Moje skromne zdanie z zaznaczeniem, że podchodziłem bez tygodni nauki i przygotowań (nawet bez 30 minut, szczerze pisząc), więc łatwo mi pogodzić się z ewentualnym niezdaniem:
1. Pytania z PWP były całkiem uczciwe. Pytania z konstytucji też poza tym o tym kto wybiera Prezesa NIK. Gdyby nie to, że zdawałem rok temu inny egzamin, to bym kompletnie strzelał.
2. Pytania z ustawy o rzecznikach były momentami po prostu głupie. Normalne, że pytają kiedy powstaje prawo do wykonywania zawodu,jak jest z ubezpieczeniem i czym się kancelaria patentowa zajmuje, ale pytaniajaki organ samorządu co uchwala są absolutnie bezcelowe. Myślę, że z praktykujących r.pat. wiedzą to tylko aktywiści samorządowi...
3. Pytania z języków były przekozackie

Taki żarcik na koniec,
4. Pytania techniczne. Uczciwie oceniając jakieś 15 z nich było z wiedzy totalnie licealnej albo na logikę. I mówię to jako absolwent LO (2001) klasy ogólnej z trójami z matematyki, chemii i fizyki na świadectwie maturalnym. Pytania geometryczne zahaczały m.zd. momentami o podstawówkę. Co to stożek, co to czad co to promień koła a co trójkąt opisany na kole i wpisany w koło to chyba powinno się wiedzieć. To, że jak się z pojazdu gąsienicowego zdejmie gąsienice to nie pojedzie też wydaje się to zrobienia na logikę.
Obstawiam przy tym, że osoby techniczne podchodzące do egzaminu pytania techniczne oceniają podobnie jak prawnicy oceniają część prawną.
Sumując. Ze 100 pytań 50 było prawniczych. Jeżeli ktoś zrobił dobrze 45 i dorzucił 15 prostych technicznych, to ma 60 pkt na bank. Spośród pozostałych 40, strzelając, statystycznie rzecz biorąc powinien ustrzelić 13. 60 + 13 = 73 i egzamin do przodu. I tak to chyba było kalkulowane.
I z tego względu myślę, że poziom niezdawalności nie będzie jakiś masakryczny.
Prawdą natomiast jest, że każdy inżynier, jesli "wkuje" PWP, Konstytucję i ustawę o rzecznikach, to zda na 100%. Nie jest to jakiś wielki problem. Materiał zdefiniowany i łatwy (relatywnie) do ogarnięcia. Choć z drugiej strony wkucie z jako takim zrozumieniem PWP dla osób nie mających podstaw prawa cywilnego i nauczenie się przepisów "pod" takie pytania jak forma czynności prawnej konieczna dla przeniesienia prawa czy pytania o licencję też nie jest takie oczywiste. Trochę niedoceniamy ogólnej kultury prawnej wyniesionej z wydziałów prawa. Umówmy się, "normalnych" ludzi gucio obchodzi co to np. jest jakaś forma czynności prawnej dla celów dowodowych i czym się różni od zwykłej pisemnej.
W drugą stronę to nie działa, bo nie ma "elementarza wiedzy technicznej". Trudno nadrobić kilka lat podstawówkowego i licealnego wykładu z chemii, fizyki i matematyki. Także fakt - prawnicy mają trudniej.
Powodzenia!