błędny numer vin na umowie sprzedaży a urząd wydziału

  • Autor wątku Autor wątku Mateeusz_21
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ad. 1 Nie można przyjąć czegoś czego nie ma. Brak podstawy do stwierdzenia zbycia to nie jest brak, to jest brak jakichkolwiek podstaw do złożenia zawiadomienia. Są wymogi formalne w działaniach administracyjnych.

Ad. 2 Nie złożył umowy sprzedaży pojazdu, którego zbycie chciał zgłosić.

Ad. 3 W przypadku nabycia pojazdu w drodze spadku termin biegnie od dnia prawomocnego orzeczenia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo sporządzenia aktu poświadczenia dziedziczenia. Doucz się!

Ad. 4 Urząd nie wie czy doszło do wydania i urząd nie jest od tego by tego dociekać. Urząd pracuje na DOKUMENTACH. Nie masz dokumentów to masz problem.
 
Ad. 1 Nie może Pan twierdzić, że umowa jest nieważna.

Ad. 2 "Sprzedałem auto w umowie zauważyłem błąd w nr vin próbowałem się skontaktować z kupującem natomiast nie ma możliwośći poprawy nie chcą bo oni uwazają ze ich oszukałem i auto ma wady ukryte... W urzedzie wydziału komunikacji nie chcą przyjąć zbycia auta ze względy błednego numeru vin.." Z powyższego fragmentu wynika, że do zawiadomienia została załączona umowa sprzedaży. Uprzejmie proszę o niemodyfikowanie stanu faktycznego.

Ad. 3 Słusznie zauważa Pan, że art. 73aa ust. 2 ustawy - Prawo o ruchu drogowym precyzuje bieg terminu dla spadkobierców. Dziękuję za doprecyzowanie tego punktu. Niemniej jednak, merytoryczna dyskusja zyskałaby na jakości bez zbędnych, osobistych wtrąceń – zwłaszcza w obliczu błędów, które pojawiły się w pozostałych częściach Pana wypowiedzi.

Ad. 4 Przyjmując Pana konwencję to należy dojść do wniosku, że organ działając na dokumentach, czyli na zawiadomieniu i na umowie sprzedaży, powinien dojść do wniosku, że samochód został sprzedany. Nie znam treści umowy, ale jak wynika z przedstawionego przez zadającego pytanie stanu faktycznego, doszło do wydania przedmiotu umowy. W umowie jednak mogłoby być postanowienie, z którego wynikałoby, że dzień wydania samochodu nie jest tożsamy z dniem zawarcia umowy. Jednakże jaki sens miałoby składanie zawiadomienia o zbyciu, jeśli nie doszłoby do zawarcia umowy (wydania samochodu)? Organ do takiego wniosku powinien dojść stosując reguły z art. 7 k.p.a., czy art. 80 k.p.a. Dokument jest i to jest fakt. I ten dokument podlega ocenie.
 
Ad. 1 Gdyby umowa opiewała na auto którego zbycie chce zgłosić obywatel to by nie było problemu. To co ja twierdzę ma mniejszy wpływ na sprawę. Dużo ważniejsze jest, że urząd nie uznaje tej umowy za dokument potwierdzający zbycie pojazdu. I słusznie. Urząd nie może uznać że umowa sprzedaży pojazdu xyz jest podstawą do przyjęcia zawiadomienia zbycia pojazdu abc.

Ad. 4 Urząd nie może dojść do wniosku, że umowa sprzedaży auta xyz jest podstawą do przyjęcia zawiadomienia o zbyciu pojazdu abc. To na zgłaszającym leży obowiązek przedłożenia dokumentów które świadczą o zbyciu pojazdu. Taki dokument w chwili obecnej nie istnieje.
 
Ad. 1 Myli Pan dwie odrębne kwestie: tożsamość przedmiotu umowy z błędem w jego opisie. Umowa sprzedaży nie dotyczy „pojazdu ABC” zamiast „XYZ”, lecz dotyczy konkretnego przedmiotu, który fizycznie przeszedł w posiadanie nabywcy. Błąd w jednej cyfrze VIN jest oczywistą omyłką pisarską, która nie powoduje, że dokument przestaje być dowodem zbycia tego konkretnego auta. Zgodnie z art. 75 § 1 k.p.a., jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Jeśli umowa zawiera inne dane (marka, model, nr rejestracyjny, dane stron), to organ ma komplet informacji do identyfikacji pojazdu w bazie CEPiK.

