Po kancelariach mozna chodzic i wysylac cv tez mozna, ale tylko w sprawie pracy. Bycie patronem to naprawde uciazliwosc, wiec nikt bez potrzeby nie bedzie sie w to bawil.
 
Stefcia napisał:
wlaśnie czekam na odpowiedź od kilku dni, żeby ktoś napisał, w jaki sposób szukał patrona, ale chyba nikt nie chce się tą wiedzą podzielić

Ja znalazłam patrona umieszczajac ogłoszenie w internecie. Znalazłam go jeszcze tego samego dnia. No stres. ;)
 
3po3 napisał:
Zasada nr 2 - lepiej zeby radca z twojego miejsca pracy nie byl patronem. Nie pytaj dlaczego :)

To ja zapytam, jako że mam takowego i uważam taką sytuację za korzystną.
 
lukas63 napisał:
patrona szuka się spotykając z radcami a nie poprzez wysyłanie CV
Brutalnie rzecz ujmując - patrona szuka się wszelkimi możliwymi sposobami, byle tylko nie przekroczyć przy tym granic dobrego smaku i etyki. Przy sprzyjającym zbiegu okoliczności i samo CV może zadziałać, choćby ze względu na jakieś konkretne zainteresowania/specjalizacje możliwe do wykorzystania w ramach "darmowej siły roboczej" ;)
Tak czy inaczej podstawa w poszukiwaniach patrona to znajomości, znajomości i jeszcze raz znajomości. Jak to w korporacjach prawniczych...
 
3po3 napisał:
Dopiero od bodajze 2 lat patron dostaje od izby jakies symboliczne wynagrodzenie. W zwiazku z tym patronem sie jest bo ktos wyprosil albo bo izba przydzielila. Po kancelariach mozna chodzic i wysylac cv tez mozna, ale tylko w sprawie pracy. Bycie patronem to naprawde uciazliwosc, wiec nikt bez potrzeby nie bedzie sie w to bawil.

Od tego roku nie ma już nawet tego symbolicznego wynagrodzenia (60 zł/miesiąc). Patronat to fikcja i formalność więc nie wiem po co sobie w ogóle tym zawracać głowę ? Sam samorząd zresztą zdaje sobie z tego sprawę i tak to jest traktowane. Najlepiej mieć "swojego patrona" (po znajomości jak ktoś woli dosadne określenia) tak aby nie było problemów i trudności z czymkolwiek. Z urzędu zresztą też można trafić takiego bezproblemowego patrona (który jest patronem kilkunastu aplikantów więc poświęca im wszystkim 30 minut raz/dwa na miesiąc).

I tak zdecydowanie warto mieć patrona nie tam gdzie się pracuje (chyba, że się pracuje u znajomego/wujka/itp.).
 
A mnie zastanawia jaki jest sens istnienia patrona, skoro (podobno) w tak wielu przypadkach jest fikcyjny dla aplikantów a sami patroni nic z pełnienia tego stanowiska nie mają. Oczywiście sama aplikacja (w obecnej formie) też wielkiego sensu nie ma, ale jej istnienie można uzasadnić chęcią naciągnięcia aplikantów na kasę. A patron komu jest potrzebny skoro ani aplikanci ani korporacje nie mają żadnego interesu w istnieniu tego tworu?
 
A patron komu jest potrzebny skoro ani aplikanci ani korporacje nie mają żadnego interesu w istnieniu tego tworu?

Niektórzy potencjalni patroni przyjmą takiego aplikanta, tylko gdy będzie przychodził do kancy na 1-2 dni w tygodniu za free.
 
Chyba nie znam nikogo, kogo patron nauczyłby wykonywania zawodu. Mało który radca ma czas na to, żeby kogoś uczyć. Nauka odbywa się poprzez pracę:)
 
Sprawdza, ale nie dlatego, że jest patronem, tylko dlatego, że jest pracodawcą. Nie robi tego ze względu na walor dydaktyczny, tylko ze względu na to, że jest to sprawa klienta.
 
romans_petitem napisał:
Nie robi tego ze względu na walor dydaktyczny, tylko ze względu na to, że jest to sprawa klienta.

I zabrania Ci wyciągać wnioski ze swoich poprawek, aby nie wprowadzać waloru dydaktycznego?

Wybacz, ja nie rozumiem sensu tego rozróżnienia. Chyba, że oczekujesz czegoś więcej - to może napisz czego - rozważę, jak mi się już aplikant przytrafi (choć to u nas rzadki gatunek ;) ).
 
Piszemy cały czas o sensowności posiadania patrona, to piszę, że nauczyłabym się dokładnie tyle samo pracując w tym samym miejscu i nie posiadając patrona. Tyle.
 
romans_petitem napisał:
Piszemy cały czas o sensowności posiadania patrona, to piszę, że nauczyłabym się dokładnie tyle samo pracując w tym samym miejscu i nie posiadając patrona. Tyle.

To fakt. Z tym, że nie pracując w tym miejscu i posiadając patrona też da się czegoś tam nauczyć (przy włożeniu w to pewnego wysiłku).
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra