Art.177, p.2. Co mi grozi? Pilne!

  • Autor wątku Autor wątku Peter80
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Peter80

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2007
Odpowiedzi
13
Witam. Mam poważny problem. Rok temu miałem wypadek z pieszym. Miał 1 promil, ja byłem zupełnie trzezwy. Zakwalifikowano zdarzenie jako moją winę, bo przekroczyłem prędkość o 10km. Mam prawo jazdy od 10 lat, kilku kategorii (jestem-byłem? zawodowym kierowcą), nigdy nie miałem zadnych mandatów ani punktów, tym bardziej kolizji itp. Nie byłem też za nic karany. Uzyskałem bardzo dobrą opinię z wszystkich wymaganych zrodeł. Badania psychologiczne również pozytywne. Po wypadku pol roku jezdzilem autem prywatnie i zawodowo(w tym czasie nic złego sie nie stalo), po czym dostałem wezwanie do oddania. W ten sposób odebrano mi chleb. Straciłem pracę. Znalazłem inną, dużo mniej płatną. Musiałem odwołać dawno planowany ślub, ze względu na poniesione w związku z wypadkiem koszty finansowe i psychiczne. Wynająłem adwokata, który twierdzi, że w mojej sytuacji sąd powinien zasądzić wyrok w zawieszeniu+grzywnę+ew.odebranie prawa jazdy. Ale prokurator straszy więzieniem. I tego się boję, przecież nie jestem jakimś recydywistą, ani zagrożeniem. Nie byłem pod wpływem, nie uciekłem. I nie jeżdze po ludziach z zamiłowania. Też ciężko przeżyłem to zdarzenie, zresztą okupione niemałymi kosztami. Jak czytam podobne przypadki to nie jest tak zle-zawiasy+grzywna+prawko. Czy może mi ktoś kompetentny podpowiedzieć jak w takiej sytuacji zachowuje się sąd? Tzn. czy bierze pod uwagę te wszystkie argumenty? W tym roku rozpoczynam studia, powoli wychodzę na prosta, mam ustaloną datę ślubu. Wiem, ze ostatnie słowo należy do sędziego, ale może jest tu ktoś, kto zna to środowisko. I jeszcze jedno: słyszałem, ze rodzina ofiary (z którą mam kontakt i nie mają do mnie żalu) może żadać ode mnie odszkodowania. To prawda? Byłoby to nieosiągalne i nielogiczne. Proszę o odpowiedz. z gory dziekuję.
 
Niech się Pan nie amrtwi z tego co Pan piszę to wydaje mi się że zatrzymano Panu prawo jazdy do wyhaśnienia. prokurator zawsze straszy więzieniem;D TAKA JEGO PRACA. Moje zdanie z tego Co pan piszę to zostanie pan uniewinniony i zwrócą Panu prawo jazdy. W najgorszym przypadku tak jak pan napisał zawiasy i grzywna. Z tego artykułu wynika że spowodował Pan ciężiki uszczebrk na zdrowiu lub śmierć. 10km/h to nie powód żeby pana skazamo na więzienie. Sędziowie to też ludzie
 
Przeciez jak ma taki zarzut to nie znaczy ze sie tego dopuscil.

10KM/H przeciwko 1 promilowi. To chyba sędzia musiałby być alkoholikiem żeby go skazać
 
To, że pieszy był pijany nie oznacza, że musiał przyczynić się do zdarzenia.
Podobnie przekroczenie prędkości nie musiało pozostawać w zwiazku przyczynowym ze zdarzeniem.
Alkoholizm sędziego lub jego brak nie ma tu nic do rzeczy.
 
Dziękuję za odpowiedzi.

Troszeczkę mnie państwo uspokoili, chociaż to były raczej prywatne opinie. Nie ukrywam, że chciałbym usłyszeć zdanie kogoś związanego z prawem karnym lub kogoś, kto zna podobne przypadki. Martwi mnie zaostrzenie przepisów, które nastąpiło (podobno) za czasów Ziobry. Tak mówi mój adwokat, tzn., że mogą mi wydać surowy wyrok przez to zaostrzenie. Ale z tego, co kojarzę to chodziło tam o pijanych kierowców? A to mnie nie dotyczy. I sprawa tego ewentualnego odszkodowania dla rodziny ofiary, czy to jest prawda? Nigdy nie miałem do czynienia z sądem itp. stąd moje pytania.
 
Peter80 nie znając sprawy trudno wypowiadać się o winie i karze.
Poszkodowany zmarł?
 
Tak, zmarł po tygodniu. Nie chodzi mi o ustalenie winnego, bo wg Sądu ja nim jestem i to sie juz nie zmieni. To, że był pijany miało coś do powiedzenia-gdyby nie był, najprawdopodobniej nie doszło by do wypadku, bo trzezwy człowiek tak się nie zachowuje. Poza tym były okoliczności łagodzące np. w postaci pogody, ciemności. Ale to wszystko nie było wogóle brane pod uwagę, mimo postawy adwokata, od początku ja byłem uznany za winnego. Mój błąd (i tym się wkopałem) to była jazda na obszarze zabudowanym z prędkością 60km/h. Co gorsze poszkodowany nie doznał w związku z uderzeniem z moim samochodem żadnych obrażeń(prędkość w tym momencie była bardzo mała), a śmierć spowodował niefortunny upadek na chodnik. Chodzi mi tylko o to, jak jestem postrzegany przez Sąd i na co mogę liczyć, jeżeli naprawdę zaostrzono przepisy, i jak jest z tym odszkodowaniem. Z rodziną poszk. mam dobry kontakt, nie mają do mnie żalu, chyba rozumieją, że to nie do końca moja wina.
 
1. Będziesz traktowany przez sąd jak każdy inny oskarżony.
2. Możesz liczyć np. na karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 5 lat+grzywna+ zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres ???+ ew. obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem + koszty sądowe
 
[cytat="marika39"]kaczucha84-> za 177par 2 kk uniewnniony??[/cytat]

Ja sam znam taką sprawę... oskarżony zostal uniewinniony od zarzutu z art. 177§2 kk. Opinie 3 niezależnych instytutów stwierdziły, że to pokrzywdzony przyczynił się do zaistnienia zdarzenia... nie było innej możliwości tylko uniewinnić... :-)
 
Powrót
Góra