Ad. 4 Dokument istnieje i wywołuje skutki cywilnoprawne (przeniesienie własności). Urząd nie jest sądem, by orzekać o nieważności umowy z powodu literówki. Jeśli organ odmawia przyjęcia zawiadomienia, ma obowiązek wydać postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania (art. 61a KPA) lub decyzję (zazwyczaj tego rodzaju sprawy załatwiane są milcząco). Wtedy to organ musiałby przed SKO udowodnić, że z powodu jednej cyfry w VIN „nie wie”, o jakie auto chodzi.
 
Przeczytaj inne temat założone przez autora, tam nie ma błędu w jednej literze czy cyfrze VIN. Tam jest pełny VIN kompletnie innego pojazdu!

Urząd nie rozsądza czy ta umowa jest ważna czy nie. Urząd uznaje że ta umowa nie dotyczy pojazdu którego zbycie autor próbuje zgłosić.

Teraz autor ma dwie możliwości:
a) Pozwać urząd do sądu i z wyrokiem sądu zmusić urząd do uznania że ta umowa opisująca pojazd xyz jest umową opisującą pojazd abc.
b) Przedłożyć prawidłową umowę
 
1. Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy związani treścią pytania w tym wątku.
2. Na jakiej podstawie chce Pan "pozywać urząd"?? Chodzi o sąd powszechny (to sugeruje Pana określenie)? Ponadto, chcąc być kąśliwym, muszę napisać, że budynku nie da się pozwać.
3. Proszę przyjąć do wiadomości, że ta umowa jest ważna. Najprościej, gdyby autor pytania sam uciął Pana spekulacje w tym przedmiocie.
 
Ad. 1 Nie jesteśmy. Z resztą sam przed chwilą z własnych domysłów stwierdzałeś co jest w tej umowie napisane. A teraz fakty z innego tematu autora to już be?
Ad. 2 Urząd jest instytucją i ludzie pozywają urzędy cały czas. Kolejna oczywista rzecz, która jednak wymyka się twojej zdolności ogarniania rzeczywistości.
Ad. 3 Super, to sprawa załatwiona i jutro urząd zawiadomienie przyjmie z pocałowaniem ręki, prawda?
 
Mateeusz_21 napisał:
W urzedzie wydziału komunikacji nie chcą przyjąć zbycia auta ze względy błednego numeru vin...
Wyślij listem poleconym za potwierdzeniem odbioru aneks do umowy (podpisany) w dwóch egzemplarzach do kupującego odnośnie sprostowania nr VIN.
Jeden dla niego, drugi poproś o podpisanie i odesłanie. Wyznacz termin np. 2 tygodnie. Zaznacz że brak odpowiedzi skutkować będzie wniesieniem sprawy do Sądu celem sprostowania umowy co wiązać się będzie dodatkowymi kosztami.
Jeżeli nie odpisze to niestety ale pozostanie tylko droga sądowa. Jego gadaniem o wadzie ukrytej nie przejmuj się. Nie podejmuj nawet tego tematu. Co do kary z urzędu to napiszesz odwołanie. Może uznają. W sądzie możesz wnieść o zwrot wszystkich kosztów łącznie z zobowiązaniem do zwrotu tej kary.
Nakreśliłem kierunek. Najlepiej prawnik w realu.
 
1. Tylko, że proszę zwrócić uwagę, że ja nie wychodzę poza to, na co pozwala rozum.
2. Urząd nie jest instytucją i ludzie nie pozywają urzędu. ORGAN a nie urząd jest instytucją, którą można pozwać. I pozwanie to domena prawa cywilnego. Można pozwać organ, ale treść żądania determinują w zasadzie przepisy art. 417 i art. 417 (1) k.c. To podstawowa wiedza i prawnicza, i życiowa. W mojej rzeczywistości pozywa się organ i to do sądu cywilnego. Dodatkowo, w mojej rzeczywistości w związku z aktami z zakresu administracji publicznej składa się skargę do sądów administracyjnych. Pozdrawiam zatem Pana rzeczywistość.
3. Pisał Pan w zakresie pkt 1 (chodzi o ograniczenie się do jednego wątku), że z innego wątku autora pytania można sobie dopowiedzieć. A właśnie z tego innego wątku autora pytania wynika, że autor pytania zawiadomił organ o zbyciu. I tak jak Pan słusznie wskazuje - także uważam, że "sprawa załatwiona". Tylko moim zdaniem organ zawiadomienia nie przyjmie jutro, bo już przyjął. Nie działamy w matrixie/nie zakrzywimy czasoprzestrzeni i nie przyjmiemy czegoś jutro, skoro zrobiliśmy to już dzisiaj.
 
Powrót
Góra