natalii4 napisał:
Zawsze moge gdzies to zglosic powiedziec,ze nie mam dowodow powiem jak jest i zeby cos doradzili
Ale gdzie? Oczekuje Pani zawierzenia "na słowo"?
Skoro jednak chce Pani walczyć, to proszę podać do sądu cywilnego koleżanki za rzekome pomówienia... tam szybko się Pani przekona, że nawet sąd bez dowodów i "na słowo" nie jest w stanie wydać wyroku jakiego by sobie Pani życzyła.
Proszę się także przyszykować na pokrycie kosztów sądowych rozprawy, bo szanse na wygraną są zerowe... i w perspektywie oczekiwać kolejnej rozprawy założonej przez Pani zazdrosne koleżanki o pomówienie ich.
Wiem, że nie takiej odpowiedzi Pani oczekiwała, ale realnie oceniam sytuację, a na forum prawnym nie prowadzimy "koncertu życzeń" i nie udzielamy porad wedle życzenia pytającego.
Póki co, to coś Pani wie, ale nie jest w stanie tego w żaden sposób udowodnić... Słowo Pani (jednej osoby) przeciwko słowom innych kilku osób. Proszę zebrać dowody/świadków i dopiero podjąć "walkę o zatrudnienie"...
Tylko czy nie lepiej spożytkować tę energię na poszukiwanie innej pracy? Proszę zrozumieć, że to potencjalny pracodawca decyduje kogo zatrudni.