Bezpieczeństwo w wynajmowanym mieszkaniu

  • Autor wątku Autor wątku atias
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

atias

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2011
Odpowiedzi
7
Dzień dobry, mam wielki problem i proszę o poradę.

Wynajmuję od 6 mcy mieszkanie (z umową najmu) w którym kiedyś*była i jest dalej zarejestrowana firma zp zoo którą to ściga firma windykacyjna i pewnie komornik.
Dostaję pisma w którym straszą że przyjdą z Policją i zajmą ruchomości znajdujące się w mieszkaniu. Dodam że z dłużnikiem nie ma kontaktu, zapadł się pod ziemię.
Proszę o pomoc, czy mogę się czuć bezpiecznie w takim lokalu?
 
Dziękuję ale nadal nie wiem czy w moim przypadku mogę się spodziewać zajęcia moich rzeczy, czy są one we władaniu dłużnika według komorniczego prawa?
Sytuacja jest kuriozalna bo może się zdarzyć każdemu , firmę można zarejestrować podając dowolny adres (także wasz) i nie wymaga to zgody właściciela lokalu. I co kiedy przyjdzie komornik?
 
Dowiesz się jak przyjdzie, chyba nie oczekujesz że ktoś wywróży z fusów czy ten konkretny komornik przyjdzie i zajmie czy przyjdzie i nie zajmie.

Nie wiem co to prawo komornicze, nie miałem przyjemności kiedykolwiek mieć styczność z takim tworem ale wskazałem link z którego wszystko wynika, podstawy prawne również.
 
atias napisał:
Dostaję pisma w którym straszą że przyjdą z Policją i zajmą ruchomości znajdujące się w mieszkaniu. Dodam że z dłużnikiem nie ma kontaktu, zapadł się pod ziemię.
Proszę o pomoc, czy mogę się czuć bezpiecznie w takim lokalu?

Ty dostajesz pisma czy dłużna spółka?
 
LLawyer - chodzi o to jakie są przepisy. Czy jeśli ja dowiem się*gdzie mieszkasz i zarejstruję tam spółkę, zrobię długi to czy komornik może wejść do Twojego mieszkania, chodzi o proste tak czy nie.


guest_user - pisma są adresowane na spółkę która tu ma cały czas zarejestrowaną siedzibę a właściciel czy właściciele są pewnie za granicą i się*ukrywają. W pismach jest groźba że przyjdzie komornik i zajmie ruchomości które znajdują się w mieszkaniu czyli moje.
 
Czemu w ogole odebralas korespondencję która jest nie do cieboe
 
Zasada jest taka, że nie odbiera się cudzych listów, tylko zgłasza listonoszowi/na poczcie, że taka spółka pod danym adresem nie istnieje.

Jeżeli cokolwiek podpisałeś jak odbierałeś list, to jest to jednoznaczna informacja dla nadawcy, że spółka pod tym adresem funkcjonuje.

Wypadałoby zadzwonić albo udać się w miejsca, z których listy przychodzą, żeby sprawę wyjaśnić. Generalnie komornik nie wchodzi i nie zajmuje, jeśli nie jest w 100% pewny, że to majątek firmy, bo nie chce zostać zlinczowanym przez media. Ale nikt ci tutaj nie zagwarantuje, że nie trafisz na takiego, który to jednak zrobi :)
 
Nie odbierałem listu bo był zwykły a nie polecony. Chodzi o to czy przypadkiem w Polsce nie mamy tak zrobionego prawa że takie kuriozum może się zdarzyć, pamiętam ostatnio kilka razy było pokazywane w TV jak komuś zajęli no auto bo stało obok posesji dłużnika a walka później w sądach to strata czasu.
Jeśli tak to brawo dla wszystkich polityków po 89, widać postkomuna cały czas działa i nie pozwala normalnie żyć.
 
atias napisał:
guest_user - pisma są adresowane na spółkę która tu ma cały czas zarejestrowaną siedzibę a właściciel czy właściciele są pewnie za granicą i się*ukrywają. W pismach jest groźba że przyjdzie komornik i zajmie ruchomości które znajdują się w mieszkaniu czyli moje.

Skoro zatem komornik informuje spółkę o tym, że jest uprawniony do zajęcia ich ruchomości, czemu wnioskujesz że zajmie Twoją własność?

Jak komornik przyjdzie do domu - powiedz mu o okolicznościach jakie wskazałeś wyżej, okaż umowę najmu i po sprawie...


atias napisał:
Chodzi o to czy przypadkiem w Polsce nie mamy tak zrobionego prawa że takie kuriozum może się zdarzyć, pamiętam ostatnio kilka razy było pokazywane w TV jak komuś zajęli no auto bo stało obok posesji dłużnika a walka później w sądach to strata czasu. Jeśli tak to brawo dla wszystkich polityków po 89, widać postkomuna cały czas działa i nie pozwala normalnie żyć.

Czerpanie wiedzy na temat egzekucji sądowej na podstawie informacji udzielanych przed telewizorem nie jest dobrym sposobem na zrozumienie istoty Twojego problemu... a w zasadzie jego braku.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra