Armada-usadzić ich

  • Autor wątku Autor wątku Wróbelek Elemelek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
W

Wróbelek Elemelek

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2014
Odpowiedzi
1
W nieznanej dla mnie sprawie kontaktuje się telefonicznie ze mna kancelaria Armada. Ich rozmowa zaczyna się od: proszę podać swoje dane osobowe. Zwariowali? Każdy może zadzwonić i wyłudzić dane osobowe, więc nie podaję. Każę się przedstawić i żaden z moich rozmówców tego nie robi. Dzisiaj dostałam sms, ze wczoraj nie zastali mnie w domu, będą znowu dzisiaj. o 7 rano zbudził mnie pojedynczy dzwonek a gdy zwlokłam się z łóżka nikogo nie było. Sąsiedzi opowiadają mi, że ktoś mnie szukał, przynoszą karteczki z kim mam się kontaktować. Dodam, ze urzędowa droga komunikacji jest pocztowa i papierowa a ja nie otrzymałam od tej kancelarii ani jednego pisma z podstawą prawną do naszych kontaktów. Zamierzam zgłosić to i każdy następny ich występ do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, Pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa. Oczywiście wolno im się kontaktować, ale po podaniu podstawy prawnej. Na anonimowe żądania nie odpowiadam a kancelaria nie ma prawa chodzić po moich sąsiadach czy przysyłać mi kogoś do domu..To zwykłe zastraszanie a to już powód by wystąpić na drogę sądową.

Ludzie, skarżcie takich cwaniaków choćby do Konsumentów, bo nie można im dać poczucia bezkarności.
Na temat: właśnie otrzymałam od nich sms, zacytuję treść: Ostrzegamy, ze brak kontaktu tel na 717227020 lub fax 717112332 dziś do 15:00 zmusi nas do kolejnej wizyty na adresie. Radzimy zadzwonić TERAZ!

Ja sobie zapisuję te smsy dzisiaj wyślę im list polecony z ostrzeżeniem, ze złożę sprawę do prokuratury za usiłowanie wyłudzenia i stalking, bo podstawy prawnej mi nie podali. Poza tym nie maja prawa nachodzić moich sąsiadów.
 
Wróbelek Elemelek napisał:
urzędowa droga komunikacji jest pocztowa i papierowa
Jesteś urzędnikiem i spodziewasz się urzędowej korespondencji od Armady?
Wróbelek Elemelek napisał:
do prokuratury za usiłowanie wyłudzenia i stalking, bo podstawy prawnej mi nie podali
Przestępstwa wyłudzenia i staltingu polegają na wysłaniu esemesów, czy dzwonieniu bez podania podstawy prawnej? W ogóle aby do kogoś zadzwonić, to trzeba mu podać podstawę prawną? To dla mnie ważne, bo zamierzam jeszcze dziś zadzwonić po pizzę. W razie czego, będę odpowiadał tylko za wyłudzenie i stalking, czy może jeszcze np. gwałt zbiorowy mi przypiszą?
 
Nie wyglupiaj się, przyzwyczaj się. To taka psychologiczna gra na tobie. Chyba że rzeczywiście nie ma powodu dla którego mogliby się kontaktować, to uprzedź sąsiadów że to jacyś zboczeńcy itp.
Niestety Armada ma to do siebie, że jej metody, nachalność i "kultura" pozostawiaja wiele do życzenia. Kruk czy Ultimo przy nich to wzór grzeczności.
 
jerry23 napisał:
Niestety Armada ma to do siebie, że jej metody, nachalność i "kultura" pozostawiaja wiele do życzenia.
Tak bez powodu? Przecież to dłużnik sam powinien do nich dzwonić, umawiać się itp. W końcu to on nawalił (nie spełnił zobowiązania). Zachowanie Armady, czy innych "bezwzględnych" windykatorów jest reakcją na nieuczciwe lub po prostu głupie zachowania dłużników (nie odbieranie telefonów, nie odpowiadanie na pisma, oszukiwanie itp.). Nasz mądry założyciel wątku nawet nie chciał podać swojego imienia i nazwiska przez telefon (bo mu podstępnie wyłudzą te dane i już nie będzie się w ogóle nazywał).
 
