bte przedawnienie

  • Autor wątku Autor wątku adamlukass
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Tak to jest, jak ktoś gdzieś coś przeczyta i próbuje wykładać na swoją korzyść.

Problem o którym piszesz jest, został w różny sposób rozwiązany w różnych okręgach sądowych w kraju.

Dlatego ważne będzie uzasadnienie SNu.

Rozwiązań może być wiele.

Najwłaściwszym wydaje się takie, że komornik, po dowiedzeniu się o zmianie wierzyciela, umarza z urzędu postępowanie egzekucyjne, o ile nowy wierzyciel w terminie roku nie przedstawi mu tyt. egzekucyjnego.

Natomiast zgodnie z prawem - stricte - dłużnik musiałby wnieść o pozbawienie wykonalności przeciwko dotychczasowemu wierzycielowi.

Tyle w temacie.

Twoje wątpliwości nie mają NIC wspólnego z przepisami. Jeśli istnieje przepis, zakazujący z urzędu prowadzenia egzekucji w syt. opisanej przez Ciebie, proszę wskaż go.
 
rafal_26 napisał:
Tak to jest, jak ktoś gdzieś coś przeczyta i próbuje wykładać na swoją korzyść.

Co wykładam na swoją korzyść? Sam poniżej wskazałeś rozwiązanie, które jest w Twojej ocenie najwłaściwsze i to jest rozwiązanie dla mnie najkorzystniejsze.

To pytam: ja coś wykładam na swoją korzyść i czy są wątpliwości, a ich rozwiązanie może być dla mnie korzystne?

rafal_26 napisał:
Problem o którym piszesz jest, został w różny sposób rozwiązany w różnych okręgach sądowych w kraju.

Dlatego ważne będzie uzasadnienie SNu.

Będzie, o ile ktoś zada pytanie i SN będzie uprzejmy się nim zająć.

rafal_26 napisał:
Najwłaściwszym wydaje się takie, że komornik, po dowiedzeniu się o zmianie wierzyciela, umarza z urzędu postępowanie egzekucyjne, o ile nowy wierzyciel w terminie roku nie przedstawi mu tyt. egzekucyjnego.

To takie umorzenie (jeśli nie przedstawi tytułu) zgodnie z najwłaściwszym w Twojej ocenie trybem postępowania ma kompletnie inne skutki w zakresie przedawnienia niż rozwiązanie zastosowane. Mam rację?


rafal_26 napisał:
Twoje wątpliwości nie mają NIC wspólnego z przepisami. Jeśli istnieje przepis, zakazujący z urzędu prowadzenia egzekucji w syt. opisanej przez Ciebie, proszę wskaż go.

Ja zadałam kompletnie inne pytanie. Czy zastosowano tryb prawidłowy, a jeśli nie, jakie mogą być konsekwencje zastosowania trybu wadliwego.

A odpowiadając pytaniem na Twoje pytanie zapytam: kto jest wierzycielem uprawnionym do prowadzenia egzekucji po sprzedaży wierzytelności, a przed uzyskaniem tytułu przez kupującego?

Rozumiem, że sprawa jest oczywista, a ja szukam dziury w całym. Jednak wydaje się, że nie tylko ja mam wątpliwość a sprawa może mieć znaczenie, także w zakresie oceny, czy roszczenie jest przedawnione, czy nie.
 
Ciekawa dyskusja. Czy nie należy uznać, że sprzedaż wierzytelności banku na rzecz firmy windykacyjnej zaspokaja roszczenia banku w całości ? Oczywiste jest, że sprzedaż ta nastąpiła za odpowiednio niższą cenę, niż faktyczna wysokość wierzytelności objętej bte, ale nie powoduje to kontynuacji roszczeń banku wobec klienta. Nastąpiła sprzedaż i koniec, wierzycielem jest podmiot trzeci. Wyczerpuje to roszczenia banku wobec dłużnika / klienta.
W apelacji warszawskiej panuje pogląd, że w sytuacji sprzedaży wierzytelności przez bank, stwierdzonej w oparciu o bte, dłużnik po powzięciu wiadomości o sprzedaży wierzytelności, może skutecznie żądać pozbawienia wykonalności bankowego tytułu wykonawczego, który po nadaniu mu klauzuli wykonalności ma moc wyroku sądowego. Sprzedaż wierzytelności nie powoduje bowiem ex lege utraty wykonalności tego tytułu wykonawczego.
Rodzi się ciekawa sytuacja: bank sprzedaje wierzytelność - ale nie tytuł wykonawczy i nie ma znaczenia fakt czy była prowadzona egzekucja czy nie. Przedmiotem sprzedaży jest wyciąg z ksiąg bankowych na postawie których wystawiono bte. Dopiero nabywca wierzytelności może tylko i wyłącznie w sposób upominawczy dochodzić należności od byłego już dłużnika banku. Nie wchodzi w grę postępowanie nakazowe - firma wind. nie jest właścicielem ksiąg bankowych, ani ich wystawcą i dysponentem. Ale w sytuacji uzyskania nakazu zapłaty z klauzulą, zarówno firma jak i bank mają prawomocne tytuły wykonawcze, o ile dłużnik nie wniesie pozwu p/e przeciwko bte.

Co do przedawnienia. Nie sposób określić tego jednoznacznie bez przeprowadzenia postępowania przeciw egzekucyjnego, które w zasadnie jest czynnością przed sądem, która bieg tego terminu w zasadzie także przerywa.
 
Jeśli jest to klasyczna sprzedaż wierzytelności (bez prawa regresu, w całości itd) to chyba nie ulega wątpliwości, że powoduje to wygaśnięcie roszczeń sprzedawcy (banku).

Jest jednak problem trwającej egzekucji, który sprowadza się do odpowiedzi na pytanie w jaki sposób prawidłowo powinno się ją umorzyć. Kontynuować jej nie można: raz, że nabywca nie - bank nie może w żaden sposób korzystać z tytułu w postaci BTE, dwa, że zmiany podmiotowe po stronie wierzyciela w egzekucji poza wyjątkami nastąpić nie mogą.

Powództwo przeciwegzekucyjne jest na pewno dobrą ścieżką obrony dla dłużnika, tylko:
1. dłużnik często dowiaduje się o sprzedaży z opóźnieniem (czasem znacznym);
2. jest to postępowanie sądowe z koniecznością poniesienia kosztów, co w sytuacji większości dłużników jest poważną niedogodnością.

Wskutek sprzedaży wierzytelności sytuacja dłużnika i tak się pogarsza (myślę tu o praktykach stosowanych przez firmy windykacyjne), więc zastanawiam się czy jest to jedyna prawidłowa droga do obalenia egzekucji.

Prawidłowe chyba byłoby umorzenie egzekucji przed sprzedażą. A co zrobić jeśli egzekucja trwa nadal? Moje wątpliwości budzi umorzenie na wniosek wierzyciela, bo właściwego wierzyciela egzekwującego już nie ma. Mój tok myślenia ma jednak słaby punkt: jeśli pod pojęciem wierzyciela należy rozumieć stronę postępowania egzekucyjnego, niezależnie od tego czy egzekwowana należność mu przysługuje to racji nie mam.

Nie bardzo rozumiem dlaczego powództwo przeciwegzekucyjne przerywa bieg przedawnienia. Może zawierać elementy uznania długu?
 
bimie: Więc zgadzamy się z praktyką warszawską. Bowiem nie ma przepisu nakazującego umorzenie z urzędu. Komornik może, ale nie musi podejmować czynności.

orange - czytaj proszę ze skupieniem i zrozumieniem nasze wywody.

Na przedawnienie nie ma wpływu, jedyna sytuacja korzystna dla dłużnika, to zwrot wniosku lub umorzenie z uwagi na zaniechanie czynności (ale nie jest to umorzenie z mocy prawa, o którym pisałem). W przypadku umorzenia na skutek bezczynności (jest orzeczenie SNu) termin biegnie od dnia, kiedy umorzenie powinno nastąpić.

