Bardzo proszę o pomoc ,o rzetelną poradę. Proszę! art 286&1k

  • Autor wątku Autor wątku małaczarna
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ok,więc dlaczego piszą w pouczeniach,że tylko zasw od lekarza sadowego jest usprawiedliwieniem.Tak przecież by mógł kazdy robić............????
 
bardzo,bardzo proszę o króciutkie wyjasnienie dlaczego...?na poprzednie pytanko...?
I przy okazji...(nie bede miała zadnych konsekwencji)?
 
Zaświadczenie od tzw. lekarza sądowego jest prawidłowym sposobem usprawiedliwiania nieobecności wywołanej przyczynami zdrowotnymi. Natomiast nieobecność w Sądzie może być usprawiedliwiona także innymi okolicznościami niż choroba.

Nikt Ci nie da 100% gwarancji, że Sąd nie wyciągnie konsekwencji z niestawiennictwa (to Sąd ocenia i decyduje), ale osobiście nie wyobrażam sobie Sądu, który na pierwszym terminie rozprawy zarządza doprowadzenie oskarżonego, który wcześniej wniósł o przeprowadzenie rozprawy pod jego nieobecność. W takiej postawie oskarżonego trudno dopatrywać się złej woli. Ocena, jak powiedziałem, należy tu jednak do Sądu.
 
Hm! moim zdaniem sprawa jest dosyć zagmatwana, gdyż rację ma Kardi że lekarz sądowy decyduje o stawieniu lub nie (w czasie choroby) Tak to dziala niestety od tego roku, natomiast Twój przypadek jest inny bo prosiłaś o co innego...
Nie jestem w stanie CI doradzić co masz zrobić ale na pewno zadzwonilbym do sądu i zapytał się czy wniosek dotarł (takie wnioski powinno sie posyłać "za potwierdzeniem odbioru"....)
Jezeli dotarł- nie jechał bym
Jezeli nie - wolałbym się stawić na rozprawie sędzia to też człowiek wie kiedy się sprawę olewa a Ty zawsze będziesz mogła się wypowiedzieć ale najpierw zadzwoń... dzowiedz sie czy sędzia otrzymał wniosek...
I dziewczyno trzymaj się co ma być to będzie - na razie widzę że jesteś kłębkiem nerwów a zobaczysz że nie będzie tak źle
daj znać po wszystkim
 
Dziękuje wam bardzo za te rady i za wypowiedzenie się.Rady i opinia jest dla mnie bardzo ważna.
Jestem bardzo wdzięczna .
Angielo-rzeczywiście bardzo dobrze działa twoja intuicja bądz wyczucie ponieważ faktycznie jestem kłębkiem nerwów. napwet sobie nie wyobrażasz jak sie boję...
i jak to przeżywam.jak juz jakoś to sie zakończy napewno dam znać i napisze co i jak..Nie zapomne o tym forum.Bedę tu bywała i pewnie stane się fanką.

Chciałąbym wiedzieć jeszcze jak to jest mozliwe...Jak to włąściwie bywa w praktyce w takich przypadkach..
czy sąd raczej poprowdzi tą rozprawę beze mnie?Czy wezwie mnie ponownie..?Jaka jest wieksza obcja?....

Tak właściwie to chciałabym bny to sioę jak najszybciej zakończyło..Wiedzieć na czym stoję a tak to sie tylko by przeciągało i człowiek ciągle w tych samych nerwach..

Pozdrawiam i czekam na rady:)
 
Pilna SPRAWA: moja mama w moim imieniu zadzwoniła do tego sądu aby sie dwoiedziec czy doszło to moje pismo: pani pwoeidziała mojaj matce,że tak i,że pismo zostało dołączone do akt spr. ,ale ze sędzina mówiła ze nie zmieni terminu,...I moja mama sie zapytała czy wobec tego beda jakies konsekwencje dla córki i ta pani powiedziała ze nie ma pojecia wszystko zalezy od sądu.Gdy moja matka zapytała czy sedzina ostra itd..to tamta sie smiała....Moja mama wyjassniła ze córka ma duuzy problem aby tam dojechac......TAKŻE teraz MOJE PYTANIE CO ROBIĆ...??????????
Proszę przestać używać wielkich liter i nie pisać kolejno kilku postów - Yossarian
 
Witam ponownie
Po pierwsze uspokój się, co ma być to będzie jak to pisał Aleksander Fredro " Nich się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba..."
Twoja mama dzwoniła do sądu więc wszystko jest ok, Twoja prośba dotarła, uważam że wyrok jest tak na prawdę już zasądzony ...
ale... ja na Twoim miejscu bym nie jechał bo tak na logikę... Napisałaś pismo i się pojawiłaś Jako motywację użyłaś brak środków finansowych (o ile pamiętam) więc "głupio" wyjdzie że najpierw nie masz możliwości i nagle się pojawiasz - to jakby takie małe kłamstewko... niesądzisz?
Więc ja bym nie jechał - ale to moje prywatne zdanie
Ważne że info do nich dotarło
.. i przestań się denerwować zobaczysz że wszystko będzie dobrze, Masz moje słowo
Pozdrawiam
Ps:"Diabeł nie jest taki straszny jak go malują"
 
Bardzo ci dziękuję.:) I trzymam ciebie za słowo.
 
Powrót
Góra