Bezczynność powiatowego insp. nadz. budowlanego

  • Autor wątku Autor wątku barteks2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Wielkie dzięki! Świetnie czyta się te uzasadnienia wyroków. Już dodałem sobie adresy do zakładek i myślę, że mogą mi się przydać :cool:

Zasadnym jest w tym miejscu przypomnieć organowi o istocie funkcji administracji publicznej, spełniającej służebną rolę wobec obywatela. O ile w przypadku podejmowania przez organ z własnej inicjatywy różnego rodzaju czynności kontrolnych, organ może zadecydować czy poczynione ustalenia uzasadniają wszczęcie postępowania, to jednak w sytuacji skierowania do organu podania (terminem tym należy obejmować wszelkie pisma składane w sprawach indywidualnych, załatwianych w drodze decyzji, adresowane do organu administracji publicznej), organ administracji publicznej obowiązany jest ustosunkować się do żądań w nim zawartych. Wynikające z przepisów kpa wymogi rzetelnej procedury nakładają na organ obowiązek zweryfikowania wszystkich podniesionych w sprawie zarzutów.
Piękne słowa, szkoda, że to tylko teoria, bo w praktyce organy nigdy nie odpowiadają na niewygodne wnioski, albo ich odpowiedź zręcznie omija trudne pytania....

Czytając te wyroki przypomniała mi się też moja sprawa na pewnym etapie. Zgłosiłem do PINB fakt dalszego nielegalnego użytkowania obiektu niezgodnie z przeznaczeniem. I jak się później dowiedziałem, organ zrobił cwany chwyt. Przeprowadził obiektu kontrolę z urzędu, dzięki czemu nie musiał mnie w ogóle informować o dacie oględzin :-x Mało to! Stwierdził, że budynek jest użytkowany niezgodnie z przeznaczeniem, lecz akurat w dniu kontroli był nieczynny... I myślicie, że PINB coś zrobił? Guzik, na tym zakończyła się sprawa, nawet mnie nie poinformował o podjętych czynnościach... Po prostu skandal... sprawa jest aktualnie w GUNB, ale nie liczę na żadne konsekwencje w stosunku do powiatowego inspektora, pewnie jak zwykle pogrożą palcem i na tym się skończy...

Napisałem wtedy zażalenie do WINB, który stwierdził, że moje pismo nie wnosi nic nowego do sprawy :( Trochę się zagapiłem, bo mogłem od razu składać skargę do WSA i widzę, że sprawa byłaby na 100% wygrana.

Poza tym zauważyłem, że utrudnianie stronom czynnego udziału w postępowaniu jest raczej normą w działaniach PINB-ów... Mówi się o tym praktycznie w każdej sprawie.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Mój PINB nie uznaje mnie za stronę (sprawa legalizacji bud mieszkalnego połozonego 0,5 m od granicy) twierdzi, że muszę podać konkretne przepisy prawa, które mnie czynią stroną (mam to na pismie). Gdy zgłosiłam się osobiscie nakrzyczał !!!!, że nie ma czasu ani dziś ani później i że ze mną będzie się kontaktował tylko listownie (jeszcze 3 dni i upłynie mu czas 30-to dniowej odpowiedzi).
 
musisz wskazać interes prawny - w twoim przypadku to art. 28 ust. 2 ustawy Prawo budowlane
 
dzięki
podobno legalizacja i pozwolenie na użytkowanie to są dwa różne tematy
i gdy sąsiad otrzymał takie pozwolenie na użytkowanie to podobno nic nie mogę, bo nie jestem stroną. Nadmieniam, że pozwolenie na użyt. sąsiad dostał w 2008r. na podst art.3 ust 4 ustawy z dn 10 maja 2007r. (DzU z 2007r. nr 99 poz 665) rok budowy 1995- 97r (tak zwana abolicja)
więc podobnona na podst. art. 59 ust 7 prawa bud z dn 7 lipca 1994 (Dz u z 2006r. nr 156 poz 1118 z póź zm nie jestem stroną mimo, że budynek jest wybudowany w odległości 0,5 m od mojej granicy
 
slawa78 napisał:
Mój PINB nie uznaje mnie za stronę (sprawa legalizacji bud mieszkalnego połozonego 0,5 m od granicy) twierdzi, że muszę podać konkretne przepisy prawa, które mnie czynią stroną (mam to na pismie). Gdy zgłosiłam się osobiscie nakrzyczał !!!!, że nie ma czasu ani dziś ani później i że ze mną będzie się kontaktował tylko listownie (jeszcze 3 dni i upłynie mu czas 30-to dniowej odpowiedzi).

Cóż, na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie jest to jedyny PINB, który po chamsku i prostacku odnosi się do obywateli. Niestety wciąż część urzędników myśli, że to obywatele są dla nich, a nie odwrotnie.

Interes prawny w sprawie samowoli budowlanych znajdujących się na działkach sąsiednich najłatwiej wyprowadzić na podstawie art. 144 KC w związku z art. 140 KC.

Musi Pani konkretnie uzasadnić, że samowola budowlana negatywnie oddziałuje na Pani nieruchomość lub sposób korzystania z niej. Np. zasłania światło słoneczne wpadające do okien.
 
Kolejny rozdział mojej sprawy, trudno oprzeć się wrażeniu, że urzędnik za każdym razem robi z siebie coraz większego idiotę, bo już nie wiem jak inaczej można to nazwać :what:

- WINB stwierdził nieważność decyzji, umarzającej postępowanie dot. samowoli budowlanej, gdyż PINB nie posiadał żadnych dowodów potwierdzających, że samowola została zlikwidowana
- PINB miał się ustosunkować do mojego zażalenia na bezczynność, a zamiast tego wydaje decyzję, w której... umarza postępowanie wszczęte nie wiadomo kiedy w związku ze stwierdzeniem nieważności w/w decyzji
- w uzasadnieniu podaje, że przeprowadził niezapowiedzianą kontrolę obiektu i stwierdził, że w w dniu kontroli budynek nie był użytkowany niezgodnie z przeznaczeniem.
- w związku z powyższym postanowił umorzyć postępowanie
- najlepsze jest to, że ani nie zawiadomił o wszczęciu tego postępowania, ani o terminie kontroli, ani nie poinformował o możliwości zapoznania się z dokumentacją sprawy i wypowiedzenia się na temat zebranych dowodów. Kpina totalna!

Zastanawiam się teraz, od której strony to ugryźć, bo według mnie aż roi się tu od błędów merytorycznych, nie mówiąc już o tym, że tak naprawdę budynek jest dzień w dzień nielegalnie użytkowany (niezgodnie z przeznaczeniem), a twierdzenia PINB są całkowicie wyssane z palca.
 
Też mam problem z powiatowym nadzorem.
Zakład na sąsiadującej działce wybudował głęboki fundament i umieścił na nim maszynę wibroprasującą, której wibrator rozpoczyna pracę znacznie poniżej fundamentów sąsiadujących budynków. Na wskutek emitowanych drgań pękają i zarysowują się budynki. Sprawę zglosiliśmy powiatowemu inspektorowi budowlanemu. Już od pierwszej rozmowy można było zauważyć, że on o tym dawno wie, ze wszystkich sił starał się ukryć, że to samowola. W końcu po 2 latach jednak musiał nam przyznać rację i stwierdzić , że to samowola.
I tutaj zaczynają się kolejne schody. Powiatowy inspektor na podstawie art. 81 c prawa budowlanego nakazuje inwestorowi wykonać ekspertyzę drgań i hałasu na sąsiadujących działkach i napisał do nas, że jak ekspertyza wykaże oddzialywanie to wszystkich uzna za stronę. Ja zgodziłam się udostępnić swój budynek do pomiarów.
I tu okazuje się, że wg art. 81c uczestnikiem postępowania jest inwestor, ale żeby mógł przedłożyć ekspertyzę pomiary były wykonane m.in. na mojej posesji.
Jak wynika z ekspertyz inwestycja oddziaływuje na moją działkę, więc inspektor pomija pomiary hałasu, a ocenę drgań wykonuje osoba nie mająca uprawnień.
Zakwestionowałam takie pomiary i decyzję powiatowego o umorzeniu i tu okazuje się , że nadal nie jestem uznana za stronę postępowania i nadzór nie będzie rozpatrywał moich zastrzeżeń. Na takim stanowisku staje wojewódzki i o dziwo również główny nadzór.

Ręce mi już opadają jak mam udowadniać, że to jest mój interes prawny bo inwestycja oddziaływuje na moją posesję i sąsiednie też. Art. 28 KPA to niestety artykuł do dowolnego interpretowania przez nadzor budowlany.

Za beszczelne uważam przypominanie nam, ze naszym obowiązkiem jest dbanie o budynki, gdyż on doskonale wie, że jakakolwiek naprawa nie ma sensu dopóki on nie powstrzyma pracy tej samowoli.
 
Urzędnik, którego bezczynność skarżę przeszedł już sam siebie! Nie wiem czy to przesłać do Teleexpresu czy do Prokuratury :D

Cytuję: "W odpowiedzi na pismo (drugi monit organu wyższego stopnia - dop.) z dnia 21 listopada 2009 roku dotyczące przekazania kopii odpowiedzi udzielonej skarżącemu - w sprawie skargi z dnia 25 września 2008 roku, informuję, że odpowiedzią na powyższą skargę jest wydana w dniu 04 lutego 2010 roku decyzja, którą skarżący otrzymał"

Dodam tylko, że o prowadzonym postępowaniu w sprawie mojej skargi dowiedziałem się dopiero po otrzymaniu w/w decyzji, która nawiasem mówiąc, jest na tak żenującym poziomie, że jestem na 100% pewien, że zostanie uchylona...
 
Ciąg dalszy mojej sprawy. Urzędnik chce chyba pobić rekord naruszenia jak największej liczby przepisów w pojedynczej sprawie. W wyniku złożonego odwołania, organ II stopnia uchylił w całości decyzję, nie pozostawiając suchej nitki na PINB-ie. Zwrot "rążące naruszenie prawa" jest odmieniane we wszystkich przypadkach i pojawia się wielokrotnie w uzasadnieniu decyzji.

Doszło do takiej sytuacji, że organ kontrolny tłumaczy co to jest decyzja administracja i wymienia jej podstawowe elementy. Zwraca także uwagę, że PINB ma działać na podstawie przepisów prawa oraz realizować wytyczne zawarte w decyzjach kasacyjnych, które są całkowicie lekceważone za każdym razem.

A teraz hit! Cytuję uzasadnienie decyzji organu II stopnia:

"Po przeanalizowaniu materiału dowodowego, organ kontrolny zauważa, że PINB powołuje się na przepisy w podstawie prawnej swoich decyzji na zasadnie dowolności. (czytaj: wybiera je losowo).

"Ponadto, w poprzedniej uchylonej decyzji organ I stopnia powołał się znowelizowaną ustawę Prawo budowlane, natomiast w zaskarżonej decyzji z dnia xx maja 2010 roku, PINB powołuje się na przepis ustawy Prawo budowlane w brzmieniu obowiązującym przed 2004 rokiem".

Czy ktoś spotkał się z większym analfabetą prawnym?
 
Do jakiego urzędu mogę zgłosić przypadki działalności takich debili jak PINB z mojego terenu? Przepraszam za słownictwo, ale tego inaczej po prostu nie da się nazwać.

Inspektor prowadzi sprawę samowoli budowlanej już ponad 3 lata i teraz przysłał do mnie pismo, w którym wzywa mnie do poinformowania:

- którego obiektu dotyczy postępowanie
- jaki został naruszony przepis prawa budowlanego i czego w związku z tym oczekuję od PINB


Przecież to jest jakaś kpina w biały dzień! Zastanawiam się czy nie napisać do jego przełożonego wniosek o przeprowadzenie badań lekarskich, bo ten urzędnik najwyraźniej nie jest zdrowy na umyśle...
 
barteks2 napisał:
Do jakiego urzędu mogę zgłosić przypadki działalności takich debili jak PINB z mojego terenu? Przepraszam za słownictwo, ale tego inaczej po prostu nie da się nazwać.

Inspektor prowadzi sprawę samowoli budowlanej już ponad 3 lata i teraz przysłał do mnie pismo, w którym wzywa mnie do poinformowania:

- którego obiektu dotyczy postępowanie
- jaki został naruszony przepis prawa budowlanego i czego w związku z tym oczekuję od PINB


Przecież to jest jakaś kpina w biały dzień! Zastanawiam się czy nie napisać do jego przełożonego wniosek o przeprowadzenie badań lekarskich, bo ten urzędnik najwyraźniej nie jest zdrowy na umyśle...

Ciekawam, z jakiego jesteś terenu,

ja mam w Wawie takie doswiadczenia, że niestety to co piszesz, nie robi na mnie wrażenia,

rozmawiałam kiedyś z dawną szefową PINB, i powiedziała mi, że ona jast inżynierem, oni wszyscy sąinżynierami i znają się na prawie budowlanym a nie KPA i KPA u nich się nie przyjęło...

a swoją drogą - uczulam Cie na akta, wyjmują, modelują, wyciagają kwity przed przesłaniem akt do Sądu - dlatego 1. zasada: fotografuj wszystkie akta, a najlepiej bierz poświadczone kserokopie; a WSA w W-wie - odpowiedni wydział, niestety domyka całość, ostatnio wygrałam kasację w NSA, bo WSA się nie zorientował przed wydaniem wyroku, że nie ma w ogóle akt organu z I instancji . Pikanterii dodam - główny zarzut dotyczył nieprawidłowego zawiadomienia o wszczęciu postępowania....
też się zasatanawiam, co z tym robic, ale chyba rozwiązania które mi przychodza są spoza branży...