Natomiast dla samego dłużnika umorzenie NIE JEST korzystne w ogóle, bowiem w ten sposób naraża się na ponowne koszty egzekucji!!!

Dlatego praktyka warszawska - czyli dłużnik decyduje, co chce, jest słuszna.

Wracając do praktyki warszawskiej, a więc i do pytania naszej pani pomyrańczowej wody, to dotychczasowy wierzyciel decyduje co dalej ma robić. Składa wniosek o umorzenie i ma święty spokój. Nie składa, naraża się na słuszne pozbawienie wykonalności.

Natomiast gra słowna w to kto jest wierzycielem - czyli sformułowane przez panią pytanie - jest bezprzedmiotowa. Jest to gra słowna w to, kto kupił lizaka, mama czy tata, skoro pieniądze są i tak wspólnością majątkową małżeńską...
 
rafal_26 napisał:
T
Najwłaściwszym wydaje się takie, że komornik, po dowiedzeniu się o zmianie wierzyciela, umarza z urzędu postępowanie egzekucyjne, o ile nowy wierzyciel w terminie roku nie przedstawi mu tyt. egzekucyjnego.

Panowie (a zwłaszcza Pan rafał) w dość istotny sposób rewolucjonizujecie moją (ułomną) wiedzę. I za to Wam chwała.

Jeśli mogłabym uzyskać informację na jakiej podstawie prawnej jest to umorzenie w tym najwłaściwszym z możliwych sposobów to byłabym wdzięczna.

Tłumok jestem i nie wiem.

I jeszcze gdybym mogła uzyskać informację po jakiego grzyba komornik ma czekać na tytuł na tytuł wykonawczy od nabywcy wierzytelności (skoro w żaden sposób nie rozwiąże to problemu konieczności "umorzenia" egzekucji prowadzonej przez zbywcę) to już byłabym przeszczęśliwa :)
 
Ostatnia edycja:
Wskazując na podstawę prawną, trudno mi przyjąć - a wiem i znam z praktyki sytuacje, kiedy komornik wie iż nastąpiła sprzedaż wierzytelności - dostał dokument stwierdzający ten fakt, prowadzi egzekucje nadal wedle wniosku wierzyciela, którym pierwotnie był bank. Nawet nie był, bo dla komornika na podstawie bte z klauzulą dalej jest.
Oczywiście, wierzyciel może cofnąć wniosek, ale prowadzi to do obciążenia kosztami dłużnika niestety. Przysługuje skarga - zasadna do sądu na czynności komornika - podstawą skargi będzie oczywiście fakt dokonania cesji bądź precyzyjniej - sprzedaży wierzytelności przez bank.
Skarga skargą, nie każdy sąd "klepnie". Jestem Moi Drodzy zwolennikiem wspaniałej instytucji pozbawienia tytułu wykonalności.

Razem ze sprzedażą wierzytelności, na nabywce przechodzą prawa, jakie normalnie przysługiwały zbywcy. W szczególności, a w zasadzie na gruncie wcześniejszego wystawienia bte, prawo do dochodzenia roszczeń przez nabywcę, przysługujących wcześniej bankowi - zbywcy.
Chodzi tu o sam fakt istnienia roszczenia. Absolutnie nie przechodzi na nabywcę prawo posługiwania się bte. Logicznie rzecz biorąc, po zbyciu wierzytelności przez bank na rzecz podmiotu wyłączonego ze stosowania prawa bankowego, powoduje iż staje się ona zobowiązaniem naturalnym - czyli względem nabywcy termin przedawniani nie został przerwany.
To trochę eksperymentalne stwierdzenie. Prawo bankowe w przedmiocie bte stanowi lex specialis nad przepisami kpc odnośnie dochodzenia roszczeń w postępowaniu upominawczym, w sytuacji kiedy bank wierzyciel korzysta z tej formy dochodzenia należności. Dlatego uważam jednoznacznie, że po sprzedaży firmie windykacyjnej należności stwierdzonej wcześniej bte, należy stosować zasady ogólne odnośnie instytucji przedawnienia.
 
