Ta forumowa dyskusja sprowadza się do tego, że chyba większość z państwa nie zrozumiała, co bank sfinansował. Otóż bank nie sfinansował przelewu, on normalnie dotarł, normalnie został nadany, pobrany z konta nadawcy, zaksięgowany na koncie odbiorcy i użytkowany. Bank sfinansował kwotę, którą sami mi zablokowali, a więc kwotę pobraną z mojego konta.
Krótko mówiąc: Bank sfinansował tylko to co sam zabrał. Nadawca nie ma po co składać reklamacji, bo ma potwierdzenie wysłania przelewu. Kwota z jego konta wyszła i na jego koncie nie pozostała, co też potwierdza owe potwierdzenie. Kwota odbiorcy, czyli do mnie dotarła, na co też jest przecież potwierdzenie transakcji.
Bank po prostu się pomylił pobierając kwotę z mojego konta, a teraz próbuje tą pomyłkę zatuszować, żądając ode mnie zwrotu tejże kwoty, która w tym wypadku to bankowi jest nienależna. Niech Millenium się kłóci z ING o to gdzie zniknęły pieniądze, a nie ze mną, bo to powinna być kłótnia banków, a nie jej użytkowników, gdyż użytkownicy tutaj nic nie zawinili. Winne moim zdaniem jest ING, które kwotę pobrał z konta odbiorcy i przesłał do Millenium, a nastepnie kwota ta, została zaksięgowana na moim koncie.
EDIT: Jeszcze ad. wypowiedzi pani natalie-s1959: Owszem bank dysponował moim mieniem. Zablokował kwotę 500zł, a następnie ją zwrócił. W placówce jasno się dowiedziałem, że kwota ta dotarła do księgowości, a następnie na moje konto.