A zresztą zauważ - on jest zdrowy na umysle, jest przed czwartą, on juz djął laczki i pobiezył do wypasionego domu, biznes się kręci dopóki ktos buduje, jak nie dołoży się do nowej wersalki to mu się zablokuje inwestycję - a kto się denerwuje i traci zdrowie? No Ty... bo on jest spokojny jak dziecko; a propos po. PINB mi z kolei powiedział, że on się nie boi prokuratury, bo jest u nich raz w tygodniu, i co? Wszystko umarzają (a jaka satysfakcja w jego głosie była z tego umarzania)
 
Ostatnia edycja:
Moim zdaniem umarzają też dlatego, że nie mają zielonego pojęcia o prawie budowlanym i Kpa. To dla nich coś zupełnie obcego. Standardowe sprawy karne - tak, ale sprawa urzędnicza idzie do umorzenia, bo się na tym nie znają...
 
Witam serdecznie.

Moja sytuacja wygląda następująco. Otóż dnia 24.11.2010 roku dostałam pismo od Zarządu SM , że do dnia 24.12.2010 roku muszę zapłacić ok. 7000 na remont dachu.Remont został zarządzony w maju tego roku za zgodą większości członków SM.
Z drugiej strony w 2000 roku w budynku za rządów tegoż samego Prezesa zostały wybudowane nielegalnie balkony, tj bez zgody inspektora budowlanego, ponieważ budynek jest powojenny i mogło ta naruszyć jego konstrukcję.

Moje pytania więc brzmią:
1.Czy lokatorzy, którzy pobudowali samowolnie balkony nie naruszyli tym samym konstrukcji dachu?
2.Czy prezes ma prawo wymagać od lokatorów, zapłaty za remont w całości w tak krótkim czasie, pod groźbą skierowania sprawy do Sądu?
3.Jak powinno wyglądać pismo do Inspektoratu Budowlanego, w sprawie sprawdzenia balkonów( czy naruszona została konstrukcja budynku i dachu)?
4.Czy właśnie Ci "balkonowi" lokatorzy jeżeli faktycznie naruszyli konstrukcję dachu nie powinni płacić więcej za dach, jak pozostali?

Dodam, że ja jestem jak najbardziej za tym,żeby zrobić ten remont, ale niech nie wymagają od ludzi takich pieniędzy w tak krótkim czasie.
 
Strona zwróciła się do PINB o wznowienie postępowania w sprawie, w której nie uczestniczyła, a z mocy prawa powinna być stroną (współwłaściciel nieruchomości).

Organ pierwszej instancji PINB w ogóle wniosku nie rozpatrzył, więc strona złożyła zażalenie na niezałatwienie sprawy w terminie oraz wniosek do organu nadrzędnego WINB w trybie art. 150 § 2 KPA

Przepis prawny:
Jeżeli przyczyną wznowienia postępowania jest działalność organu wymienionego w § 1, o wznowieniu postępowania rozstrzyga organ wyższego stopnia, który równocześnie wyznacza organ właściwy w sprawach wymienionych w art. 149 § 2.



Organ nadrzędny WINB stwierdził, że nie ma podstaw prawnych do wznowienia postępowaniu wskazując art. 150 § 1 KPA...

Czy powyżej przytoczony zapis art. 150 § 2 KPA nie stanowi odmiennie?

Przecież organ pierwszej instancji zbagatelizował zalecenie organu drugiej instancji i to z jego przyczyny sprawa ponownie zakończyła się decyzją bez udziału strony! Co ma zrobić strona w tej sytuacji?
 
voyteg napisał:
Strona zwróciła się do PINB o wznowienie postępowania w sprawie, w której nie uczestniczyła, a z mocy prawa powinna być stroną (współwłaściciel nieruchomości).

O ile rozumiem postepowanie zakonczylo sie decyzja wobec czego moze ART 156 § 2
 
Ostatnia edycja:
epolpier napisał:
O ile rozumiem postepowanie zakonczylo sie decyzja wobec czego moze ART 156 § 2

Dziękuje za sugestie - sprawdzę i powiem co odpisali.

Obawiam się, że mogą odrzucić taki wniosek, ponieważ ten o wznowienie nie został rozpatrzony przez PINB.
 
voyteg napisał:
Dziękuje za sugestie - sprawdzę i powiem co odpisali.

Obawiam się, że mogą odrzucić taki wniosek, ponieważ ten o wznowienie nie został rozpatrzony przez PINB.

Wnioski z ART 156 sklada sie do organu nadrzednego a wiec w tym wypadku do WINB.
 
epolpier napisał:
Wnioski z ART 156 sklada sie do organu nadrzednego a wiec w tym wypadku do WINB.

art. 150 § 2 KPA tez do WINB, ale się wykręcili...
 
Powrót
Góra