Ale ja nie chcę stosować żadnych zasad szczególnych dot przedawnienia.
Nie twierdzę, że skoro firma windykacyjna nie może korzystać z BTE, to nie korzysta także ze skutków egzekucji prowadzonej na podstawie BTE w zakresie np. przedawnienia.

Przedstawię mój tok myślenia w tej sprawie.
1. nie wiem czy egzekucja może być tu umorzona na podstawie wniosku wierzyciela (i moja wątpliwość chyba nie jest całkowicie bezzasadna, skoro jak zauważono różna jest praktyka sądów a sąd w Łodzi skierował w tej sprawie pytanie do SN);
2. jeśli nie może być umorzona na podstawie wniosku wierzyciela (takie przyjmuje założenie aby pokazać dlaczego problem roztrząsam) to mogę postanowienie zaskarżyć;
3. jeśli zażalenie zostanie uwzględnione to mamy dalej trwającą egzekucję;
4. jeśli jako dłużnik nie skieruję powództwa przeciwegzekucyjnego, a egzekucja nie zostanie umorzona w inny sposób (nie wiem jaki, ale czynię takie zastrzeżenie) to umorzy się z mocy prawa po upływie roku z powodu bezczynności wierzyciela;
5. takie umorzenie egzekucji zgodnie z moją ułomną wiedzą powoduje, że uznaje się, że ta egzekucja nie wywołała skutków prawnych w zakresie przerwania biegu przedawnienia.

Gdzie jest błąd w moim toku myślenia?

I pytanie dodatkowe: dlaczego powództwo przeciwegzekucyjne przerywa bieg przedawnienia? Bo zawiera element uznania długu? (jeśli zawiera, bo przecież nie musi)
 
Odniosę się tylko do pkt 5 - NIE MASZ RACJI - napisałem to wyżej. W tej sytuacji JEST SKUTEK przerwy biegu terminu. Biegnie on na nowo od dnia, kiedy upłynął ów roczny termin.

Kto Ci napisał, że powództwo przeciwegzekucyjne przerywa bieg??!!

Zresztą bim wyjaśnił po części problem z umorzeniem na wniosek...
 
Dziękuje bardzo za szczegółowe wyjaśnienia i odpowiedzi na zadane pytania.

rafal_26 napisał:
Odniosę się tylko do pkt 5 - NIE MASZ RACJI - napisałem to wyżej. W tej sytuacji JEST SKUTEK przerwy biegu terminu. Biegnie on na nowo od dnia, kiedy upłynął ów roczny termin.

Czy mogłabym dzięki Tobie uzupełnić swoją wiedzę o źródło tej tezy? Zresztą, nie tylko ja, jest więcej niedouków.

Oto fragment uzasadnienia orzeczenia TK z czerwca 2012r.

Sąd pytający wskazał, że w piśmiennictwie przyjmuje się, że art. 823 k.p.c. stanowi normę dyscyplinującą wierzyciela, przy czym – zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego – do oceny skutków prawnych wniosku o wszczęcie egzekucji w razie jej umorzenia na podstawie tego przepisu stosuje się odpowiednio art. 182 § 2 k.p.c. Oznacza to, że wniosek o wszczęcie egzekucji nie wywołuje skutków, jakie ustawa wiąże ze złożeniem tego wniosku (np. co do przerwania biegu terminu przedawnienia).

Ja wiem, że autorytet to żaden (tylko jakiś sąd który skierował do TK zapytanie), ale zależało mi na tym, żeby przedstawić możliwie jak najaktualniejszą opinię jakiegoś niedouka.

rafal_26 napisał:
Kto Ci napisał, że powództwo przeciwegzekucyjne przerywa bieg??!!

Znowu coś źle zrozumiałam? :(

bim0003 napisał:
Co do przedawnienia. Nie sposób określić tego jednoznacznie bez przeprowadzenia postępowania przeciw egzekucyjnego, które w zasadnie jest czynnością przed sądem, która bieg tego terminu w zasadzie także przerywa.
 
art. 123
§ 1. Bieg przedawnienia przerywa się:

1) przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;

Powództwo p/e prowadzi do ustalenia m.in. zasadności roszczenia w świetle przepisów 840 i n k.p.c.
Czy zatem takie powództwo przerywa bieg, czy nie ? :)
 
bim0003 napisał:
art. 123
§ 1. Bieg przedawnienia przerywa się:

1) przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;

Powództwo p/e prowadzi do ustalenia m.in. zasadności roszczenia w świetle przepisów 840 i n k.p.c.
Czy zatem takie powództwo przerywa bieg, czy nie ? :)

Nie.
Bo jeśli powództwo p/e dotyka kwestii zasadności (istnienia roszczenia) to jest czynnością przedsięwziętą w celu ustalenia NIEISTNIENIA roszczenia.

Czy jest to cel bezpośredni też mam wątpliwość.
Celem bezpośrednim jest uniemożliwienie prowadzenia egzekucji. Stwierdzenie niezasadności roszczenia jest celem pośrednim.

Tak rzecze niedouk :)
 
No więc jeśli bank mimo sprzedaży wierzytelności dalej prowadzi egzekucję z bte, to powództwo p/e wytoczone przez dłużnika zmierza do uniemożliwienia prowadzenia egzekucji przez bank - semantycznie do pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalnosci, przy oczywistym istnieniu tego tytułu. Czyli dla prawomocnych tytułów wykonawczych, mających moc wyroków sądowych przedawnienie wynosi lat 10 , ale bte pozbawionego kaluzuli, lub jezeli kaluzuli jeszcze nie nadano - 3 lata. Ale w pierwszym przypadku, po pozbawieniu klauzuli bte staje się zobowiązaniem naturalnym z chwilą, gdy roszczenie nim stwierdzone zostało sprzedane.
 
bim0003 napisał:
Ale w pierwszym przypadku, po pozbawieniu klauzuli bte staje się zobowiązaniem naturalnym z chwilą, gdy roszczenie nim stwierdzone zostało sprzedane.

Ulala :)

Czy to oznacza brak możliwości dochodzenia należności na drodze przymusowej przez nabywcę?

Jeśli tak to jaka jest podstawa prawna takiego twierdzenia?

Czytam tylko literalnie to zdanie (zakładam oczywiście, że tym razem mogę nie wiedzieć czym jest zobowiązanie naturalne).
 
Ostatnia edycja:
bimie: Napiszę krótko. Pleciesz jakieś głupoty!

W ten sposób oboje zaśmiecacie ów temat.

Przecież wywód kolegi - założyciela wątku - był na prawdę sensowny i być może komuś by się przydal. A tak 3 strony ględzenia nikt nie wie o czym i po co...
 
rafal_26 napisał:
bimie: Napiszę krótko. Pleciesz jakieś głupoty!

W ten sposób oboje zaśmiecacie ów temat.

Przecież wywód kolegi - założyciela wątku - był na prawdę sensowny i być może komuś by się przydal. A tak 3 strony ględzenia nikt nie wie o czym i po co...

Najpierw odesłałeś mnie do orzeczenia SN, co (chyba) oznaczało, że jakiś problem istnieje.
Jak się okazało, że orzeczenia SN w tej sprawie nie będzie to zaczynasz twierdzić, że problemu nie ma, tylko ja go stwarzam.

Unikasz odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania, choć dotyczą one wprost Twoich wypowiedzi.
A na koniec w imieniu całej ludzkości stwierdzasz, że nikt nie wie o co chodzi.

Tu chyba nie ma obowiązku udzielania odpowiedzi. Nie ma tez ograniczenia możliwości zadawania pytań do wyłącznie tych, na które można odpowiedzieć cytując odpowiedni przepis kodeksu.
 
Poczekajcie na pisemne uzasadnienie odmowy SN.

1. Nabywca wierzytelności musi uzyskać klauzulę w trybie 788kpc niezależnie od tego kiedy nabył wierzytelność - przed, w trakcie czy po umorzeniu egzekucji. Nie może jednak wejść w miejsce zbywcy do toczącego się egzekucyjnego. Z bte jest inaczej tu pozew na zas. ogólnych.
2. Ja chyba zaczynam się skłaniać do wniosku, iż zarówno nadanie klauzuli bte jak i wszczęcie egzekucji w oparciu o tenże nie przerywa biegu przedawnienia. W wielu orzeczeniach, wypowiedziach doktryny przewija się taka myśl - czynnością przerywającą jest taka czynność, która stanowi niezbędny (konieczny) element do zaspokojenia roszczenia i w okresie "trwania" tejże nie ma możliwości dochodzenia roszczenia. Z orzeczeń - III CZP 101/03, V CK 13/03, V CK 24/03, III CZP 72/01. Bte nie spełnia tych przesłanek, bowiem bank może dochodzić na zasadach ogólnych roszczenia. To tylko mój życzeniowy pogląd :)
3. Czy przeciwegzekucjne przerywa nie wiem i nie mam czasu ani ochoty szukać. Powództwo dłużnika o ustalenie nieistnienia przerywa bieg, ale dlatego że wówczas wierzyciel nie może dochodzić roszczenia patrz 2.
4. Zbycie wierzytelności w toku egzekucji musi prowadzić do umorzenia tegoż postępowania z urzędu. Problemem jest brak podstawy dla takiego działania. Wniosek zbywcy o umorzenie winien być potraktowany przez komornika jako pochodzący od osoby nieuprawnionej i odrzucony - dywagacje na temat waloru klauzuli i tytułu wykonawczego nie mogą przesłonić faktu, iż to zbywca wnosi. 823 kpc (1 rok i umorzenie) jest jakąś próbą rozwiązania problemu - jego wadą jest to, iż egzekucyjne nie dopuszcza zmian podmiotowych w takim przypadku.

Np. kpa zawiera taki przepis
Art. 105. § 1. Gdy postępowanie z jakiejkolwiek przyczyny stało się bezprzedmiotowe w całości albo w części, organ administracji publicznej wydaje decyzję o umorzeniu postępowania odpowiednio w całości albo w części.
W kpc najbliższy jemu jest 355 - może więc ten w zw z 13
 
A umorzenie na podstawie art 825 par. 3 na wniosek dłużnika, na tej podstawie, że prowadzenie egzekucji pozostaje w oczywistej sprzeczności z treścią tytułu?

Chyba przekombinowałam :)

Co do uzasadnienia SN mam jedynie to:
"III CZP 43/12
„1. Czy tytuł wykonawczy powstały w wyniku nadania klauzuli wykonalności na podstawie art. 788 § 1 k.p.c. na rzecz następcy prawnego wierzyciela po wszczęciu postępowania egzekucyjnego przez pierwotnego wierzyciela upoważnia do wstąpienia aktualnego wierzyciela w miejsce dotychczasowego i do kontynuowania postępowania egzekucyjnego, czy też tego rodzaju przekształcenie podmiotowe w postępowaniu egzekucyjnym jest niedopuszczalne;
2. w razie odpowiedzi twierdzącej: w jaki sposób należy zakończyć postępowanie egzekucyjne wobec dotychczasowego wierzyciela?”
(postanowienie Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 23 kwietnia 2012 r., III Cz 186/12, K. Golimowska, W. Borten, S. Zieliński)

Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że w literaturze i orzecznictwie dominuje zapatrywanie o zbędności nadania klauzuli wykonalności na rzecz następnego wierzyciela, jeżeli zbycie rzeczy lub prawa nastąpiło w toku postępowania egzekucyjnego. Od tego stanowiska Sąd Najwyższy odstąpił w uchwale
z dnia 29 października 2004 r., III CZP 63/04 (OSNC 2005, nr 10, poz. 174), podnosząc, że przepisy uzasadniające niestosowanie art. 788 § 1 k.p.c. w tej sytuacji dotyczą wyłącznie sukcesji uniwersalnej oraz szczególnego przypadku sukcesji singularnej, jakim jest zbycie przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego. Z tego względu Sąd Najwyższy uznał, że przepis ten powinien być stosowany również
w razie przeniesienia wierzytelności po wszczęciu postępowania egzekucyjnego. Obecnie pogląd ten należy uznać za utrwalony (por. np. uchwały Sądu Najwyższego
z dnia 9 maja 2008 r., III CZP 27/08, OSNC 2009, nr 6, poz. 85
i z dnia 5 marca 2009 r., III CZP 4/09, OSNC 2010, nr 1, poz. 2 oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 stycznia 2010 r., I CSK 211/09, nie publ.).
Zdaniem Sądu Okręgowego, względy ekonomii procesowej oraz cel postępowania egzekucyjnego, którym jest zaspokojenie osoby uprawnionej, przemawiają za odpowiedzią pozytywną na pytanie wyrażone w punkcie pierwszym sformułowanego zagadnienia prawnego. Przyjęcie tego poglądu skutkuje jednak powstaniem konieczności rozważenia kwestii sposobu i podstawy prawnej zakończenia postępowania w stosunku do dotychczasowego wierzyciela.
E.S.S."

a tak wypowiedziała się Rzeczpospolita w dniu 9 sierpnia 2012
"Nie dokonuj cesji wierzytelności w czasie trwania egzekucji
W omawianej sprawie spółka, będąca wierzycielem, który wszczął postępowanie egzekucyjne, przelała swoją wierzytelność na nowy podmiot. W związku z tym sąd umorzył postępowanie egzekucyjne. Rozpatrując zażalenie na postanowienie o umorzeniu sąd powziął wątpliwość, czy tytuł wykonawczy powstały w wyniku nadania klauzuli wykonalności na rzecz następcy prawnego wierzyciela, po wszczęciu postępowania egzekucyjnego przez pierwszego wierzyciela upoważnia do wstąpienia aktualnego wierzyciela w miejsce dotychczasowego i do kontynuowania postępowania egzekucyjnego wszczętego przez pierwszego wierzyciela?

Sąd pytający wskazał, iż za kontynuowaniem już wszczętego postępowania przemawiają głównie względy ekonomiki procesowej. Jego umorzenie spowodowałoby, bowiem konieczność wszczęcia nowego, ze wszelkimi konsekwencjami, nie tylko co do kosztów, ale także konieczności powtórzenia wszystkich czynności procesowych. Ponadto umorzenie postępowania spowodowałoby, że dłużnik, odzyskawszy pełnię władzy nad swym majątkiem, mógłby nim swobodnie rozporządzić, pozbawiając wierzyciela możliwości zaspokojenia roszczeń. Z drugiej strony sąd, który zwrócił się z pytaniem do Sądu Najwyższego, podkreślił, że w istniejącym orzecznictwie Sąd Najwyższy opowiada się za niedopuszczalnością w postępowaniu egzekucyjnym przekształceń podmiotowych (uchwała SN z 29 października 2004 r., sygn. 63/ 04).

Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 8 sierpnia 2012 roku (sygnatura akt: III CZP 43/12). odmówił podjęcia uchwały w sprawie, wskazując, iż sąd pytający słusznie uznał, iż nie można dokonywać przekształceń podmiotowych po stronie wierzyciela w postępowaniu egzekucyjnym. Jednocześnie Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na art. 927 kodeksu postępowania cywilnego, który w sposób jednoznaczny dopuszcza udział nowego i dotychczasowego wierzyciela w postępowaniu, ale tylko takiego, którego przedmiotem jest egzekucja z nieruchomości.

o ile oczywiście dotarłam do odpowiedniego pytania :)
 
orangewater:

Orzecznie jest - uchwała, tylko nie znamy jej uzasadnienia (pełnego). Pewnie będzie za kilka tygodni.