Robilee, dobrze wiesz jak działa Armada. Każda FW chce robić biznes ale metody Armady przekraczają wszelkie granice. O ile ciśnięcie na dłużnika rozumiem, to wydzwanianie i opierd..lanie sąsiadów że nie poszli z informacją do dłuznika skoro im Armada kazała pójść, to już przegięcie pały.
 
jerry23 napisał:
sąsiadów że nie poszli z informacją do dłuznika skoro im Armada kazała pójść, to już przegięcie pały.
Zgadzam się. Przegięcie. Jednak, biorąc pod uwagę, przegięcia pał nieuczciwych dłużników, i za Armadę trzymam kciuki. Może jeden głupek z drugim głupkiem, pod wpływem złych spojrzeń sąsiadów, którym się za niego dostało, zacznie choćby odbierać telefon i rozmawiać jak człowiek z wierzycielem (w konsekwencji sam na tym skorzysta). Wiadomo, że profesjonalny windykator będzie skłonny do ustępstw, gdyż kalkuluje koszty. Jednak dłużnik idiota chowa się a potem płacze.
 
Robilee napisał:
Jednak, biorąc pod uwagę, przegięcia pał nieuczciwych dłużników, i za Armadę trzymam kciuki. Może jeden głupek z drugim głupkiem, pod wpływem złych spojrzeń sąsiadów, którym się za niego dostało, zacznie choćby odbierać telefon i rozmawiać jak człowiek z wierzycielem (w konsekwencji sam na tym skorzysta). Wiadomo, że profesjonalny windykator będzie skłonny do ustępstw, gdyż kalkuluje koszty. Jednak dłużnik idiota chowa się a potem płacze.
Słowa-klucze w przypadku Armady...
 
jerry23 napisał:
Słowa-klucze w przypadku Armady...
E, tam. Jak w każdym innym interesie, w przypadku gdy strony się dogadują, to obie mogą skorzystać. W przeciwnym razie jest walka i skorzysta tylko jedna strona. Raczej nie dłużnik. Nawet jeśli taki delikwent będzie do końca życia robił wszystko by "nie mieć nic na siebie", to co to za korzyść? Całe życie kombinować. Być uzależnionym od innych i czasami się na nich sparzyć. Itp. i itd. Banicja we własnym kraju, bo nie starczyło rozumu by odbierać telefony, negocjować, załatwić raz na zawsze ciągnącą się przykrą sprawę.
 
Ostatnia edycja:
Robilee, ty w swoich wypowiedziach zakładasz wyraźnie, że wszystkie długi są wymagalne, nieprzedawnione, bezsporne i ładnie pięknie udokumentowane, bądź wręcz z prawomocnymi, nie do podważenia nakazami zapłaty. Tymczasem tak nie jest, zwłaszcza w przypadku Armady.
Zgadzam się - jeżeli sprawa wygląda jak powyżej tj. dłużnik jest w garści to należy i trzeba negocjować, dla swego dobra. Kombinacje za parę stówek czy nawet parę tysięcy w takiej sytuacji nie mają sensu - za kilka, kilkanaście lat będzie etat, emerytura itp. A komornik jak snajper - poczeka cierpliwie. Może się cel chować w pancernym samochodzie, w bunkrze - ale snajper poczeka aż ofiara otworzy drzwi...
No chyba że dłużnik nawet emerytury polskiej mieć nie będzie - ale to w przypadku drobnicy stoi ze sobą w sprzeczności; skoro zawodnik nie ma paru stówek czy tysięcy na zapłatę, to tym bardziej nie ma łba czy możliwości by dobrze zakombinować. Nie czarujmy się - ci co wiszą paręset tysięcy czy wręcz parę milionów, doskonale są zabezpieczeni na przyszłość jak również jeszcze lepiej wiedzą jak spłaty uniknąć. Nawet tej słusznej. A może zwłaszcza słusznej :)
Jednakże co do Armady, to w przeważającej części spraw cisną na ludzi, którzy albo dawno zapłacili, albo długi są przedawnione. Po co więc w takiej sytuacji rozmawiać, o czym? By trzysta pięćdziesiąty ósmy raz oznajmić iż dług jest przedawniony i zapłaty absolutnie nie będzie?
 
Robilee napisał:
Tak bez powodu? Przecież to dłużnik sam powinien do nich dzwonić, umawiać się itp. W końcu to on nawalił (nie spełnił zobowiązania).



A skąd wiesz, że Armada dzwoni do dłużnika, a nie rzekomego dłużnika?

Znam dwa przypadki spraw cywilnych z Armadą, i w tych dwóch przypadkach pozwy zostały oddalone - brak istnienia zobowiązania (pomijam fakt przedawnienia)!
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
Robilee, ty w swoich wypowiedziach zakładasz wyraźnie, że wszystkie długi są wymagalne, nieprzedawnione, bezsporne
Nie zakładam. Po prostu na temat takich długów się akurat tu wypowiadam (zachęcam dłużników do mądrego postępowania).
W przypadku długów spornych, czy przedawnionych, doradzam co robić, by nie płacić.
jerry23 napisał:
Jednakże co do Armady, to w przeważającej części spraw cisną na ludzi, którzy albo dawno zapłacili, albo długi są przedawnione.
Skąd wiesz, że w przeważającej części? Ja z Armadą spotkałem się tylko na tym forum. W wątkach, w których uczestniczyłem akurat były opisywane bezsporne sprawy, tylko dłużnicy mieli ogromne pretensje, że windykatorzy zadzwonili do sąsiada z prośbą o przekazanie informacji o konieczności kontaktu. Pamiętam, nasz kol. ferdek nawet stwierdził, że to działania gorsze od gestapowskich (chyba nie zapomnę tego tekstu nigdy).
jerry23 napisał:
By trzysta pięćdziesiąty ósmy oznajmić iż dług jest przedawniony i zapłaty absolutnie nie będzie?
Nie zauważyłem, by założyciel wątku napisał, że dzwonił do wierzyciela choć raz z taką informacją. Poradziłbym wysłanie listu poleconego o mądrej treści (tj. bez robienia z siebie idioty straszeniem wierzyciela odpowiedzialnością karną za wysłanie esemesa). Niegłupie pismo w aktach może spowodować, że ktoś zdecyduje, że tu już nie ma co dzwonić (niepotrzebne koszty). Za to głupie pismo (takie z "wzywam do usunięcia danych osobowych ..." itp. itd.) wskazuje, że dłużnik nie wie o czym pisze i skopiował brednie z jakiś "genialnych porad" internetowych, więc jeszcze jest szansa go zmanipulować w drugą stronę.
rafmik napisał:
Znam dwa przypadki spraw cywilnych z Armadą, i w tych dwóch przypadkach pozwy zostały oddalone - brak istnienia zobowiązania (pomijam fakt przedawnienia)!
Na pewno takich przypadków jest wiele. Tam obracają ogromnymi pakietami (takimi z gorszej półki).
rafmik napisał:
A skąd wiesz, że Armada dzwoni do dłużnika, a nie rzekomego dłużnika?
Nie wiem. Założyciel nic o tym nie napisał. Moja wypowiedź odnosiła się do stosunków pomiędzy prawdziwymi dłużnikami i prawdziwymi wierzycielami.
 
Ostatnia edycja:
Robilee, brak ci spójności w tych postach dot. Armady. Raz piszesz że o Armadzie wiesz tyle ile z forum, za moment że obracają gorszymi pakietami. Więc pytanie o to, "czy wiem iż w przeważającej części" uznać należy za retoryczne :)
Radzisz wysłać list polecony o mądrej treści. Ja twierdzę że to owszem bardzo dobra rada (jak i wiele twych innych) ale w przypadku Armady nie ma najmniejszego sensu. Wręcz sprowadza nasilenie "ciśnięcia".
Zresztą po co tyle się o Armadzie rozpisywać, wiemy co robią, co potrafią i tego nie zmienimy. Ja sam miałem okazję z nimi pogawędzić, poproszony przez nękaną znajomą kuzynki sąsiadki (mniejsza o powiązania :) ). Chyba wierzysz że rozmawiać potrafię w odpowiednim stylu i tonie, bez ośmieszania się typu straszeniem nasłaniem ABW itp. Niestety argumenty logiczne i merytoryczne nie działały, skończyło się na ostrej wymianie słów (i to nie ja zacząłem...). Nie bawilismy się w policję i art 190a, chociaż można było próbować ("dłużniczka" miała dowód zapłaty faktury sprzed 6 lat). Skończyło się oddalonym powództwem Armady. Szkoda, że do żadnego BIG-u nie wpisali...
A rozmowa z Armadą to jak gadka z tresowanym, zaprogramowanym szympansem. Nie dociera argument że jest dowód zapłaty i kopię można podesłać. Chcą otrzymać... oryginał!!! :D
A jak się nie zapłaci to dług jest państwowy i będzie do końca życia.... Gdybym tego nie doświadczył, to niektórym postom bym nie dowierzał (zgadzam się z tobą, że dłużnicy potrafią kręcić i kręcą - no bo co mają do stracenia?)
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
Raz piszesz że o Armadzie wiesz tyle ile z forum
Prawda.
jerry23 napisał:
obracają gorszymi pakietami.
Wnioski z opisywanych spraw.
jerry23 napisał:
czy wiem iż w przeważającej części" uznać należy za retoryczne
Również te gorsze pakiety na pewno nie zawierają spornych wierzytelności w przeważającej części (w stosunkowo dużej, ale nie przeważającej).
Nie ma co ciągnąć tematu. Ogólnie rzecz biorąc, zapewne masz rację co do Armady, skoro masz osobiste doświadczenia z ich oślim uporem.
 
