Bezprawne Działania Firmy windykacyjnej

  • Autor wątku Autor wątku brdsrcrspkt
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

brdsrcrspkt

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2018
Odpowiedzi
3
Witam. Od kilkunastu lat mam problem z firmą windykacyjną, która próbuje ściągnąć ze mnie dług, który w rzeczywistości nie istnieje. w 2001 roku, miałam wtedy 3 lata, pojawił się pierwszy list wzywający do zapłaty kwoty 366,58 (od tego roku, az do 2016 listy przychodziły z nieistniejącej już teraz firmy, bodajże ***, nie jestem pewna jej nazwy, jednak od roku 2016 rzekomy dług przejęła firma ***). Od 2016 praktycznie co miesiąc jestem nękana jakimiś głupimi pismami ugodowymi i telefonami od konsultantów firmy, którzy swoją drogą potrafią bezczelnie śmiać się w słuchawkę i wmawiać mi, że jakimś cudem jako 3 letnie dziecko zaciągnęłam tak potężny dług. Do sedna, postanowiłam założyć konto w banku jednak wyczytałam, że możliwe jest aby taka firma ściągała z niego moje pieniądze, które będą spłatą rzekomego długu, czy jest taka możliwość? Nie wiem co mam robić, jestem w kropce, nie wiem jak odnieść się do takich ludzi, nigdy nie miałam styczności z podobnymi firmami, czy ktoś byłby w stanie doradzić mi, jakie dalsze kroki powinnam podjąć?


moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Do sedna, postanowiłam założyć konto w banku jednak wyczytałam, że możliwe jest aby taka firma ściągała z niego moje pieniądze, które będą spłatą rzekomego długu, czy jest taka możliwość?
Nie wiem gdzie to wyczytałaś, ale absolutnie nie jest to możliwe. Znów pewnie dziennikarze bzdury wypisują. Egzekucji z rachunku bankowego może dokonać tylko komornik.

Nie wiem co mam robić, jestem w kropce, nie wiem jak odnieść się do takich ludzi, nigdy nie miałam styczności z podobnymi firmami, czy ktoś byłby w stanie doradzić mi, jakie dalsze kroki powinnam podjąć?
To ten dług w końcu masz czy go nie masz? Bo twierdzisz, że nie masz. No to jak się odnieść, do czego, do czegoś co nie istnieje? Nie odnosić się.
 
dziekuję za odpowiedź, uspokoiło mnie to. A jeśli chodzi o ich uporczywe telefony i listy, czy da się coś z tym zrobić, dajmy na to np. wysłać maila, w którym powołam się na artykuł o uprzykrzaniu życia i stalkingu, czy to będzie głupota?
 
brdsrcrspkt napisał:
wysłać maila, w którym powołam się na artykuł o uprzykrzaniu życia i stalkingu, czy to będzie głupota?
Nie głupota, ale to raczej nic nie da.
brdsrcrspkt napisał:
A jeśli chodzi o ich uporczywe telefony i listy
Ponaśmiewać się z dzwoniących. To zawsze dobra zabawa.
 
Można też się powyzłośliwiać, a listy traktować jako podpałkę. A tak poważnie: zażądać usunięcia danych osobowych. Obecnie nie mają podstaw odmówić spełnienia takiego żądania i tyle. Mogliby odmówić, gdyby jakiś Twój dług faktycznie mieli, ale twierdzisz, że nie mają.
 
dziękuję Wam pięknie za pomoc!
 
Syphar napisał:
Obecnie nie mają podstaw odmówić spełnienia takiego żądania
Mają podstawy, bo twierdzą że są wierzycielem.
Syphar napisał:
ale twierdzisz, że nie mają.
Jest więc spór. Rozstrzygnąć może go sąd.
 
Mają podstawy, bo twierdzą że są wierzycielem.
Aby twierdzić należy mieć jakąś podstawę do tego twierdzenia. Sama umowa cesji wierzycielem nie czyni.

Jest więc spór. Rozstrzygnąć może go sąd.
Znów: aby w ogóle można było mówić o sporze w tej sytuacji, musiałyby istnieć jakiekolwiek podstawy do twierdzenia, że wierzycielem są. A jeśli jest tak jak pytająca pisze, to nie mamy tu do czynienia z normalną sytuacją, kiedy na przykład owszem wierzytelność kiedyś istniała, ale w wyniku błędów po drodze stała się wierzytelnością niemożliwą do udowodnienia, bądź na przykład się przedawniła. Tu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy nie dość, że wierzytelność nie istniała nigdy, to na dodatek - istnieć nie mogła.

W przeciwnym razie można sobie nowe regulacje "wsadzić w buty", bo każdy może sobie twierdzić, że jest czyimś wierzycielem. Fajna furtka do ominięcia regulacji, ale wątpię, by sądy podzieliły to zdanie...

No cóż, należy zaczekać na orzecznictwo.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
ale wątpię, by sądy podzieliły to zdanie...
Napisałem, rozstrzygnąć może sąd. Tylko. Natomiast nie ma wątpliwości, że gdy dojdzie do postępowania sądowego, zainteresowana wygra sprawę.
 
@Syphar - do czasu sprawy sądowej rzekomy wierzyciel moze sie powolywac na art 6 ust. 1 rodo. w sadzie i tak nic nie wykaza.
generalnie jak bedzie sie temat nasilac albo bedzie upierdliwy to zglosic nekanie do odpowiednich organów i tyle, po co kombinowac?
Albo temat wokół rodo zakrecic, kary są wrecz horrendalne, a zlozenie zawiadomienia o przetwarzaniu danych przez jednostke nieuprawniona zamknie temat - oni beda musieli wykazac na jakiej podstawie przetwarzaja dane, a nie wykaza bo jakim cudem 3-latek moze posiadac zobowiazania finansowe skoro nie ma nawet ograniczonej zdolnosci do czynnosci prawnych? ;)
 
bobpl napisał:
oni beda musieli wykazac na jakiej podstawie przetwarzaja dane
I bez trudu wykażą. Nabyli wierzytelność. Wadliwość prawna wierzytelności nie ma wpływu na prawo do przetwarzania danych osobowych.
bobpl napisał:
jakim cudem 3-latek moze posiadac zobowiazania finansowe
Np. nabyte w drodze dziedziczenia.
 
Ja Malinowski napisał:
I bez trudu wykażą. Nabyli wierzytelność. Wadliwość prawna wierzytelności nie ma wpływu na prawo do przetwarzania danych osobowych. Np. nabyte w drodze dziedziczenia.

Tu odpowiedź jest trochę trudna. Jeśli nabyli przed Rodo to OK. Zapewne po Rodo będzie interpretacja końca okresu przetwarzania danych osobowych jako daty przedawnienia roszczenia. Czyli po przedawnieniu roszczenia nie będą mogli nic już zrobić. Praktyka wdrożenia Rodo pokaże.
 
Wprowadzasz w błąd.
To nie jest sprawa podatkowa.

Nabyli wierzytelność.
Wyjątkowo się zgadzam. O ile nabyli. Bo na razie, to oni twierdzą, że nabyli.

Zapewne po Rodo będzie interpretacja końca okresu przetwarzania danych osobowych jako daty przedawnienia roszczenia.
Dopóki sądy nie będą badać z urzędu przedawnienia - nie. Bo nadal jest to prawnie uzasadnione (można pozwać i uzyskać zaspokojenie roszczenia mimo przedawnienia).

Ale z tym się nie zgodzę:
@Syphar - do czasu sprawy sądowej rzekomy wierzyciel moze sie powolywac na art 6 ust. 1 rodo. w sadzie i tak nic nie wykaza.
Bo przy Twojej interpretacji każdy mógłby przetwarzać dowolne dane, twierdząc, że kupił jakąś wierzytelność osoby, której dane dotyczą. Powinni mieć "pod to" jakieś dokumenty. I o ile jeszcze stanowisko, że nawet jak umowa cesji jest wadliwa, to wystarcza do przetwarzania dałoby się jakoś obronić - to w przypadku braku jakichkolwiek dokumentów to się nie da obronić w żaden sposób. Bo cała regulacja traci wtedy swój sens, jeśli do przetwarzania wystarczy "a bo ja kupiłem" - na gębę.

W tym zakresie przydałaby się wypowiedź kogoś, kto naprawdę dobrze orientuje się w ochronie danych osobowych. Pewne jest jedno - jeśli kupili, to nawet jak kupili przedawnioną, jak najbardziej przetwarzać mogą w celu odzyskania.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
Dopóki sądy nie będą badać z urzędu przedawnienia
A nawet jak będą badać z urzędu, to i tak wierzytelność będzie istniała. Tylko niemożliwa do dochodzenia przed sądem.
Pamiętajcie, że przedawnienie nie oznacza (nigdy tak nie było i nigdy tak nie będzie) wygaśnięcia zobowiązania.
pemnovak napisał:
Zapewne po Rodo
Nie wariuj z tym RODO. Naprawdę nie warto głupieć. Świat się zasadniczo nie zmieni po RODO. Trzeba będzie wykazywać nieco więcej staranności (np. zamykać na klucz szafki z aktami) mając do czynienia z danymi osobowymi. I tyle.
 
A nawet jak będą badać z urzędu, to i tak wierzytelność będzie istniała. Tylko niemożliwa do dochodzenia przed sądem.
I tu pojawi się pole do interpretacji art. 6 ust. 1 pkt b oraz f. Bo wtedy moim zdaniem nie będzie niezbędne do wykonania umowy (jeśli dłużnik zechce, to i tak zapłaci, a jak nie zechce, to nie zapłaci - w tym celu nie potrzebny jest już komplet danych, wystarczy imię, nazwisko), ani nie będzie już wynikać z prawnie uzasadnionego interesu (brak możliwości dochodzenia przed sądem).

A jaka będzie wykładnia to wróżki trzeba.

Trzeba będzie wykazywać nieco więcej staranności (np. zamykać na klucz szafki z aktami) mając do czynienia z danymi osobowymi. I tyle.
Oraz nie przetwarzać więcej niż potrzeba do realizacji celów, dla jakich są przetwarzane. I tu właśnie kwestia przedawnienia badanego z urzędu może trochę zmienić. Może, ale nie musi - ja się wykładni nie podejmę, zwracam tylko uwagę, że można do tego różnie podejść.
 
Syphar napisał:
I tu pojawi się pole do interpretacji
Nic się nie pojawi.
Syphar napisał:
Bo wtedy moim zdaniem
Aberracja.
Syphar napisał:
nie będzie już wynikać z prawnie uzasadnionego interesu (brak możliwości dochodzenia przed sądem).
Możliwość dochodzenia przed sądem nie ma nic wspólnego z realizacją umowy.
Syphar napisał:
A jaka będzie wykładnia to wróżki trzeba.
Nie trzeba.
Nic się nie zmienia. Roszczenie przedawnione po prostu nie korzysta z ochrony sądowej. RODO nic nie wspomina o tym, że dane można przetwarzać jedynie dla realizacji umów korzystających z ochrony sądowej.
Kol. Syphar, naprawdę nie warto poszerzać kompromitującego kręgu osób, które na hasło RODO doznają ocipienia. Przepraszam za ostatnie słowo, ale wydaje mi się bardzo właściwe dla nazwania zjawiska, z jakim mamy w ostatnim czasie do czynienia, związanego z wprowadzaniem wiadomych uregulowań unijnych. Powszechne ocipienie skutkujące tworzeniem coraz głupszych legend miejskich.
 
To słowo jest bardzo właściwe. Ale nie wygłaszałbym także kategorycznych sądów, że kompletnie "nic" się nie zmieni.

Roszczenie przedawnione po prostu nie korzysta z ochrony sądowej. RODO nic nie wspomina o tym, że dane można przetwarzać jedynie dla realizacji umów korzystających z ochrony sądowej.
Ale wspomina o zakresie danych, jakie można przetwarzać. W sytuacji ochrony sądowej uzasadnione jest np. przetwarzanie PESEL - jako potrzebnego do ew. pozwu. W sytuacji jej braku, PESEL nie pomoże zidentyfikować wpłacającego ewentualnie dłużnika, bo bank przekaże imię, nazwisko, adres. Więc czy jego przetwarzanie dalej jest uzasadnione i jeśli tak, to czemu? Oczywiście w sytuacji badania z urzędu przedawnienia, bo póki tego nie ma to i tematu nie ma.
 
Powrót
Góra