Skoro hydepark to można pozwolić sobie na jakiś dłuższy wywód.
No więc mnie się wydaje, że z jednej strony Policja musi umieć zachować spokój, dystans, profesjonalizm i opanowanie nawet w najbardziej stresujących sytuacjach. Z drugiej jednak strony trochę ich rozumiem. Dzisiaj są osobnicy, którzy wydają się być niereformowalni. Chodzą grupami po parkach, pija piwo, śmiecą, przeklinają, w najgorszym wypadku zaczepiają normalnych ludzi. Nie pisze o jakimś SFI, ale o częstym obrazku w warszawskich parkach czy placach, nawet w dobrych i wydawało by się spokojnych dzielnicach. Nie może być tak, że Policja będzie się prosić i błagać, żeby ci chuligani się może (oczywiście jeśli mają ochotę

) uspokoili.
Druga rzecz to niestety ta, że polska policja jest niedofinansowana,a przełożonym często nie chce zrobić się nic konstruktywnego. Nie wiem jak to wygląda w praktyce, ale podejrzewam (pytanie do policjantów), że nie macie zbyt wielu szkoleń z profesjonalistami, symulacji interwencji, obezwładnianie tak aby nie poturbować kogoś itp., nie mówiąc o treningach psychologicznych (nie mówię to o wypłakiwalni u jakiejś pierwszej lepszej psycholożki, ale o profesjonalnym policyjnym coachinu) czy kursach radzenia sobie ze stresem i rozwiązywaniem szybko problematycznych sytuacji.W konsekwencji wychodzi tak, że chłopaki muszą się uczyć na ulicy na własnych sukcesach i błędach, a na domiar złego wisi nad nimi jeszcze groźba postępowania dyscyplinarnego czy procesu zawsze jak wychodzą na patrol.
Oczywiście do Policji też trafiają ludzie i nie zawsze są oni odpowiedni, ale nie można przez to źle oceniać całej Policji, której nomen omen wystawiłbym jakąś 4 za całokształt

.