Brutalna interwencja policji na domówce

  • Autor wątku Autor wątku skazi926
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
zdenek123 napisał:
Podszedł do niego policjant Tomasz W. i powiedział do zatrzymanego „stań tu ryjem do drzwi”.
Widocznie wcześniejszego "Proszę się odwrócić i stanąc twarzą w kierunku drzwi" nie zrozumiał, więc trzeba było powiedzieć to inaczej, w jego języku.
zdenek123 napisał:
natychmiast uderzył go pięścią w prawy bok
Tak mówią zawsze ci, do których trzeba mówić w ich języku. Nigdy nie jest to prawdą, a jedynie zemstą za to, że odezwał się w jego języku.
zdenek123 napisał:
zaczął popychać na drzwi.
Widocznie nie wykonywał poleceń i trzeba było użyć środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej.
 
kk_kw napisał:
(...)
Widocznie nie wykonywał poleceń i trzeba było użyć środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej.

no ba, na dodatek byl jeszcze agresywny wobec policjantow, probowal ich pobic, zniewazyl, spadl z łożka, uderzyl sie w glowe, na dodatek dostanie jeszcze grzywne, niech sie cieszy, ze taka mala, bandyta jeden !
 
kk_kw napisał:
:D

... i jeszcze 3 razy upadł na pałkę:)

Yoahim napisał:
Hahaha, dobre sobie :D

ach panowie funkcjonariusze, smiesznie bylo, ale teraz wyobrazcie sobie, ze tam na komendzie dali po mordzie Waszemu synowi ? no i co, strasznie ciekawa sytuacja, nieprawdaz ?

jedynie rozwiazanie to chyba wprowadzanie ficzerow typu obowiazkowe kamery przy f-szach albo prywatne jednostki policyjne, podlegajace kontroli konkretnym organom, a nie to panstwowe bezkarne .. (i tu kazdy moze sobie dodac swoja inwektywe :) )
 
zdenek123 napisał:
ach panowie funkcjonariusze, smiesznie bylo, ale teraz wyobrazcie sobie, ze tam na komendzie dali po mordzie Waszemu synowi ?

Niemożliwe. Wystarczy wychować dziecko na porządnego obywatela i taki scenariusz na 100% mu nie grozi.
 
kk_kw napisał:
Niemożliwe. Wystarczy wychować dziecko na porządnego obywatela i taki scenariusz na 100% mu nie grozi.

pewnie że tak ! Przecież więzienia są przepełnione tylko od bandytów, a organy ścigania nigdy się nie mylą ! Tak samo nie pomylono się w mojej sprawie, gdzie utraciłem drzwi wejściowe, przeszkloną ściane salonu, zrobiono sajgon w całym domu wymagający remontu, a tylko dlatego że ktoś, gdzieś, kiedyś, przypuścił w CBŚ na podstawie moich znajomości że moge należeć do ZGP. Faktycznie policja jest nieomylna, a ja jestem bandziorem który wolny czas poświęca pomagając na forum osobą głównie pokrzywdzonym w oszustwach, których w/w nieomylni i przebiegli policjanci posiadający całą mase uprawnień nie mogą ich rozwiązać, tylko klienteri pozostaje skorzystanie z usług mojego biura, by odszukać 20latka grającego na nosie całej masie funkcjonariuszy. Więc niech mi nikt nie pisze, że wychowanie daje gwarancje bezstresowych relacji z organami ścigania, bo pisząc to poczułem się niewychowany i chyba nie tylko ja teraz to odczułem.
 
Ostatnia edycja:
To powiedz, jak to jest możliwe, że niektórzy nawet nie wiedzą, co to znaczy być chociaż legitymowanym przez Policję.
Za moich czasów nawet nie wiedziałem co to jest kontakt z MO mimo że wychodziłem z domu i chodziłem ulicami, często się popijało itp., a podobno oni czepali się każdego o nic.
Dziwne to wszystko jest.
Wszyscy są wzorowymi obywatelami tylko MO/Policja czepia się każdego z nudów.
 
Zgodze się z Tobą. Są osoby nigdy nie legitymowane, ale są też osoby niesłusznie oskarżone będąc wzorowymi obywatelami. Nie istnieje reguła, policjant jest tylko człowiekiem wykonywującym swój zawód, gdzie w tym zawodzie pracują różne osoby z różnymi charakterami
 
W każdej dziedzinie są jakieś wyjątki. Jest takie powiedzenie: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.
 
kk_kw napisał:
To powiedz, jak to jest możliwe, że niektórzy nawet nie wiedzą, co to znaczy być chociaż legitymowanym przez Policję.

Odpowiedź jest bardzo prosta - niektórzy mają pecha i znajdą się po prostu w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.
Policjanci się mylą - to jest fakt. Sądy też - wystarczy podać przykłady skazywania na więzienie osób niewinnych. To jest bolączka tego systemu - policjantowi sędziowie wierzą na słowo, policjanci nie przyznają się do błędów. Mówisz, ze każdy popełnia błędy - owszem, ale jak popełnia je ten, który ma strzec porządku i stać na straży przestrzegania prawa to jest to wyjątkowo rażące, więc nie dziw się że to wytykamy (a niestety, wielu, zwłaszcza młodych funkcjonariuszy jest niekompetentnych i brak im dobrego przeszkolenia i doświadczenia).
 
Każdy uczy się na błędach, nie ma dymu bez ognia. Błąd popełniliście otwierając drzwi do mieszkania. Gdyby tego nie zrobiono na pewno nikt by nie dostał mandatu ani kolegium po za właścicielem lokalu do którego należy mieszkanie.:tuptup:
 
Dziś prawo przewiduje iż policja i opieka ma prawo wejścia do mieszkania bez nakazu prokuratora,lecz to właściciel musi dokonać otworcia:-D drzwi. A to powoduje iż umożliwiasz organom wejścia do swego mieszkania.Więc nie warto otwierać drzwi bez powodu,ponieważ mieszkanie nasze jest azylem prywatności i nie musimy otwierać ich mimo pukania do nich powołanych służb.
 
Kiedy Pani przestanie wypisywać bzdury?
 
Ag_Maz napisał:
Kiedy Pani przestanie wypisywać bzdury?
:D
To prawda, można się tarzać ze śmiechu:)

misiu.stefan napisał:
Policjanci się mylą - to jest fakt. Sądy też - wystarczy podać przykłady skazywania na więzienie osób niewinnych. To jest bolączka tego systemu
To nie jest kwestia systemu, tylko zwykłe życie. Człowiek ma prawo się zawsze pomylić, bo nie jest maszyną. I to nie ważne, czy jest policjantem, sędzią czy sprzątaczką.

misiu.stefan napisał:
policjantowi sędziowie wierzą na słowo,
To nie jest tak. Na rozprawie w sprawach wykroczeń najczęściej są zeznania obwinionego i f-sza publicznego. Sędzia musi zważyć dowody i dać wiarę albo jednej stronie albo drugiej. Jeden z nich nosi orła na czapce i na piersi (domniemanie sprawiedliwości, uczciwości, praworządności itp), drugi nie. Komu byś dał większą wiarę?


misiu.stefan napisał:
policjanci nie przyznają się do błędów.
Nie tylko policjanci, ale wszyscy którzy pracują. Jeżeli ty, pracując, z czymś poważnie "zawalisz" i jest szansa, że nigdy szef się o tym nie dowie - to jak? Mimo to pobiegniesz do szefa, aby mu o tym powiedzieć? Weźmiesz "na klatę" utratę pracy oraz fakt, że twoja rodzina nie będzie miała co jeść?
Najpierw zastanów się w jakich czasach żyjesz, a dopiero poźniej (z całym szacunkiem) wypisuj takie mądrości
 
A nawet ciekawych, jak mówi chińskie przekleństwo.
Dobra, chyba wystarczy już tego wątku, bo pojawiają się coraz ciekawsze teorie.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra