Z
zmeczona27
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Krótko od początku. Mam 27 lat, kiedyś zarabiałam świetnie, potem firma w której pracowałam się rozpadła - okazało się, że nie da się tyle zarobić, a miałam już sporo różnych zobowiązań. Zaciągnęłam kredyt w mbanku, nie miałam pracy przez rok, jednocześnie mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu. Zaczęłam brać chwilówki na spłatę kredytu, a potem kolejne na spłatę tych chwilówek. I tak się zaplątałam. Posiadam długi w trzech parabankach i jeden w mbanku. Myślę, że z tymi ogromnymi opłatami za smsy z ponagleniami i telefony z 8 tys. zł zrobiło się jakieś 15 tys zł (i to w niecałe 3 mce).
Otworzyłam działalność gospodarczą z nadzieją, że szybko stanę na nogi, robiąc to co robiłam w poprzedniej pracy i na czym się dobrze znam. Ale początki nie są łatwe i po prostu (firma działa niecałe 3 miesiące), to co zarabiam starcza na podatki, zus, us, i oprogramowanie dla mojej branży.
Dwie firmy przekazały sprawy do windykacji. Spłaciłam niewielkie kwoty (po 100-150zł) ale mimo to:
- mam łącznie ok 10 telefonów dziennie, 3-5 wiadomości sms
- 1-3 pisma drogą pocztową (za wszystkie naliczają opłaty)
- codziennie email z prośbą o kontakt
- jakaś baba wydzwania do moich rodziców i moich znajomych (z tego co wiem raczej nie mają prawa - czy to prawda?)
Wydaje mi się, że w którejś rozmowie przyznałam, że spłacę jak będę miała - więc uznałam dług.
Jak mam rozwiązać tę sytuację? Nie jestem w stanie spłacić całości, utrzymuje się i mieszkam sama. Nie pomagają mi rodzice, jestem singlem.
Posiadanie zadłużenia i te telefony doprowadzają, że jestem tak znerwicowana, że czasem nie jestem w stanie pracować, a nerwy puszczają mi przy klientach. Nie mam jak zarabiać, posiadam wyższe wykształcenie niestety humanistyczne i cholernie ciężko znaleźć mi pracę z której byłabym w stanie się utrzymać i spłacać te długi, a firmę mogę prowadzić jedynie między 10cioma telefonami dziennie, które wyprowadzają mnie z równowagi w 3 sekundy!
Komu wpłacać nawet po te 50zł firmie Vivus czy Casus finanse skoro nie dostałam oficjalnego pisma od vivus że komuś sprzedali dług. Taxat (dług w Ferratum) wysłał nawet inne nr kont do spłaty zaległości choć zwlekam z płatnością (dług 1300zł) ok. 35dni. ciągle straszą sądem i masakrycznymi opłatami za postępowanie windykacyjne. Po kwotach widzę, że sumy rosną bez końca.
Jak zastopować naliczanie tych opłat? Są jakieś metody ?
Krótko od początku. Mam 27 lat, kiedyś zarabiałam świetnie, potem firma w której pracowałam się rozpadła - okazało się, że nie da się tyle zarobić, a miałam już sporo różnych zobowiązań. Zaciągnęłam kredyt w mbanku, nie miałam pracy przez rok, jednocześnie mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu. Zaczęłam brać chwilówki na spłatę kredytu, a potem kolejne na spłatę tych chwilówek. I tak się zaplątałam. Posiadam długi w trzech parabankach i jeden w mbanku. Myślę, że z tymi ogromnymi opłatami za smsy z ponagleniami i telefony z 8 tys. zł zrobiło się jakieś 15 tys zł (i to w niecałe 3 mce).
Otworzyłam działalność gospodarczą z nadzieją, że szybko stanę na nogi, robiąc to co robiłam w poprzedniej pracy i na czym się dobrze znam. Ale początki nie są łatwe i po prostu (firma działa niecałe 3 miesiące), to co zarabiam starcza na podatki, zus, us, i oprogramowanie dla mojej branży.
Dwie firmy przekazały sprawy do windykacji. Spłaciłam niewielkie kwoty (po 100-150zł) ale mimo to:
- mam łącznie ok 10 telefonów dziennie, 3-5 wiadomości sms
- 1-3 pisma drogą pocztową (za wszystkie naliczają opłaty)
- codziennie email z prośbą o kontakt
- jakaś baba wydzwania do moich rodziców i moich znajomych (z tego co wiem raczej nie mają prawa - czy to prawda?)
Wydaje mi się, że w którejś rozmowie przyznałam, że spłacę jak będę miała - więc uznałam dług.
Jak mam rozwiązać tę sytuację? Nie jestem w stanie spłacić całości, utrzymuje się i mieszkam sama. Nie pomagają mi rodzice, jestem singlem.
Posiadanie zadłużenia i te telefony doprowadzają, że jestem tak znerwicowana, że czasem nie jestem w stanie pracować, a nerwy puszczają mi przy klientach. Nie mam jak zarabiać, posiadam wyższe wykształcenie niestety humanistyczne i cholernie ciężko znaleźć mi pracę z której byłabym w stanie się utrzymać i spłacać te długi, a firmę mogę prowadzić jedynie między 10cioma telefonami dziennie, które wyprowadzają mnie z równowagi w 3 sekundy!
Komu wpłacać nawet po te 50zł firmie Vivus czy Casus finanse skoro nie dostałam oficjalnego pisma od vivus że komuś sprzedali dług. Taxat (dług w Ferratum) wysłał nawet inne nr kont do spłaty zaległości choć zwlekam z płatnością (dług 1300zł) ok. 35dni. ciągle straszą sądem i masakrycznymi opłatami za postępowanie windykacyjne. Po kwotach widzę, że sumy rosną bez końca.
Jak zastopować naliczanie tych opłat? Są jakieś metody ?