Wróbelek Elemelek napisał:
Ludzie, skarżcie takich cwaniaków choćby do Konsumentów, bo nie można im dać poczucia bezkarności.

Taaaaak, jest!
Oszuści wszystkich gmin i powiatów łączcie się! Nie po to kradliśmy, żeby teraz oddawać! Bezczelni mają tupet żądać oddania kasy, którą jestem winny? Do prokuratury tych oszustów! :serce: :cool:

:brawo: usadzić wszystkich windykatorów, wtedy będziemy mogli kraść i oszukiwać dalej jak to robimy dziada pradziada i jak nasze wnuki kraść będą :brawo:
 
A co jeżeli ktoś wziął kredyt albo jakąś pożyczkę aby kupić dla ukochanej osoby leki lub opłacić kosztowną operację ? Też jest złodziejem i krętaczem ? kombinatorem ?
Ja tak właśnie zrobiłem , pomogłem komuś uratować życie , mam na karku 12 000 zł za leki i zabiegi , mam windykatora i sąd w zanadrzu. Ich nie obchodzi dłużnik że nie ma , proponuje się raty w miare możliwości a oni dalej "malooooo" .... straszą , ubliżają , wydzwaniają , wiele jest osób które wzięły kasę nie dla własnej przyjemności tylko żeby "coś" przedsięwziąć. I tak uchylam się przed spłatą gdyż uważam iż zapłaciłem więcej niż ode mnie oczekują. Windykacja jest jak pijawka , żerują w głównej mierze na ludziach którzy nie mają zielonego pojęcia o prawie cywilnym , przepisach i są analfabetami wtórnymi. Wiele jest takich sytuacji iż pozwany "zapłacił" mimo to że mógł tego nie płacić z różnych powodów , przedawnień, braków konkretnych dowodów , a zapłacił tylko dlatego iż poddał się bandyckim zastraszeniom ze strony windykacji oraz dla własnego świętego spokoju.Amen.
 
backyard napisał:
A co jeżeli ktoś wziął kredyt albo jakąś pożyczkę aby kupić dla ukochanej osoby leki lub opłacić kosztowną operację ? Też jest złodziejem i krętaczem ? kombinatorem ?
Ja tak właśnie zrobiłem , pomogłem komuś uratować życie , mam na karku 12 000 zł za leki i zabiegi , mam windykatora i sąd w zanadrzu.

I to jest Twoje usprawiedliwienie?

Wziąłeś kredyt wiedząc, że nie dasz rady go oddać i nie oddajesz i uważasz, że jesteś usprawiedliwiony bo kasa poszła na ratowanie czyjegoś życia. Normalnie byś takiej pożyczki nie wziął bo wiedziałbyś, że nie stać cię na spłaty, ale w tej konkretnej sytuacji uczciwość i rzetelność nie była dla Ciebie ważna tylko ratowanie życia - anarchia ponad uczciwością. I masz jeszcze tupet się żalić, że skoro nie oddajesz pożyczki to wierzyciel oddał Cię do Sądu i nalicza ustawowe odsetki zgodnie z decyzją Sędziego? Tak mój drogi, chłopcze, jesteś chodzącą definicją naciągacza i oszusta, który wziął kasę bo jej potrzebował - bez względu na cenę, byle tylko dostać szmal, a jak trzeba będzie oddawać to się powyzywa tych bezczelnych oszustów i złodziei, którzy wymagają abyś oddał raty. Chłopcze, windykatorom nie byłoby mało gdybyś raty płacił w terminie, a że to olałeś to umowa się wypowiedziała i teraz dostałeś albo zaraz dostaniesz nakaz sądowy oddania całości z ustawowymi odsetkami i kosztami sądowymi. I nie ma znaczenia ile się tobie wydaje, że powinieneś oddać, masz oddać tyle ile zgodziłeś się oddawać podpisując umowę pożyczki z bankiem, albo tyle ile nakazuje ci sąd.

Właśnie przez takich jak ty którym się wydaje, że skoro kasę wziąłeś sobie kasę z banku na ratowanie czyjegoś życia to nie musisz tych pieniędzy oddawać zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem mamy złodziei którym się wydaje, że skoro ich dzieci głodują to można okradać innych polaków albo sklepy. Anarchia i destabilizacja, właśnie to zaprezentowałeś swoją wypowiedzią.

