Co myśli sędzia?

  • Autor wątku Autor wątku dygi84
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
dygi84

dygi84

Stały bywalec
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
632
Jeden z wątków zainspirował mnie do założenia tego tematu.

Zastanawiam się co myśli sędzia kiedy np. oskarżony odmawia składania wyjaśnień...

Albo gdy oskarżony wymyśla alibi ale nie po to aby ukryć prawdę o popełnionym przestępstwie ale aby się nieco uwiarygodnić bo np. nie ma żadnego alibi

W sumie to nie forum wróżek ale może ktoś ma jakąś wiedzę :)
 
dygi84 napisał:
Zastanawiam się co myśli sędzia

Jeden myśli np. o nadchodzącym obiedzie, drugi o niedawnym śniadaniu, a trzeci o tym, czy uda mu się odebrać spodnie z pralni...

Co za idiotyczne pytanie.
 
No może idiotyczne pytanie, chciałem więc doprecyzować :)

Czy faktycznie w praktyce nie wywołuje to negatywnych skutków dla oskarżonego.
 
dygi84 napisał:
Czy faktycznie w praktyce nie wywołuje to negatywnych skutków dla oskarżonego.

Czasem tak, a czasem nie - zależy od konkretnej sytuacji. To "doprecyzowanie" nie sprawiło, by Twoje pytanie stało się dużo sensowniejsze...
 
Co myśli sędzia? Tego nie wiem. Znam natomiast prokuratora, który po pracy zachowuje się jak każdy normalny człowiek. Pije, bawi się i robi sobie na każdym kroku przysłowiowe jaja. Komentuje też często w sposób kolokwialny i niewybredny pewne sprawy które prowadził.
W pracy jednak, życie prywatne odkłada na bok i kieruje się literą prawa a nie swoimi prywatnymi upodobaniami. I tak powinno to wyglądać.
 
Bo to pytanie nie miało być w 100% poważne, specjalnie znalazło się właśnie w tym dziale. Bardziej zależało mi na opiniach.

Więc dodam, dlaczego pytam. Ostatnio zdarza mi się bywać na sprawach karnych. Mój znajomy prowadzi pewne stowarzyszenie które "obserwuje" sprawy.

I przyznam szczerze, że czasami wydaje się, że nie do końca poważnie traktuje się prawa oskarżonego.

Custos Legum. Dokładnie tak powinno to wyglądać!

Niemniej jednak w internecie można znaleźć wiele artykułów, że nie wszyscy tak traktują tą przecież bardzo poważną pracę
 
Ostatnia edycja:
Aż szkoda, że ostatnia odpowiedź znikła... Chciałem nawiązać do tematu odpowiedzialności prokuratorów i sędziów...
 
Ostatnia edycja:
No właśnie... czemu nikt tego nie wymyślił?
 
Custos Legum napisał:
Co myśli sędzia? Tego nie wiem.

A ja dopowiem...Sędzia potrafi być stronniczy i odczułam to na własnej skórze.
Nie ma sprawiedliwości i tyle :!:
 
Ja właśnie odkąd częściej bywam na sprawach mam wrażenie, że niektórzy sędziowie nie do końca wiedzą jaki poważny zawód wykonują.
 
Nie.

Rozumiem, że każdy sędzia, każdy prokurator i każdy policjant jest nieskazitelny niczym anioł, trąci wręcz boskością, nieomylnością.

Ale wiem lepiej, że za skazanie niewinnego człowieka, kiedy np. po jakimś czasie okazuje się to pomyłką powinno być prawnie karane.

Dlaczego np. lekarz ma odpowiadać za swój błąd a wyżej wymienieni nie? Też decydują o ludzkim życiu.
 
A jeśli ktoś nie wie o czym mówię mam dowód (pisma i akta) na bezmyślność, przyklepywanie głupot! a wręcz bezwzględnie kolesiostwo.

Sytuacja z Warszawy. Na podstawie zeznań poszkodowanego (nazwijmy go A) policja stawia zarzut pobicia podejrzanemu (osobie X). Wobec podejrzanego stosuje się dozór.

Podejrzany pisze do prokuratury wniosek o uzasadnienie przedstawienia zarzutów.

Prokuratura (szefowa wydziału) odpisuje, że zarzuty są słuszne (tak w skrócie) bo zeznania świadków A,B,C,D,E (liczba świadków prawdziwa) wskazują na wysokie prawdopodobieństwo... itd (kopiuj, wklej)

Podejrzany składa wniosek do prokuratury o uchylenie dozoru. Oczywiście prokuratura odpisuje, że nie bo zeznania świadków A,B,C,D,E wskazują... i dalej to samo.

Podejrzany składa do Sądu zażalenie. Sędzia utrzymuje dozór, bo zeznania świadków A,B,C,D,E wskazują na duże prawdopodobieństwo... i znów dalej to samo.

W końcu do Sądu idzie AO. W tym momencie podejrzany zapoznaje się z aktami. I niesamowita niespodzianka. O ile poszkodowany (A) wskazuje na podejrzanego, o tyle świadkowie B,C,D,E ani w jednym słowie ani na okazaniu wizerunku nie wskazują na podejrzanego!! Świadkowie B,C mówią, że jakieś zajście miało miejsce ale nie wiedzą kto, co itd. Świadkowie D,E mówią, że nie widzieli nic!

Więc o co tu chodzi? Uwierzcie mi sytuacja autentyczna. Dopiero na rozprawie inny sędzia uchyla dozór. Wzywa biegłego ponieważ ma wątpliwości co do poczytalności wszystkich świadków! (ale to mało istotne).

Chodzi o sam fakt, jak tyle osób na różnych szczeblach może przybijać jawne kłamstwo?
 
Masz zamiar "odkrywać" tutaj oczywistą prawdę, że w sądach zdarzają się pomyłki?

Równie dobrze możesz założyć kolejny wątek, w którym będziesz przekonywał, że Ziemia krąży wokół Słońca...

Do czego - w Twoim założeniu - ma doprowadzić dyskusja w tym temacie?
 
a priori napisał:
Masz zamiar "odkrywać" tutaj oczywistą prawdę, że w sądach zdarzają się pomyłki?


Nie zawsze są to pomyłki. Czasami stronniczość wynika właśnie z kolesiostwa czy po prostu łapówek. Nie bójmy się tego powiedzieć. Sam znam przynajmniej kilka takich przykładów.
 
Wybacz a priori. Podany przykład uważasz za pomyłkę? Pomyłkę wszystkich na raz w jednej sprawie?

Poza tym pomylić to się można, kiedy dowody są niejednoznaczne, chociaż i na takie okoliczności prawo przewiduje rozpatrywanie wątpliwości na korzyść oskarżonego. Gdzie tu pomyłka?

Podobnych przykładów można znaleźć więcej.

Dopóki nie będzie za te "pomyłki" odpowiedzialności dyscyplinarnej a w przypadkach wyraźnego naruszenia prawa karnej to dalej będą się rozkosznie mylić. Ci ludzie nie sprzedają ciastek a decydują o ludzkim życiu.
 
Ostatnia edycja:
Marianie O, czy poinformowałeś organa ścigania o twardych dowodach na to że konkretny jan kowalski wziął łapówkę?
 
A kogo miałem niby poinformować. Skoro ludzie sprawujący prawo sami je łamią. Sam nie chciałem mieć kłopotów.
 
Napisałeś "nie bójmy się tego powiedzieć" a potem piszesz że się bałeś (ew. kłopotów)
 
Powrót
Góra