Powództwo przeciwegzekucyjne - przeciwko poprzedniemu wierzycielowi - jest zasadne tylko, o ile dłużnik ma nóż na gardle i per saldo opłaca się mu żądać ostatecznie umorzenia egzekucji, aby zwolnić swoje składniki majątkowe. Jednocześnie nie narazi się na roszczenia pauliańskie. W przeciwnym razie dla dłużnika, który musiałby ponieść koszty umorzonej egzekucji, sensowne jest odczeanie na nowego wierzyciela. Więc sensowna byłaby próba zaskarżenia umorzenia, którą dokonuje komornik na wniosek "niewierzyciela".

Teraz wracając do Twoich rozważań. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście po zbyciu wierzytelności NIE MA wierzyciela (egzekucjącego). Czyli, czy nikt nie może wystąpić o umorzenie egzekucji.

Moim zdaniem nie.

Bo:

albo komornik uznaje, że cesja była skuteczna, więc ktoś nabył prawo;

albo była nie skuteczna, więc zbywca go nie utracił.

W konsekwencji ktoś ma legitymację do pełnienia roli wierzyciela egzekwującego, więc zbywca może wnosić o umorzenie egzekucji.

W tym aspekcie nie zgadzam się więc z koncepcją adamlukassa.

Ostatecznie więc, wracając do tego, co anpisałem wcześnij, komornik ma dwa wyjścia umorzyć na wniosek wierzyciela (zbywcy), o ile ma taki wniosek lub po roku bezczynności wierzyciela (nabywcy lub zbywcy).

Pamiętajmy, że analogia w procedurze jest dopuszczalna. Analogią do przepisu o sukcesji uniwersalnej dotyczącej dłużnika.

Oczywiście bardzo racjonalna jest też koncepcja z umorzeniem z uwagi na zbędność postępowania. Pod takim rozumowaniem też się podpisałbym. Tym bardziej, że już kilkukrotnie się z nim spotkałem.
 
Rafale, ja naprawdę rozumiem Twoje argumenty. Jednak jak czytam w kpc, że prawo podejmowania czynności ma "wierzyciel którego roszczenie stwierdzone jest tytułem wykonawczym" to odzywa się moja natura buntownika, bo zbywca wierzytelności wprawdzie ma tytuł, ale nie ma już roszczenia.

Nie wiem czy komornik kwestionowałby zawartą umowę sprzedaży (często zawieraną z notarialnie poświadczonymi podpisami), jeśli nie, to absolutnie nie widzę możliwości, aby wniosek o umorzenie składał nabywca, który tytułu jeszcze nie ma.

Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że skoro wierzyciel ma prawo złożyć wniosek o umorzenie egzekucji bez konieczności uzasadniania to prawdopodobnie często komornik wiedzy o dokonanej cesji nie ma.

Ale zostawmy to, bo ja Ciebie nie przekonam, a moje wątpliwości pewnie pozostaną.

Czy możemy na moment założyć, że moja sprawa trafi do sędziego, który podzieli moje wątpliwości? Na przykład orzekał będzie adamlukass.

Mam dwa pytania:
1. jeśli zaskarżę postanowienie o umorzeniu egzekucji i uda mi się to zrobić skutecznie, to wraca stan egzekucji. Czy komornik ponownie zajmie np wynagrodzenie dłużnika (wcześniejsze zajęcie zostało uchylone wraz z umorzeniem egzekucji). Rodzi to dość poważny problem, bo będzie to realizacja wcześniej złożonego wniosku wierzyciela (przed cesją) i nie będę mogła zaskarżyć tej czynności na podstawie mojej koncepcji.
Rzecz jasna jest to gdybanie, ale może macie jakieś doświadczenia?

2. co dzieje się w sytuacji, gdy dłużnik informację o tym, że nastąpiła cesja wierzytelności uzyskuje już po uprawomocnieniu się postanowienia o umorzeniu egzekucji? (oczywiście sprawdzi, że wniosek o umorzenie złożył zbywca już po cesji). Nie ma możliwości skorzystać z argumentu o nie-wierzycielu?
 
Powrót
Góra