Brutalna prawda jest taka, że jak cię stać nie było na ratowanie życie to trzeba było nie sięgać po pożyczki, których spłacić nie będziesz w stanie. Brutalne, smutne, ale prawdziwe. A jak się już zdecydowałeś to trzeba było zaciskać pasa i raty płacić, aby się nie okazało, że ukochanej osobie uratowałeś życie tylko po to, aby resztę życia spędziła w nędzy, ubóstwie i z komornikiem na karku. Świetna robota! Możesz być z siebie dumny!
 
Ostatnia edycja:
Jacek_883432 napisał:
I to jest Twoje usprawiedliwienie?

Wziąłeś kredyt wiedząc, że nie dasz rady go oddać i nie oddajesz i uważasz, że jesteś usprawiedliwiony bo kasa poszła na ratowanie czyjegoś życia. Normalnie byś takiej pożyczki nie wziął bo wiedziałbyś, że nie stać cię na spłaty, ale w tej konkretnej sytuacji uczciwość i rzetelność nie była dla Ciebie ważna tylko ratowanie życia - anarchia ponad uczciwością. I masz jeszcze tupet się żalić, że skoro nie oddajesz pożyczki to wierzyciel oddał Cię do Sądu i nalicza ustawowe odsetki zgodnie z decyzją Sędziego? Tak mój drogi, chłopcze, jesteś chodzącą definicją naciągacza i oszusta, który wziął kasę bo jej potrzebował - bez względu na cenę, byle tylko dostać szmal, a jak trzeba będzie oddawać to się powyzywa tych bezczelnych oszustów i złodziei, którzy wymagają abyś oddał raty. Chłopcze, windykatorom nie byłoby mało gdybyś raty płacił w terminie, a że to olałeś to umowa się wypowiedziała i teraz dostałeś albo zaraz dostaniesz nakaz sądowy oddania całości z ustawowymi odsetkami i kosztami sądowymi. I nie ma znaczenia ile się tobie wydaje, że powinieneś oddać, masz oddać tyle ile zgodziłeś się oddawać podpisując umowę pożyczki z bankiem, albo tyle ile nakazuje ci sąd.

Właśnie przez takich jak ty którym się wydaje, że skoro kasę wziąłeś sobie kasę z banku na ratowanie czyjegoś życia to nie musisz tych pieniędzy oddawać zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem mamy złodziei którym się wydaje, że skoro ich dzieci głodują to można okradać innych polaków albo sklepy. Anarchia i destabilizacja, właśnie to zaprezentowałeś swoją wypowiedzią.

Brutalna prawda jest taka, że jak cię stać nie było na ratowanie życie to trzeba było nie sięgać po pożyczki, których spłacić nie będziesz w stanie. Brutalne, smutne, ale prawdziwe.

tyle powiem:
.......

Ps. może zostaniesz internetowo-prawnym funkcjonariuszem policyjnym ? taki jesteś prawy jak ksiądz w kościele. Powiem ci tyle, nie osądzaj wszystkich jedną miarą.
 
Ostatnia edycja:
backyard napisał:
A co jeżeli ktoś wziął kredyt albo jakąś pożyczkę aby kupić dla ukochanej osoby leki lub opłacić kosztowną operację ? Też jest złodziejem i krętaczem ? kombinatorem ?
Nie. Jak ktoś chce kupić leki, to może dla pieniędzy ukraść, zamordować kilka osób, dokonać rozbójniczych wymuszeń itp.
Człowieku, pożyczyłeś, to oddaj. Nie możesz oddać, to chociaż siedź cichutko, przepraszaj, staraj się oddać później, dogaduj się. A nigdy przenigdy nie lamentuj jaki to wierzyciel zły. Bo żenada.
 
Backyard a fajnie byś się czuł, jakby to były Twoje pieniądze?

To wezmę od Ciebie 20k na leki dla babci i później będę jeszcze Cię oczerniał jaki to zły jesteś.

Chwali Ci się to, że ratowałeś komuś życie - ale tak naprawdę spłać to, wtedy będziesz mógł tak powiedzieć. W tej chwili uratował życie wierzyciel, nie Ty.

Tak w ramach ciekawostki, publikacja prezesa armady:

Zaczytani.pl: Zawodowy windykator. Tom I. Model Marcinkiewicza — Markus Marcinkiewicz
 
Ostatnia edycja:
Może lepiej skupmy się na topiku. Zaczynamy odbiegać od tematu, ja również odbiegłem swoim postem.

PS. nie zamierzam dalej dyskutować bo ciągnęłoby się to na 6 stron w temacie. Każdy jest panem swojego losu i "sąd i tylko on zna prawo".
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra